Strona główna 0_Slider Dlaczego pierwsza karetka odjechała mimo informacji o poszkodowanej? „Okoliczności wymagają wyjaśnienia”

Dlaczego pierwsza karetka odjechała mimo informacji o poszkodowanej? „Okoliczności wymagają wyjaśnienia”

0

Świadkowie wypadku, do którego doszło w niedzielę, 16 sierpnia nad rzeką Bystrzycą w Świdnicy, byli oburzeni działaniami zespołu Pogotowia Ratunkowego. Karetka odjechała bez odnalezienia poszkodowanej i mimo próśb nie zawróciła. Do sytuacji odniosła się dyrektorka Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy.

Jak już informowaliśmy, nad rzeką na wysokości centrum handlowego przy ul. Kliczkowskiej doszło do nieszczęśliwego wypadku. Kobieta spacerująca z mężem brzegiem Bystrzycy, spadła do koryta rzeki, doznając poważnego urazu głowy. W wyniku upadku straciła przytomność, miała również otwartą ranę.

Zdarzenie zobaczyli jadący po drugiej stronie rzeki rowerzyści i pani Violetta, która spacerowała od strony ul. Kliczkowskiej razem z córką. – Ona miała całą głowę we krwi, była nieprzytomna – opowiadają. – Ten mur jest tak wysoki, że nie byliśmy w stanie jej sami wyciągnąć na brzeg.

Mąż i świadkowie dzwonili na 112. – Był problem z podaniem lokalizacji – opisuje jeden z mężczyzn. Pani Violetta wraz z córką zobaczyły, jak podjeżdża karetka. – Ale od drugiej strony sklepów, tam nic nie było widać. Nawet nikt nie wysiadł i odjechali. Pobiegłam za nimi i jak zawrócili na rondzie, zatrzymałam ich. Tłumaczyłam, że kobieta jest nieprzytomna, zakrwawiona, ale od chyba lekarki usłyszałam, że mają już inne wezwanie i mamy jeszcze raz dzwonić. Ja nie wiem, jak tak można.

Na miejsce jako kolejni dotarli ok. 19.44 policjanci, a tuż za nimi strażacy. Wspólnie udzielali kobiecie pierwszej pomocy i wydostali ją na brzeg. Początkowo zadysponowano na miejsce Lotnicze Pogotowie Ratunkowe, ale śmigłowiec został odwołany. Kolejna karetka dojechała ok. 20.13. – 54-letnia kobieta została przetransportowana do szpitala. Z informacji uzyskanych od lekarzy wynika, że przeszła badanie tomografem, zszyto także ranę na głowie. W szpitalu odzyskała przytomność. Medycy zadecydowali także o kolejnych badaniach w kierunku urazu kręgosłupa – poinformowała asp. Magdalena Ząbek.

fot. nadesłana przez czytelnika

W przypadku urazów głowy ważna jest każda minuta. Dlaczego pierwszy zespół pogotowia odjechał z miejsca zdarzenia i nie zareagował na informacje świadka?

– 16 sierpnia 2026 r. o godz. 19:24 zespół ratownictwa medycznego został zadysponowany pod wskazaną w zgłoszeniu lokalizację przy ul. Kliczkowskiej 33. ZRM przybył pod wskazaną lokalizację o godz. 19:32, jednak nie odnalazł tam osoby, której dotyczyło wezwanie. Kierownik zespołu skontaktował się z dyspozytorem medycznym, który polecił zakończenie zlecenia. Niemal natychmiast, o godz. 19:34 zespół otrzymał dyspozycję wyjazdu do kolejnego zdarzenia – informuje Beata Szczepankowska, dyrektorka Pogotowia Ratunkowego w Świdnicy.

Reklama

– Należy podkreślić, że to dyspozytor medyczny, na podstawie informacji uzyskanych ze zgłoszenia oraz aktualnej sytuacji operacyjnej, podejmuje decyzję o zadysponowaniu ZRM i określa priorytet wyjazdu. Zespół ratownictwa medycznego realizuje otrzymane dyspozycje i nie podejmuje samodzielnie decyzji o wyborze zdarzenia, do którego ma się udać. Po otrzymaniu kolejnego zgłoszenia dotyczącego tego zdarzenia, zawierającego bardziej precyzyjne wskazanie lokalizacji, zadysponowano ZRM, który dotarł na miejsce po 5 minutach od zadysponowania – dodaje szefowa stacji.

– Wstępna analiza dokumentacji nie potwierdza zatem, że pierwszy zespół dotarł do osoby poszkodowanej, a następnie odjechał bez udzielenia pomocy. Zespół dotarł pod lokalizację wskazaną w zgłoszeniu, gdzie nie odnalazł osoby wymagającej pomocy, a następnie wykonał polecenie dyspozytora medycznego – przekazuje dyrektorka. Warto przypomnieć, że świadek zdarzenia informuje, iż nikt z karetki nie wysiadł i nie szukał poszkodowanej.

– Jednocześnie wyjaśnienia wymagają okoliczności dotyczące informacji przekazanej zespołowi przez świadka już po jego odjeździe z pierwotnie wskazanego miejsca. Czynności wyjaśniające zostały niezwłocznie podjęte, w tym zwrócono się do członków zespołu o szczegółowe ustosunkowanie się do przebiegu zdarzenia – kończy Beata Szczepankowska.

Po zakończeniu czynności wyjaśniających wrócimy do tematu.

Agnieszka Szymkiewicz

Reklama
Poprzedni artykułMieszkaniec nie może nagrywać obrad komisji RM? Wypunktowaliśmy prawnika magistratu
Następny artykułAKS znów urządził sobie ostre strzelanie