Choć od wybuchu pożaru nieczynnego składowiska odpadów plastikowych przy ulicy Kolejowej w Strzegomiu minęły już ponad trzy miesiące, strażacy wciąż zmagają się z jego skutkami. Ogień wniknął głęboko pod powierzchnię nagromadzonych śmieci i wciąż trwa dogaszanie. W akcję włączył się samorząd, dostarczając ciężki sprzęt. W tym samym czasie prokuratura kontynuuje śledztwo, a podejrzany o podpalenie 43-latek pozostanie w areszcie na dłużej.

Niebezpieczny pożar i szybkie zatrzymanie
Przypomnijmy, dramat przy ul. Kolejowej 2 w Strzegomiu rozpoczął się w sobotę, 11 lipca. Przed godziną 17:00 strażacy otrzymali zgłoszenie o ogromnym pożarze, który objął nieużytkowane obiekty kolejowe – w tym starą parowozownię oraz wieżę ciśnień – a przede wszystkim składowisko sprasowanych odpadów plastikowych i paliwa alternatywnego o łącznej wadze szacowanej na około 100 tysięcy ton. Gęsty, toksyczny dym spowił okolicę, a służby apelowały do mieszkańców o bezwzględne zamykanie okien.
W szczytowym momencie z żywiołem walczyło 220 strażaków z 57 zastępów. Choć główne natarcie zakończyło się wieczorem 12 lipca, akcja na miejscu zdarzenia wcale się nie zakończyła.
Szybko wyszło na jaw, że pożar nie był nieszczęśliwym wypadkiem. Już 13 lipca policjanci zatrzymali 43-letniego mieszkańca Strzegomia, Marcina D. Dwa dni później prokurator przedstawił mu zarzuty.
– Mężczyzna stoi pod zarzutem tego, że 11 lipca na terenie nieruchomości przy ul. Kolejowej 2 w Strzegomiu dokonał podpalenia składowanych w tym miejscu odpadów, w konsekwencji czego ogień objął opuszczone budynki, czym sprowadził zdarzenie w postaci pożaru zagrażającego mieniu w wielkich rozmiarach oraz wbrew przepisom usunął odpady w sposób mogący zagrażać życiu i zdrowiu człowieka oraz mogących obniżać jakość powietrza – informował wówczas Łukasz Cimała, Prokurator Rejonowy w Świdnicy.
Marcin D. nie był powiązany z właścicielem składowiska i nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Grozi mu kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Ogień zgaszony na powierzchni, ale zarzewia kryją się głęboko
Mimo upływu kolejnych tygodni i miesięcy, hałda odpadów wciąż stwarza zagrożenie. Praktycznie nie ma dnia, aby druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Strzegomiu nie byli wzywani do dogaszania kolejnych punktów, w których wznawia się ogień.
Jak wyjaśnia bryg. Łukasz Grzelak, zastępca Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Świdnicy, specyfika tego materiału oraz jego ilość sprawiają, że walka z niewidocznym żywiołem jest wyjątkowo trudna.
– Pożar wszedł dosyć głęboko, nawet na kilka metrów. Dlatego strażacy niemal codziennie diagnozowali pojawianie się zadymienia i ognia w pokładach tej hałdy – wskazuje bryg. Łukasz Grzelak.
Ciężki sprzęt ruszył do akcji. Czy to przełom?
Ponieważ tradycyjne podawanie prądów wody i piany z powierzchni nie przynosiło definitywnego skutku, konieczne stało się zastosowanie bardziej radykalnych rozwiązań. Z pomocą strażakom przyszedł burmistrz Strzegomia, Krzysztof Kalinowski.
Jak przekazuje zastępca komendanta świdnickiej PSP, burmistrz zorganizował ciężki sprzęt budowlany, który umożliwia rozkopanie zbitej i tlącej się masy odpadów.
Prace polegające na rozkopywaniu hałdy w miejscach zdiagnozowanych przez strażaków jako zarzewia ognia rozpoczęły się we wtorek i są kontynuowane dzisiaj. Strażacy mają nadzieję, że odsłonięcie i dokładne przelanie wodą głębokich pokładów przyniesie wreszcie definitywne zakończenie trwającej od lipca akcji gaśniczej.
Śledztwo trwa
Podczas gdy na terenie składowiska trwa walka z podziemnymi zarzewiami ognia, w Prokuraturze Rejonowej w Świdnicy prowadzone są dalsze czynności śledcze.
– Nadal trwa postępowanie zmierzające do szczegółowego wyjaśnienia wszystkich okoliczności tego podpalenia, którego skutki odczuwane są aż do dzisiaj – mówi prokurator rejonowy Łukasz Cimała.
Akt oskarżenia przeciwko Marcinowi D. nie został jeszcze skierowany do sądu. Ponieważ jednak minął już okres trzymiesięcznego aresztowania tymczasowego zastosowanego w lipcu, prokuratura wystąpiła z wnioskiem o jego przedłużenie. Świdnicki sąd przychylił się do tego wniosku i podjął decyzję, że podejrzany 43-latek pozostanie w areszcie.
Agnieszka Szymkiewicz
fot. OSP Strzegom






![Udaremnili kibolską zadymę w Świdnicy. Policjanci przejęli arsenał rac i skradzione barwy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/10/411-386281-100x75.jpg)


