Książka na święta

    0

    Kiedy już ucichnie świąteczny gwar a my, objedzeni po uszy świątecznymi przysmakami, nie będziemy w stanie przyswoić po raz kolejny przygód polsatowskiego Kevina, co to sam w domu – może warto wtedy sięgnąć po książkę i oddać się lekturze. Po jakąś miłą, ciekawą książkę, która uprzyjemni czas nad filiżanką kawy lub herbaty.

    Na początek proponuję coś z bogatego dorobku Arturo Pereza-Reverte, Hiszpana, od paru lat goszczącego na naszych półkach i cieszącego się dużą popularnością. Powiadają, że wskrzesił zapomniany nieco gatunek powieści awanturniczej, przygodowej ze wszystkimi zaletami tegoż gatunku.

    „Cmentarzysko bezimiennych statków” – moja ulubiona powieść Reverte. Ciepłe, południowe morza, zatopiony w przeszłości galeon, kryminalna zagadka o wielu wątkach i tropach, piękna i tajemnicza kobieta – zastaw, który zapewnia dobrą lekturę. Jeśli lubi się marynistyczne klimaty, oddane z dużą troską o szczegóły, a dokładny i szczegółowy autor jest – tylko czytać.

    A jeśli ktoś jest pasjonatem szachów, to na bank wciągnie go „Szachownica flamandzka”. Intryga osnuta wokół jednej partii szachowej i to namalowanej na starym renesansowym obrazie. Malarz za pomocą owej namalowanej szachownicy i ustawionych na niej pionków rozgrywa swoją partię ze współczesnością. I oczywiście jest piękna pani konserwator, i tajemnicze śmierci. Świetna powieść kryminalna w cieniu choinki.

    „Królowa południa” – silna, ambitna, młoda dziewczyna, kochanka narkotykowego kuriera w długiej drodze od roli ściganej przez kartel ofiary do samych szczytów narkobiznesu. Czyta się wyśmienicie, a bohaterka Teresa Mendoza radząca sobie w niesamowitym kołowrocie zdarzeń robi wrażenie.

    A może coś dla miłośników starych książek i zakurzonych woluminów ? Intryga „Klubu Dumas” obraca się wokół historii pewnego tomu, rzadkiego i bardzo starego. O dziwnym, nieznanym pochodzeniu tomu, którego autorstwo przypisuje się samemu szatanowi. Dzięki sprytnemu zabiegowi wydawniczemu czytelnik może na bieżąco sam pokusić się o rozwiązanie zagadki tajemnic zawartych w księdze.

    Dla amatorów Włoch i włoskiej architektury bardzo dobrą propozycją jest „Ostatnia bitwa Templariusza”. Atrakcyjny ksiądz{zdecydowanie nie Mateusz} zatrudniony przez bardzo atrakcyjną Włoszkę w celu wyjaśnienia zagadki, czy mały stary kościółek w Sewilli naprawdę zabija. Spotkanie tych dwojga ma swoje następstwa, jak nie trudno przewidzieć…

    Tyle przygód bohaterów Reverte, ale jeśli ktoś nie ma na nie ochoty, a czuje niedosyt po wigilijnej dyskusji ze swoim zwierzakiem, niech sięgnie koniecznie po książkę Doroty Sumińskiej „Autobiografia na czterech łapach”. Barwna, ciepła opowieść o rodzinie autorki, w której zwierzęta grały bardzo ważną rolę, czasem ważniejszą niż ludzie. Grały i grają, bo nie przez przypadek Dorota Sumińska została cenionym weterynarzem i autorką książek o zwierzętach. O swoich podopiecznych potrafi opowiadać porywająco i niezwykle serdecznie. Niezwykła kobieta, niezwykłe historie rodzinne, a w tle nasi „bracia mniejsi”, z którymi żyjemy, na co dzień i których czasem do końca nie rozumiemy.

    A komu będzie mało sag rodzinnych i pięknie snutych opowieści, niechaj weźmie do ręki „W ogrodzie pamięci” Joanny Olczak – Roniker. Bardzo ładnie wydana, wspaniale napisana, zaopatrzona w wiele starych zdjęć saga rodzinna Mortkowiczów, zasymilowanych warszawskich Żydów, których nie oszczędził czas i historia. Rodzina duża, wielodzietna, w której, połączeni więzami krwi, znaleźli się lekarze, bankierzy, emancypantki, gospodynie domowe, wydawcy książek, oficerowie, lotnik Raf-u….Rozsiani po całym świecie, po latach spotykają się ich potomkowie, aby z okruchów pamięci i nielicznych pamiątek odtworzyć swoje korzenie. A jedna z nich to opisała. Prawda jest taka, że najwymyślniejsza zmyślona fabuła nie dorasta do pięt życiu i jego zdarzeniom…..

    A jeśli z żadną z książek nam nie po drodze zawsze pozostaje chwila z lekturą wydania świątecznego niezawodnego „Przekroju”. Wesołych, oczytanych świąt.

    Wacław Piechocki