Zaczął się wrzesień, więc sezon grzybowy trwa w najlepsze. W lasach wypatrujemy borowików, podgrzybków, kurek czy maślaków. Ale polskie lasy kryją znacznie więcej ciekawych okazów, które potrafią świecić w ciemności, „krwawić”, pachnieć padliną albo wyglądać jak przybysze z innej planety. O niezwykłym świecie grzybów opowiada prof. Artur Gryszkin z Katedry Technologii Żywności i Przechowalnictwa.

Jak podkreśla naukowiec, żeby zobaczyć prawdziwe grzybowe osobliwości, wcale nie trzeba wybierać się do tropikalnej dżungli. Przy odrobinie szczęścia znajdziemy je podczas zwykłego spaceru po lesie. Jednym z ulubionych przykładów profesora jest sromotnik bezwstydny (Phallus impudicus). Uwagę zwraca nie tylko jego charakterystyczny wygląd, ale przede wszystkim niezwykle szybkie tempo rozwoju owocnika, który niemal rośnie w oczach. – Ale jeszcze ciekawszy jest sposób, w jaki rozsiewa zarodniki. Sromotnik nie zdaje się wyłącznie na wiatr. Wytwarza intensywnie pachnącą substancję, która przyciąga muchy i inne owady. Te siadają na owocniku, a następnie przenoszą jego zarodniki dalej. Zapach, który dla człowieka jest wyjątkowo nieprzyjemny, dla grzyba okazuje się więc bardzo skuteczną strategią transportową – opowiada naukowiec.
Zapach padliny również wykorzystuje okratek australijski (Clathrus archeri), aby zwabić owady roznoszące jego zarodniki. Co więcej, jest przybyszem u nas w kraju. Pochodzi z półkuli południowej, ale zadomowił się w Europie i dziś występuje także w Polsce. – Nazywany jest potocznie diabelskimi palcami, ponieważ z początkowo białawego środka wyrastają intensywnie czerwone ramiona. No i faktycznie bardziej przypomina stworzenie z filmu science-fiction niż grzyba – mówi z uśmiechem prof. Gryszkin.
Nie wszystkie grzyby próbują jednak odstraszać. Pierścieniak grynszpanowy (Stropharia aeruginosa) wygląda wręcz bajkowo. Jego kapelusz może przybierać intensywną zielononiebieską lub turkusową barwę. Prof. Gryszkin żartobliwie nazywa go „smerfnym grzybem”.
Jeszcze bardziej niezwykłe są dobrze znane opieńki (Armillaria). Niektóre struktury ich grzybni wykazują bioluminescencję i mogą emitować delikatne, zielonkawe światło. W odpowiednich warunkach drewno porażone przez grzyb rzeczywiście może więc świecić w ciemności. Jak tłumaczy naukowiec zjawisko to od dawna pobudzało wyobraźnię ludzi i doczekało się nawet własnej nazwy – foxfire. Dziś jednak wiemy, że za leśnym światłem nie stoją duchy ani magia, lecz biochemia.
– Jeżeli komuś nadal mało grzybowych dziwactw, w Polsce występuje jeszcze kolczakówka piekąca (Hydnellum peckii). Jej młode, jasne owocniki mogą pokrywać się intensywnie czerwonymi kroplami cieczy. Efekt jest spektakularny – grzyb wygląda tak, jakby krwawił – mówi profesor.
Grzyby trujące

Z grzybami należy zawsze zachowywać ostrożność. Zbierając je z zamiarem zjedzenia, należy dokładnie sprawdzać z jakim okazem mamy do czynienia, aby nie dostać zatrucia pokarmowego. Klasycznym przykładem jest muchomor zielonawy (Amanita phalloides), dawniej nazywany muchomorem sromotnikowym. Zawiera amatoksyny, w tym α-amanitynę, które mogą doprowadzić do ciężkiego, a nawet śmiertelnego uszkodzenia wątroby.
Szczególnie niebezpieczny jest przebieg zatrucia. Objawy nie muszą wystąpić bezpośrednio po posiłku – mogą pojawić się dopiero po wielu godzinach, kiedy toksyny rozpoczęły już niszczące działanie. Dodatkowym problemem jest to, że sam grzyb nie wygląda szczególnie złowrogo.

Jeszcze bardziej podstępny pod względem czasu działania jest zasłonak rudy (Cortinarius orellanus). Zawiera orellaninę, toksynę uszkadzającą przede wszystkim nerki. Objawy mogą wystąpić dopiero po kilku dniach. Chory może więc nawet nie łączyć swojego stanu z grzybami zjedzonymi znacznie wcześniej.
Na tym jednak problem się nie kończy. Niektórych groźnych dla nas grzybów w ogóle nie musimy świadomie zjeść. Mikroskopowe grzyby, między innymi niektóre gatunki z rodzaju Aspergillus, mogą rozwijać się w surowcach i żywności i produkować mykotoksyny. Do najbardziej znanych należą aflatoksyny – związki o silnym działaniu toksycznym i rakotwórczym. – W takim przypadku zagrożeniem nie musi być nawet sam żywy grzyb, lecz pozostawione przez niego metabolity – tłumaczy naukowiec.
Jest wreszcie jeszcze inny rodzaj niebezpieczeństwa – zakażenia grzybicze. Prof. Gryszkin wskazuje przykład Candida auris, drożdżaka mogącego powodować poważne zakażenia, szczególnie u osób hospitalizowanych. Dodatkowym problemem jest występująca u niego oporność na leki przeciwgrzybicze.
Ta sama zdolność grzybów do produkowania niezwykle różnorodnych związków chemicznych, która może stanowić dla człowieka zagrożenie, jest jednocześnie powodem ogromnego zainteresowania nimi ze strony nauki. Prof. Gryszkin porównuje grzyby do małych laboratoriów chemicznych. Człowiek dostrzegł ich potencjał na długo przed narodzinami współczesnej farmakologii. W tradycyjnej medycynie chińskiej od stuleci wykorzystywano między innymi lakownicę lśniącą (Ganoderma lucidum), znaną jako Lingzhi lub Reishi oraz grzyby tradycyjnie określane jako Cordyceps/Ophiocordyceps.
Nie oznacza to oczywiście – co profesor wyraźnie zaznacza – że historyczne zastosowanie jakiejś substancji automatycznie dowodzi jej skuteczności klinicznej. Dawne obserwacje mogą jednak wskazywać kierunki, które współczesna nauka bada za pomocą chemii, biologii molekularnej i kontrolowanych badań klinicznych.
Jednym z interesujących przykładów jest soplówka jeżowata (Hericium erinaceus). Zawarte w niej związki, m.in. hericenony i erinacyny, są badane w kontekście procesów neurotroficznych i funkcjonowania układu nerwowego. Wyniki części badań są interesujące, ale jak podkreśla prof. Gryszkin, daleko stąd do stwierdzenia, że soplówka jest lekiem na choroby neurodegeneracyjne.
– Z naukowego punktu widzenia być może jeszcze ważniejsze od pytania, co grzyby mogą zrobić dla człowieka, jest pytanie, co robią dla całej biosfery – mówi prof. Gryszkin, dodając, że są jednymi z jej najważniejszych organizmów rozkładających i przetwarzających materię organiczną. Grzyby saprotroficzne rozkładają martwe drewno, liście i szczątki organizmów, dzięki czemu zawarte w nich pierwiastki mogą ponownie trafić do obiegu materii. Niektóre potrafią rozkładać nawet ligninę – niezwykle odporny składnik drewna.
– Mówiąc obrazowo, bez grzybów świat stopniowo zacząłby tonąć w martwej materii i odpadach biologicznych. Nie są oczywiście jedynymi organizmami uczestniczącymi w rozkładzie – robią to także bakterie i inni przedstawiciele świata żywego – ale ich rola jest fundamentalna – tłumaczy naukowiec, podkreślając, że jednym z interesujących kierunków badań jest mykoremediacja, czyli wykorzystywanie grzybów do oczyszczania środowiska. Badane są między innymi zdolności boczniaków i innych grzybów do rozkładania wybranych węglowodorów, barwników, pestycydów oraz pozostałości innych związków organicznych. Grzyby mogą również wiązać i akumulować niektóre metale obecne w środowisku.
Czy to znaczy, że świat grzybów pozostaje niewzruszony wobec zmian klimatu i działalności człowieka? Prof. Gryszkin odpowiada na to pytanie, parafrazując stare powiedzenie: „Nie było nas – były grzyby. Nie będzie nas – będą grzyby”. – To oczywiście pewne uproszczenie, ale dobrze oddaje ich ogromne możliwości adaptacyjne – mówi naukowiec.
Jesienne grzybobranie nabiera z tej perspektywy trochę innego znaczenia. Nadal możemy wrócić do domu z koszem borowików, podgrzybków czy kurek, ale warto czasem przestać patrzeć na las wyłącznie jak na spiżarnię. Pod stopami mamy bowiem fragment świata organizmów, które potrafią świecić, „krwawić”, tworzyć gigantyczne podziemne sieci, produkować śmiertelne toksyny i związki wykorzystywane przez medycynę, rozkładać jedne z najbardziej odpornych substancji organicznych i kolonizować nowe obszary. A ogromnej części tego świata najprawdopodobniej jeszcze nawet nie znamy.
– Wszystkim grzybiarzom życzę szerokości na leśnym szlaku i obfitości leśnego runa. Darz Grzyb! – podsumowuje z uśmiechem prof. Gryszkin.
/materiał nadesłany, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu/


![O przełamanie i pierwsze zwycięstwo w sezonie z Mirkowem [RELACJA LIVE]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/05/mecz-Polonia-Swidnica_-_Wlokniarz-Gluszyca-2026.05.09-23-238x178.jpg)


![Zaginął 78-letni mieszkaniec Bystrzycy Dolnej [Aktualizacja]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/policja-ilustracyjne-2023.03.06-4-100x75.jpg)
![Mistrzowie parkowania [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/09/mp-Wroblewskiego-1-100x75.jpg)


