Strona główna 0_Slider Prezydent Świdnicy znów przegrywa w sądzie ws. informacji publicznej. Czy wyrok faktycznie...

Prezydent Świdnicy znów przegrywa w sądzie ws. informacji publicznej. Czy wyrok faktycznie został zrealizowany?

0

Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu zmiażdżył argumentację świdnickiego Urzędu Miejskiego i nakazał ujawnienie dokumentów, które urzędnicy za wszelką cenę próbowali schować przed opinią publiczną. To kolejna przegrana prezydenta Świdnicy ws. dostępu do informacji publicznej. Czy jednak tabelka w Excelu jest faktycznie realizacją wyroku?

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH 

Ta sprawa zyskuje dodatkowy wymiar w kontekście zaplanowanej na 25 czerwca sesji absolutoryjnej, podczas której świdniccy radni będą głosować nad wotum zaufania dla Beaty Moskal-Słaniewskiej.

Kontrola po rozstaniu z wrocławską kancelarią

U podstaw sprawy leży walka o jawność wydatkowania publicznych pieniędzy i przejrzystość procedur związanych z obsługą prawną świdnickiego magistratu. 8 lipca 2025 roku Gmina Miasto Świdnica zawarła umowę na świadczenie usług prawnych z wrocławską kancelarią CDD Legal Cetera Domagała i Wspólnicy za kwotę niemal 44 tysięcy złotych brutto miesięcznie.

Gdy miasto postanowiło zakończyć współpracę z tym podmiotem, naturalnym i oczywistym krokiem było zweryfikowanie, w jaki sposób i w jakim stanie urzędnicy odebrali prowadzone dotychczas miejskie sprawy. Obowiązek ten wynikał wprost z § 5 ust. 3 podpisanej przez prezydent Beatę Moskal-Słaniewskiej umowy, który rygorystycznie nakazywał: „W przypadku rozwiązania umowy w każdym przypadku Wykonawca sporządza protokół zdawczo-odbiorczy prowadzonych spraw bieżących na dzień rozwiązania umowy.”

18 listopada 2025 roku redakcja portalu Świdnica24.pl złożyła wniosek o dostęp do informacji publicznej, domagając się udostępnienia skanów tych właśnie protokołów. Miały one pokazać, jak wyglądał faktyczny zwrot miejskich dokumentów (w tym spraw procesowych, sądowych i komorniczych Gminy) i kto przejął nad nimi nadzór.

RODO i „dokumenty wewnętrzne”, czyli urzędowe uniki

Ratusz natychmiast uruchomił procedurę unikania jawności. W oficjalnych odpowiedziach urzędnicy najpierw zasłaniali się przepisami o ochronie danych, twierdząc, że protokoły zdawczo-odbiorcze „zawierają dane osobowe osób fizycznych oraz sygnatury akt przekazywanych spraw”, a ich udostępnienie rzekomo naruszyłoby prawo.

Gdy to nie zamknęło tematu, 25 listopada 2025 roku magistrat wysunął jeszcze dalej idącą linię obrony: stwierdzono, że żądane dokumenty „nie mają charakteru informacji publicznej”, ponieważ są jedynie „wewnętrznymi elementami procesu decyzyjnego” i stanowią dokumentację o charakterze roboczym. Redakcja Swidnica24.pl nie dała za wygraną i 1 grudnia 2025 roku złożyła oficjalną skargę na bezczynność organu do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Wykazaliśmy w niej, że protokoły skierowane na zewnątrz do kontrahenta władzy publicznej w żaden sposób nie mogą być uznane za dokumenty wewnętrzne.

WSA nie zostawił suchej nitki na Ratuszu

4 marca 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu wydał wyrok (sygn. akt IV SAB/Wr 1350/25), w którym sędziowie całkowicie odrzucili i skompromitowali tłumaczenia urzędników. Sąd stwierdził bezczynność organu i nakazał prawidłowe rozpoznanie wniosku w terminie 14 dni.

W uzasadnieniu wyroku sędziowie odnieśli się bezpośrednio do definicji tego, czym są żądane dokumenty, wskazując wprost:
„Tym samym stanowisko organu wyrażone w pismach będących odpowiedzią na wniosek Strony z dnia 18 listopad 2025 r. nie znajduje uzasadnienia, a to skutkuje uznaniem bezczynności w zakresie udostępnienia informacji publicznej”.

Sąd wyjaśnił urzędnikom rzecz fundamentalną: jeśli w protokołach znajdują się dane objęte prywatnością lub RODO, magistrat miał prawny obowiązek dokonać ich anonimizacji (zamazać dane wrażliwe) i wydać skany dokumentów źródłowych, a nie chować całe teczki do szafy.

Czy tabelka w Excelu to protokół?

Mimo że wyrok zapadł 4 marca, urząd zareagował dopiero 18 czerwca. Sąd wyraźnie wskazał, że na realizację jest 14 dni. Odpowiedź do Urzędu nadeszła po uprawomocnieniu się wyroku i przesłaniu sądowej dokumentacji, co nastąpiło 8 czerwca. Na sfinalizowanie potrzeba było kolejnych 10 dni.

Zamiast żądanych, oficjalnych skanów oryginalnych dokumentów, redakcja otrzymała… zwykły arkusz kalkulacyjny Excel. W przesłanej tabeli brakuje jakichkolwiek cech dokumentu urzędowego: nie ma tam dat sporządzenia, pieczęci, nagłówków, ani – co najważniejsze – podpisów osób, które te sprawy przekazywały i odbierały. Niepodpisana tabela w Excelu, którą każdy może zmodyfikować w pięć minut – tak świdnicki ratusz sporządza protokoły zdawczo-odbiorcze?

Sprawa wraca do sądu tuż przed wotum zaufania

Redakcja Świdnica24.pl ma poważne wątpliwości, czy ratusz faktycznie zrealizował wyrok. W piątek, 19 czerwca 2026 roku, w Biurze Obsługi Kancelaryjnej Urzędu Miejskiego zostało oficjalnie złożone pismo przygotowawcze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu. Domagamy się w nim przymuszenia organu do wydania właściwych skanów oraz wymierzenia miastu grzywny za niewykonanie wyroku sądu.

Już w najbliższy czwartek, 25 czerwca, odbędzie się najważniejsza w roku sesja rady miejskiej. To wtedy radni będą debatować nad stanem gminy oraz głosować nad absolutorium i wotum zaufania dla prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej. Podstawą do udzielenia wotum zaufania powinna być rzetelność, transparentność i działanie w granicach obowiązującego prawa.

Do tematu będziemy wracać.

Tabela przesłana przez UM w Świdnicy.

/praca zespołowa, red./

Poprzedni artykułMieszkańcy skarżący się na chemiczny zapach, zwierzęta wymagające pomocy, usuwanie wraków. Interwencje straży miejskiej