Magiczna fontanna

    0

    Claude Nuridsany i Marie Perennou w 1997 roku zachwycili świat poetyckim dokumentem, opowiadającym o życiu owadów. Co może być fascynującego w wędrówce mrówki po źdźble trawy czy w locie biedronki? Gdy patrzy się z wysoka, pewnie nic. Wystarczy jednak zbliżyć oko, by w maleńkim świecie dostrzec dramaty, miłość i imponujące piękno. Może czasem warto zrezygnować z manii wielkości, przestać zazdrościć i poszukać z bliska urody w tym, co małe i skromne.

    Poruszenie naszych Czytelników wywołały gromkie zapowiedzi jednego z komitetów wyborczych, że oto Świdnica doczeka się pokazów światło-dźwięk w zrujnowanym Parku Centralnym. A zapewnić niezwykłe doznania ma nowa fontanna, która ma powstać. Kiedyś. Natychmiast pojawiły się głosy, przywołujące wybudowaną z wielkim rozmachem wrocławską fontannę przed Halą Stulecia. Czy nas na to stać, czy jest potrzeba, by w małym mieście porywać się na takie przedsięwzięcie? Choć pewnie niejeden świdniczanin chciałby podziwiać podświetlane strumienie, tańczące w tak muzyki, więcej jest głosów rozsądku. Nie trzeba jednak wydawać milionów, ba, nie trzeba żadnej nowej fontanny. Wystarczy jak para francuskich reżyserów popatrzeć nieco bliżej, w mikrokosmos. A ten jest w zasięgu każdego, kto znajdzie się na ulicy Łukowej. Trzeba zbliżyć oczy i uruchomić wyobraźnię, a maleńka fontanna w niczym nie będzie ustępować tej olbrzymiej, tańczącej i błyszczącej feerią barw we Wrocławiu.