Jeszcze niedawno widzowie mogli oglądać Dobromira Dymeckiego w kolejnym sezonie uwielbianego serialu „1670”. Znany aktor filmowy i teatralny, mający na koncie dziesiątki ról, tym razem zaprezentował się w zupełnie innej odsłonie. Podczas 12. Festiwalu Filmowego SPEKTRUM w Świdnicy spotkał się z publicznością po pokazie filmu „Czas, który nie nadszedł” – dramatu science fiction poruszającego temat kultu młodości i starzejącego się społeczeństwa.

Zamiast latać spodkiem, opowiadają o miłości
Piątkowy seans, 23 października, przyciągnął publiczność. Na film „Czas, który nie nadszedł” ustawiły się długie kolejki do kas, a po projekcji przyszedł czas na spotkanie z Dobromirem Dymeckim. Rozmowę poprowadził dziennikarz i krytyk filmowy Marcin Radomski.
Jednym z początkowych wątków rozmowy był temat science fiction. Aktor opowiadał, że podczas festiwalu w Gdyni musiał wyjaśniać widzom, czego nie powinni spodziewać się po filmie reżyserki Julii Rogowskiej i scenarzystki Małgorzaty Piłacińskiej.
– Jeszcze przed seansem musiałem prostować i mówić, że właśnie to nie jest tak, że tu z Kuleszą latamy statkiem kosmicznym i strzelamy do kosmitów. I proszę sobie tak nie wyobrażać tego science fiction – mówił Dymecki.
Jak podkreślał, film należy odczytywać inaczej niż klasyczne kino fantastycznonaukowe. – To właśnie dystopijny melodramat, bardzo ciekawy zresztą gatunek. Jak tłumaczyły twórczynie, dystopijny, czyli dziejący się w jakiejś dosyć mrocznej przyszłości, melodramat – wyjaśniał.
W świecie przedstawionym w filmie starość stała się tabu, a kuracja antygeriatryczna pozwala zachować młodość i sprawność. Ci, którzy z niej rezygnują, ryzykują wykluczenie. Sara (Agata Kulesza) wybiera naturalny bieg życia, natomiast jej partner Oskar (Dobromir Dymecki) decyduje się na kurację. Po latach dawni kochankowie spotykają się ponownie, ale dzielą ich nie tylko wygląd, lecz także dokonane wybory.
– Super jest opowiedzieć historię miłosną w zupełnie innych okolicznościach. To historia o niespełnionej miłości, ale przez to, że wydarza się w takich warunkach i dotyka tak współczesnych tematów, jak problem starzenia się czy usunięcia starości poza zakres widzialności, ten film porusza ważne kwestie – tłumaczył aktor.
Czy aktor zdecydowałby się na kurację odmładzającą?
Film prowokuje do pytania, czy w takiej rzeczywistości sami zdecydowalibyśmy się na zatrzymanie czasu. Jak do takiej wizji życia z góry zaprogramowanego do określonego wieku podchodzi sam aktor?
– Bohaterowie naszego filmu wiedzą, kiedy umrą. […] Myśl, że wiedziałbym, kiedy umrę, chyba byłaby dla mnie zbyt przerażająca – mówił.
Kuracja antygeriatryczna kusi obietnicą zachowania młodości, sprawności i możliwości dalszego życia bez ograniczeń związanych ze starzeniem się. W filmowym świecie oznacza jednak również podporządkowanie się systemowi, który wyznacza granicę ludzkiej użyteczności.
Rozmowa zeszła również na wybory filmowego Oskara. Bohater nie buntuje się przeciwko systemowi, lecz wybiera bezpieczeństwo i przynależność.
– Lubimy oglądać i kibicować takim postaciom, które się buntują. Natomiast, niestety, większość z nas takimi rebeliantami nie jest. Wybieramy komfort, co oczywiście też jest bardzo naturalną ludzką potrzebą, żeby realizować potrzebę bezpieczeństwa czy przynależności – zauważył.
Taka konformistyczna postawa nie budzi sympatii, ale – jak podkreślał aktor – Oskar ma własną argumentację.
– Oskar […] jest trochę takim smutnym nudziarzem, ale też ma swoją rację i też tej racji właśnie broniłem. To znaczy tego, że każdy z nas ma swoje życie i ma prawo do tego życia – stwierdził.
Kult młodości i niewidzialność seniorów
Filmowa wizja stała się punktem wyjścia do rozmowy o współczesności. Jedno z pytań publiczności odnosiło się do wpływu wieku na życie zawodowe i perspektywy aktora.
– Niestety społecznie ten temat dotyczy bardziej kobiet i ta presja jest bardziej odczuwana właśnie przez nie. Mężczyźni, z moich obserwacji i rozmów, doświadczają tego dużo mniej. Ja jako aktor odczuwam to wprost proporcjonalnie przeciwnie, to znaczy im jestem starszy, tym dostaję ciekawsze role i ciekawsze tematy do grania – szczerze przyznał.
Ważny głos w dyskusji zabrała także widzka, która zwróciła uwagę na sytuację coraz bardziej starzejącego się społeczeństwa i problem społecznej izolacji seniorów.
Ten temat jest znany również w środowisku aktorskim, między innymi z pracy w teatrze. Jak mówił Dymecki, aktorzy seniorzy często muszą wkładać znacznie więcej wysiłku, by nadal być dostrzegani.
– Wiem, z czym oni się zmagają. Pracując w tym biznesie, wiem, jak bardzo muszą się starać, wręcz podwajać te starania, żeby zawalczyć o swoją widzialność – podkreślał.
Agata Kulesza i kulisy pracy nad filmem
Podczas spotkania nie zabrakło pytań o powstawanie filmu i współpracę z Agatą Kuleszą. Dymecki z uznaniem opowiadał o swojej ekranowej partnerce i sposobie, w jaki budowała postać Sary.
– Uwielbiam Agatę, to jest wspaniała nie tylko aktorka, ale też osoba, bardzo charyzmatyczna. Obserwowałem na planie, z jaką czułością, ale też siłą tę swoją postać buduje i jak bardzo daje jej siebie – mówił.
Scenariusz filmu powstawał przez około dziesięć lat. Historia, która początkowo mogła podążać śladem antagonistów w świecie science fiction, stała się opowieścią o miłości i niewygodnym przemijaniu, osadzoną w rzeczywistości podporządkowanej systemowi i mrocznej wizji przyszłości.
Festiwal Filmowy SPEKTRUM jeszcze się nie kończy. Przed miłośnikami kina ostatnie dwa dni z filmami pełnometrażowymi i krótkometrażowymi, spotkaniami z twórcami, a także wydarzeniami towarzyszącymi. Program dostępny jest na stronie: https://spektrumfestiwal.pl/program/
/Tekst: AN/
/Zdjęcia: Michał Nadolski/


![Sezon na świdnickim lodowisku rozpoczęty! Sprawdź cennik i godziny ślizgawek [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/10/rozpoczecie-sezonu-na-lodowisku-OSiR-2026.10.23-17-238x178.jpg)
![Zderzenie Seata z Peugeotem na Przemysłowej w Świdnicy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/10/1000141591-100x75.jpg)





