Szukają grobów niemieckich żołnierzy

    0

    – Na pewno były tu, w centralnej części cmentarza – pokazuje zarośnięty trawą plac Stanisław Koźbiał, kościelny z Mokrzeszowa. Jako dziecko w 1945 roku widział przy tamtejszym kościele 3 rzędy grobów z niemieckimi hełmami. – Polegamy tylko na tej relacji, bo żadne dokumenty się nie zachowały – wyjaśnia Harald Schroedter, antropolog z Niemieckiego Ludowego Związku Opieki nad Grobami Wojennymi. Organizacja od wielu lat w całej Europie szuka mogił wojennych, tym razem zamierza ekshumować ciała z Mokrzeszowa. O ile tam są.

    Poważne przesłanki sugerują, że właśnie obok kościoła spoczęli żołnierze, leczeni w szpitalu po drugiej stronie drogi, w tzw. pałacu. – Są tu na pewno – twierdzi Stanisław Koźbiał. Opiekuje się kościołem od 30 lat, a jego losy obserwuje całe życie, od zakończenia wojny. Nikt jego zdaniem dotychczas nie ekshumował ciał. – Pamiętam jeszcze kilkadziesiąt, może 30, może więcej drewnianych krzyży, na których wyryte były nazwiska i daty urodzin oraz zgonu. Ta ostatnia to lata 1942-43. – wspomina kościelny. Krzyże już dawno się rozpadły ze starości, hełmy zaraz po wojnie zostały rozkradzione.

    Wszystko się wyjaśni po przeprowadzeniu ekshumacji. Harald Schroedter na miejscu dokona oględzin, może uda się ustalić jakieś dane do identyfikacji. Na pewno będzie wiadomo, dlaczego żołnierze zmarli. Później zwłoki zostaną z honorami pochowane na Centralnym Cmentarzu Żołnierzy w Nadolicach Wielkich koło Wrocławia. Gdyby się okazało, że to nie Niemcy, zostaną powiadomione odpowiednie ambasady. – Od 13 lat szukam grobów i przeprowadzam ekshumacje – mówi antropolog. – W tym działaniu nie ma rewizjonizmu, chodzi o wypełnienie zapisów Konwencji Genewskiej dotyczących poległych żołnierzy, a także o po prostu humanitarny gest. Każdy ma prawo do godnego spoczynku, a żyjący wciąż bliscy do informacji, co się stało z ich dziadkami. – mówi Schroedter i dodaje, że nie obawia się negatywnych reakcji ze strony Polaków. – Żyjemy w innych, lepszych czasach, wyrosło już pokolenie ludzi, którzy potrafią patrzeć na świat po prostu humanitarnie. Poza tym cenię niezwykle szacunek, jakim Polacy otaczają zmarłych, bez względu na ich narodowość. To daje pewność, że nikt źle nie oceni naszych działań. Poza tym umarli wojen nie toczą…

    – Ja to bym chciał, żeby ci żołnierze zostali w Mokrzeszowie. – oświadcza kościelny. – To miejsce powinno być otoczone ładnym murkiem, a na środku niechby stanął krzyż i tablica z nazwiskami, jeśli uda się je ustalić. I tak wszyscy mieszkańcy wiedzą, kto tu leży i na tej trawie zapalają znicze każdego 1 listopada.