Strona główna 0_Slider Zaproponował ratunek dla gospody, został wyśmiany na sesji przez prezydent miasta

Zaproponował ratunek dla gospody, został wyśmiany na sesji przez prezydent miasta

0

Wydaje się, że klamka już zapadła. Władze Świdnicy uzyskały zgodę na rozbiórkę zabytkowej gospody na Placu Grunwaldzkim i zabezpieczyły na ten cel 780 tysięcy złotych. Próbę uratowania obiektu zadeklarował świdnicki przedsiębiorca, który proponuje zawarcie umowy z miastem, na mocy której odrestauruje obiekt i przywróci w nim funkcję gastronomiczną. Świdniczanie pamiętają doskonale znakomite flaki z „Baru u Michała”. Prezydent na sesji: kategoryczne nie. I rzuca w powietrze oskarżenia wobec wszystkich, którzy mają śmiałość mieć inne zdanie niż Beata Moskal-Słaniewska.

TEGO NIE PRZECZYTASZ W „MEDIACH” SAMORZĄDOWYCH


Budynek przy Placu Grunwaldzkim 7 wpisany jest do gminnego rejestru zabytków. – Nie rzucający się w oczy parterowy obiekt posiada bogatą historię i jest świadectwem swoich czasów. Dzięki kwerendzie archiwalnej udało się z dużym prawdopodobieństwem ustalić historię budynku, który wymieniany jest już w 1795 r. w księdze hipotecznej. Mamy więc do czynienia z obiektem o proweniencji barokowej, wzniesionym zapewne w II połowie XVIII wieku – wskazywali Sobiesław Nowotny i Andrzej Dobkiewicz na łamach „Świdnickiego Portalu Historycznego”.

Według ustaleń badaczy świdnickiej historii, niemal na pewno od początku swojego istnienia budynek pełnił rolę gospody. Z uwagi na korzystną lokalizację w pobliżu dworca kolejowego miała ona przynosić pokaźne zyski Adolfowi Birkemu, w latach 1847-1899 właścicielowi gospody funkcjonującej pod nazwą „Pod trzema Górami”. W 1879 roku na rogu placu Grunwaldzkiego i ulicy Dworcowej wzniósł on kilkupiętrową kamienicę, w której uruchomił hotel. Jak ustalili historycy, na początku XX wieku przy placu Grunwaldzkim 7 funkcjonowała gorzelnia, natomiast w czasach bardziej współczesnych działał tam bar „U Michała”, zapamiętany przez Świdniczan za sprawą znakomitych flaków.

Nie na sprzedaż. Skazany na upadek?

Od lat zabytkowy budynek stoi opustoszały i niszczeje. O rozbiórkę najpierw starała się wspólnota mieszkaniowa przy Placu Grunwaldzkim 6, sąsiadująca z dawną gospodą. W 2018 roku pytanie o możliwość rozbiórki do wałbrzyskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków wystosowała prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska. Otrzymała odmowę, którą w całości opublikował Świdnicki Portal Historyczny. Fragment brzmi: Organ stoi na stanowisku, że planowane prace rozbiórkowe są niedopuszczalne pod względem konserwatorskim i naruszą w zasadniczy sposób wartość zarówno obiektu podlegającego ochronie jak i chronionego zespołu.

Wskazano również, że zgodnie z obowiązującym prawem obiekt powinien być zabezpieczony przed degradacją. Tymczasem, jak czytamy w przytoczonej przez ŚPH wypowiedzi rzeczniczki Urzędu Magdaleny Dzwonkowskiej, prace wykonane przez Miejski Zarząd Nieruchomości były wykonane systemem gospodarczym i polegały na zabezpieczeniu budynku przed dostępem osób trzecich. Czyli zabito dyktą okna i drzwi. Nie ma słowa o zabezpieczeniu dachu.

„Dlaczego tego nie zrobiono? Być może dlatego, że miastu tak naprawdę nigdy nie zależało na zachowaniu tego zabytkowego obiektu.” – podejrzewa Świdnicki Portal Historyczny, którego twórcy zapytali miasto również o działania podjęte w celu sprzedaży budynku. „Budynek przy Pl. Grunwaldzkim 7 co najmniej od roku 2000 wyłączony był z prywatyzacji i docelowo przeznaczony do likwidacji.” – odpowiedziała ŚPH jeszcze w 2025 roku Joanna Salus, dyrektorka Wydziału Przetargów i Inwestycji Miejskich UM w Świdnicy.

Portal przytacza jeszcze jedną wypowiedź: – Przez kilka lat miałem tam na piętrze pracownię plastyczną. Wraz z właścicielką baru złożyliśmy miastu ofertę kupna, ale dostaliśmy odpowiedź odmowną. Powód: budynek do rozbiórki. Było to dwadzieścia lat temu – pisze na portalu społecznościowym Ryszard Baka.

W 2024 roku miasto zleciło wykonanie ekspertyzy stanu budynku i wraz z nią złożyło wniosek o pozwolenie na rozbiórkę. I zgodę otrzymało. Jak alarmują twórcy Świdnickiego Portalu Historycznego, konserwator w ogóle nie odniósł się do obowiązku zabezpieczenia obiektu ani go nie badał. Uznał, że obiekt uległ zniszczeniu w 81%, co uniemożliwia jego zachowanie i wykonanie prac remontowych.

Rozbiórka zaplanowana w tym roku

W budżecie miasta na 2025 roku uwzględniono zadanie obejmujące „rozbiórkę istniejącego budynku ze względu na jego zły stan techniczny (uszkodzone stropy) w celu uzyskania dodatkowej przestrzeni dla zieleni miejskiej i ciągów komunikacji pieszej”. Na 2025 rok planowano wykonanie projektu rozbiórki oraz wyburzenie samego obiektu, natomiast na rok 2026 przewidywano zagospodarowanie przestrzeni po budynku. W ubiegłym roku rozbiórka nie doszła do skutku, jednak zamiar ten podtrzymano w świdnickim budżecie na 2026 rok.

15 stycznia 2026 roku świdnicki magistrat uzyskał pozwolenie budowlane na realizację zadania inwestycyjnego obejmującego rozbiórkę kamienicy przy Pl. Grunwaldzkim 7 w Świdnicy wraz z zagospodarowaniem terenu”. W tegorocznym budżecie miasta przeznaczono na ten cel 780 tys. złotych. W miejscu dawnej gospody – jak zapowiadała jeszcze w 2024 roku prezydent Beata Moskal-Słaniewska, miałby powstać parking typu park&ride. Miejsc parkingowych w rejonie Placu Grunwaldzkim bardzo brakuje, zwłaszcza dla znajdującej się przy ul. Dworcowej prywatnej przychodni zdrowia,  ale – o czym mówił Adam Mazur, szef Biura Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Miejskim w Świdnicy, miasto będzie ubiegało się o środki na budowę podziemnego parkingu na placu Grunwaldzkim, który w wypadku zagrożenia pełniłby funkcję schronu. Taką możliwość otwiera rządowy Program Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej.

Informacja o tym, że klamka zapadła i dojdzie do rozbiórki, wywołała dyskusję wśród mieszkańców Świdnicy. Komentatorzy w portalu Swidnica24.pl pisali tak:

„Moim zdaniem szkoda takiego miejsca w centralnym punkcie miasta, gdzie w dodatku odbywają się również różne oficjalne uroczystości, na parking. Cały kwartał na rogu ul.Dworcowej i Pl.Grunwaldzkiego aż się prosi o jakiś ładny budynek z usługami etc. który byłby wizytówką Świdnicy. To też w końcu pierwszy obrazek jaki zobaczą przyjezdni wychodzący z dworca. Czy więc naprawdę musi to być parking???”

„Oczywiście! Bezsensowny parking, może na cztery samochody. Gdyby ktoś chciał zainwestować, postawić kilka mieszkań i jakąś usługę na parterze, choćby „knajpę”, nie było by chyba źle.”

Świdnicki przedsiębiorca składa prezydent miasta ofertę

Poruszony decyzją o rozbiórce niespodziewanie ofertę odratowania i zagospodarowania zabytku 26 lutego złożył świdnicki przedsiębiorca. Paweł Sawa zaoferował odkupienie nieruchomości za złotówkę i przeprowadzenie na własny koszt pod nadzorem konserwatora remontu w ciągu 42 miesięcy od daty podpisania aktu notarialnego.

Jak wskazuje Sawa, oferta przyniesie budżetowi miasta oszczędność: „Zgodnie z oficjalnymi danymi, Miasto Świdnica zarezerwowało na rok 2026 kwotę 780 000,00 PLN na prace związane z rozbiórką obiektu oraz zagospodarowaniem terenu. Przyjęcie mojej oferty pozwoli Miastu na natychmiastowe odstąpienie od wydatkowania tych środków i przeznaczenie ich na inne pilne potrzeby społeczne lub inwestycyjne.”

Wskazuje, że kolejna korzyść to uratowanie obiektu, którego początki sięgają XVIII wieku, a także rewitalizacja „Legendy Flaków”. „„Bar u Michała” przez dekady słynął z najlepszych flaków w regionie. Moją ambicją jest przywrócenie tej tradycji w nowoczesnej formie. Aby zapewnić najwyższą jakość, nawiązałem współpracę z firmą Walusiak – czołowym polskim producentem flaków, który zapewni projektowi wsparcie technologiczne oraz dostęp do produktów spełniających najwyższe standardy jakościowe.” 

„Zamiast pustego placu po rozbiórce (lub parkingu), oferuję przywrócenie budynkowi blasku i nadanie mu nowych funkcji (np. usługowo-gastronomicznych, co podniesie atrakcyjność reprezentacyjnego punktu miasta w sąsiedztwie dworca PKP.” – pisze w ofercie przedsiębiorca i wytycza drogę od ruiny do zrewitalizowanego budynku usługowo-gastronomicznego:

  • W ciągu 12 miesięcy: Zabezpieczenie konstrukcyjne obiektu i przygotowanie pełnej dokumentacji projektowo-budowlanej oraz uzyskanie niezbędnych pozwoleń.
  • W ciągu 30 miesięcy: Wykonanie prac przy elewacji, dachu oraz stolarce okiennej (przywrócenie historycznego wyglądu zewnętrznego).
  • Po 42 miesiącach: Zakończenie prac wewnątrz budynku i oddanie obiektu do użytkowania.

Paweł Sawa proponuje, by w celu zagwarantowania realizacji powyższych deklaracji wpisanie do aktu notarialnego następujących zabezpieczeń na rzecz Gminy Miasto Świdnica:

  • Prawo odkupu nieruchomości przez Miasto w przypadku niedopełnienia obowiązku rewitalizacji w terminie 42 miesięcy, za kwotę odpowiadającą aktualnej wartości rynkowej nieruchomości z dnia wykonania prawa odkupu, ustalonej przez rzeczoznawcę majątkowego, pomniejszonej o udzieloną przy sprzedaży bonifikatę oraz o kwotę 1,00 PLN.
  • Kary umowne za każdy miesiąc opóźnienia w realizacji poszczególnych etapów prac.
  • Poddanie się egzekucji wprost z aktu notarialnego (art. 777 Kpc) w zakresie wydania nieruchomości w razie skorzystania przez Miasto z prawa odkupu.

„Plac Grunwaldzki pełni rolę wizytówki Świdnicy dla osób przyjeżdżających koleją i autobusami. Obecny, zrujnowany stan budynku sprawia przygnębiające wrażenie, jednak jego wyburzenie stworzy „dziurę” w pierzei, która zaburzy układ urbanistyczny. Pełna renowacja w ciągu 42 miesięcy pozwoli przekształcić ten wstydliwy punkt w estetyczną i tętniącą życiem wizytówkę miasta.” – podkreśla przedsiębiorca. O swojej ofercie poinformował również część świdnickich radnych.

Przewodniczący i interesującej ofercie podczas sesji

Pomysł zainteresował przewodniczącego Rady Miejskiej Krzysztofa Lewandowskiego, który o ofercie powiedział podczas sesji Rady Miejskiej w Świdnicy, zwracając się do prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej. Odpowiedziała – kategoryczne nie, deprecjonując przy okazji wszystkich, którzy ośmielają się nie być w gronie klakierów. Deprecjonowała i obrażała na równi przedsiębiorców, media, radnych, którzy rzekomo mają hejtować pod fałszywymi nickami. Tradycyjnie – bo robi to przy każdej nadarzającej się okazji – rzuciła oskarżenia, nie podając żadnych faktów ani nazw czy nazwisk.

Dlaczego jest na nie? Zaczęła nie od kwestii formalnych, ale od oceny przedsiębiorcy, który złożył ofertę, podpisując się imieniem i nazwiskiem, ale którego nazwisko na sesji nie padło.  Prezydent Świdnicy odpowiadając przewodniczącemu, najpierw uderzyła w przedsiębiorcę, który złożył ofertę. – To byłaby decyzja niezgodna z prawem i wtedy chyba ja sama na siebie bym doniosła do prokuratury, że robię takie transakcje z biznesmenami o wątpliwej opinii, a pan biznesmen niech skończy inwestycję przy ul. Jagiellońskiej, Szkoła Podstawowa nr 7, którą wspólnie z innym kolegą biznesmenem, przepiękny zabytek, tu mówimy o przepięknym zabytku, który miał walorów estetycznych, użytkowych, stoi i niszczeje zdewastowany przez zaniedbanie właśnie tego pana biznesmena – ironizowała. – Mamy pewność, że to jest ten sam? – dopytywał przewodniczący. – Mamy pewność – odparła. – To wszystko wyjaśnia – stwierdził Lewandowski.

Prezydent obraża i insynuuje

– Natomiast odpowiedź na nie będzie ze względów prawnych. Budynek został wyłączony z prywatyzacji wiele lat temu, w 2001 roku uchwałą Rady Miejskiej wówczas urzędującej i ja jeszcze raz podkreślę, to jest budynek który dzisiaj nie ma żadnej wartości użytkowej, jest kompletnie zdewastowany. Od około 10 lat jest  w takim stanie, że nie można wejść do środka, bo stropy grożą zawaleniem. Jest to proces, który trwał przez około 25 lat. Budynek nie jest wpisany do rejestru zabytków, wszystkie walory zabytkowe zewnętrzne zostały przez wiele lat przez liczne przebudowy zniszczone i naprawdę, proszę państwa, nie żartujmy sobie, to była zwykła prosta oberża, po tym budynku została niewielka część wewnętrzna, do której nie udało nam się dotrzeć ze względu na zagrożenie, które występowało, kiedy próbowaliśmy dojść do tego miejsca. Ja myślę, że o zabytkach rozmawiamy dużo i zrobiliśmy w tym zakresie ogromną pracę, wspólnie z innymi podmiotami, a to jest jakaś kpina. Ja mam też to pismo, jakaś prowokacja, żeby jakieś media miały o czym pisać, takie jedne, które szukają powodu, żeby interpelacje może składać, może wywnętrzać się hejtersko na portalach. Możecie państwo pisać, wymyślać sobie nicki, przeróżne, popisać sobie, jeżeli państwu to przynosi jakąś ulgę… – tu próbował prezydent przerwać przewodniczący, zaznaczając, że radni tak nie robią. – No panie radny, nie wiem, czy radni tak nie robią, podyskutujemy po sesji – lekceważąco odparła Beata Moskal-Słaniewska. Prezydent nie wspomniała podczas długiej tyrady, dlaczego podczas trzech kadencji swojego urzędowania na stanowisku prezydenta Świdnicy nie zadbała o właściwe zabezpieczenie przed tak katastrofalnym zniszczeniem gospody z XVIII wieku.

Gwoli wyjaśnienia: budynek przy ul. Jagiellońskiej 27 nie figuruje w rejestrze zabytków. Podobnie jak gospoda z Placu Grunwaldzkiego 7 jest wpisany na gminną listę zabytków. O jego stanie pisaliśmy wielokrotnie. Po naszych pytaniach PINB wydał nakaz zabezpieczenia. Miasto nie upominało się o ten obiekt.

Miasto z obrażanym przedsiębiorą przegrało przed wszystkimi sądami

W przypadku drugiego przedsiębiorcy, którego bez nazwiska wymieniła Beata Moskal-Słaniewska warto przypomnieć, że miasto prawomocnie przegrało z nim proces ws. Zaułka Świętokrzyskiego, a po niekorzystnym dla siebie rozstrzygnięciu Sądu Najwyższego wskazało, że kasację rozstrzygało 3 neosędziów. – Gmina aktualnie poddała sprawę analizie pod kątem możliwości podjęcia dalszych kroków prawnych, w tym poddania sprawy pod ocenę sądów europejskich – przekazała rzecznik świdnickiego magistratu w 2024 roku. Opinia publiczna nie została poinformowana do dzisiaj, czy do takiej skargi doszło. Nie mniej prezydent miasta nie doprowadziła do żadnego rozwiązania sytuacji, której efektem jest szpecąca dziura tuż za fasadami świdnickiego Rynku.

Krytyka a hejt

Przed publikacją tekstu, po otrzymaniu od przedsiębiorcy Pawła Sawy informacji i treści złożonej przez niego oferty ws. zakupu nieruchomości przy Placu Grunwaldzkim 7, zadaliśmy pytania władzom miasta – czy są zainteresowane taką propozycją – wysyłając je na adresy e-mail rzecznika prasowego i sekretariatu. Portal Swidnica24.pl zawsze pyta i prezentuje opinie wszystkich stron, bez ich deprecjonowania lub oceniania. Tym razem odpowiedź przyszła już podczas sesji i opublikowaliśmy całą wypowiedź prezydent Beaty Moskal-Słaniewskiej.

Agnieszka Szymkiewicz

Poprzedni artykułUwagi mieszkańców przyniosą efekt? Nowy parking ma zrekompensować likwidowane miejsca postojowe
Następny artykułZaginął 17-letni Wiktor Wilman