Strona główna Sport Inne Franciszek Halicki srebrnym medalistą XIX Mistrzostw Świata Juniorów!

Franciszek Halicki srebrnym medalistą XIX Mistrzostw Świata Juniorów!

0

Pokaźnym sukcesem zakończyła się wyprawa świdnickiego juniora Franciszka Halickiego i jego rodzinnej ekipy na XIX Mistrzostwa Świata Modeli Swobodnie Latających dla Juniorów w klasach F1A, F1B, F1P i F1Q, które w czasie wakacyjnym rozegrano w pobliżu miejscowości Prilep w Macedonii Północnej.

W tych mistrzostwach świata uczestniczyło 53 zawodników, w tym 15 dziewcząt z 17 państw w klasie F1A (modele szybowców), 31 zawodników, w tym 9 dziewcząt z 11 państw w klasie F1B (modele z napędem gumowym), 13 zawodników, w tym 4 dziewczęta z 4 państw w klasie F1P (modele z napędem silnikowym o pojemności 1 cm) oraz 23 zawodników, w tym 9 dziewcząt z 7 państw w klasie F1Q (modele z napędem elektrycznym).

 

W skład każdej reprezentacji narodowej mogło wejść 3 zawodników plus dodatkowo 1 zawodniczka, co nie znaczy, że tych 3 zawodników to zawsze muszą być chłopcy, co jaskrawo potwierdziła reprezentacja Czech (mistrzowie świata), którą stanowiły 3 dziewczyny i jeden chłopak. Zawody w klasie F1A rozegrano w nadzwyczaj trudnych warunkach termicznych, gdyż w południe na miejscu rozgrywania mistrzostw pojawiły się turbulencje – spotykane chyba tylko w Europie południowej – z mikro trąbami powietrznymi włącznie.

 

Ogólnie polscy juniorzy na tych mistrzostwach wywalczyli tylko jeden medal, srebrny w klasyfikacji drużynowej w klasie F1A (najliczniej obsadzonej), w której Polskę reprezentowali: Małgorzata Jeziorna z Aeroklubu Poznańskiego, Mikołaj Gołubowski z Aeroklubu Białostockiego oraz Franciszek Halicki i Tymon Niezborała – obaj z Aeroklubu Ziemi Pilskiej. To właśnie Świdniczanin przysporzył do końcowej punktacji drużynowej w klasie F 1 A najwięcej punktów, bo 1326, zajmując indywidualnie w końcowej klasyfikacji mistrzostw 12. miejsce. Mikołaj Gołubowski dołożył 1222 pkt. i został sklasyfikowany indywidualnie na 19. pozycji, a Tymon Niezborała dorzucił 1212 pkt., zajmując ostatecznie 22. miejsce w klasyfikacji indywidualnej. Wynik Małgorzaty Jeziornej jako czwartego zawodnika nie liczył się do punktacji drużynowej, gdyż tą ustala się na podstawie wyników trzech najlepszych zawodników z danego kraju – mówi Ryszard Halicki, dziadek naszego wicemistrza świata.

Reklama

Znamienną rzeczą jest to, że żaden z zawodników z dwóch najlepszych reprezentacji narodowych (Polska i Czechy) nie uzyskał kompletów maksów w kolejkach zasadniczych. Analizując statystykę wyników w poszczególnych kolejkach lotów zasadniczych należy zauważyć, że w pierwszej kolejce maksymalny czas (240 sek.) wylatało tylko 20 zawodników, w tym wszyscy Polacy. W drugiej kolejce maks (240 sek.) uzyskało już 36, w trzeciej (180 sek.) 34, a w czwartej (180 sek.) aż 40 zawodników.

Patrząc na to z punktu widzenia ilości zawodników, którzy po poszczególnych kolejkach pozostawali z kompletem maksymalnych czasów lotu, to przedstawia się to następująco: po pierwszej kolejce oczywiście 20 zawodników, po drugiej 18, po trzeciej 14, po czwartej 13, po piątej 9 i po szóstej i siódmej tylko 6. Dowodzi to tego, jak trudne warunki termiczne panowały w trakcie trzech ostatnich kolejek lotów. Reprezentacja Polski w klasie F1A przez pierwszych pięć kolejek lotów zasadniczych zajmowała 1. miejsce pomimo tego, iż w czwartej kolejce lotów wpadkę zaliczył Tymon Niezborała, uzyskując czas lotu tylko 136 sek., a w piątej kolejce Mikołaj Gołubowski wylatał tylko 22 sek. Po szóstej kolejce Polska w klasyfikacji drużynowej spadła na 3. pozycję albowiem Franek Halicki wylatał w niej tylko 126 sek., a kolejną wpadkę zanotował Tymon Niezborała, uzyskując 56 sek. Świdniczanin w szóstej kolejce latał z dość dużym szczęściem, bo w pierwszej próbie jego model został przez porywy wiatru wytrącony z lotu pionowego i musiał on się ratować użyciem RCDT, aby nie doprowadzić do rozbicia modelu. Taki zabieg okazał się nie tylko trafny, ale zarazem szczęśliwy, gdyż lot modelu przerwany RCDT okazał się lotem poniżej 20 sek., co dało Frankowi możliwość powtórzenia próby, w której uzyskał czas 126 sek. – relacjonuje Ryszard Halicki.

W siódmej kolejce konkursowej wszyscy polscy reprezentanci wylatali po 180 sek. co spowodowało awans reprezentacji Polskiej na 2. miejsce. Polska drużyna zdobyła zatem tytuł Drużynowego Wicemistrza Świata w klasie F1A, a więc o stopień niżej względem mistrzostw świata w roku 2024, kiedy to polscy juniorzy wywalczyli w tej klasie złoto. Wywołało to zasadną radość nie tylko członków polskiej ekipy na mistrzostwa świata juniorów, ale również ekipy na mistrzostwa Europy, które rozgrywano równolegle. Tu trzeba nadmienić, że oficjalnym kierownikiem ekipy w klasie F1A na tegoroczne mistrzostwa świata był Tomasz Jeziorny, który w roku 2024 – będąc wówczas jeszcze juniorem wraz z kolegami wywalczył złoty medal podczas mistrzostw juniorów w klasie F1A, które również rozegrano w okolicy miejscowości Prilep w Macedonii Północnej.

 

Podsumowujące występ Franciszka Halickiego na tegorocznych mistrzostwach świata nie mogę oprzeć się refleksji, że to już drugi świdnicki junior, który wraca z mistrzostw świata z medalem w drużynie. Pierwszym był Kamil Halicki – ojciec i obecny trener Franciszka Halickiego, który trzydzieści lat temu, bo w roku 1996 roku wywalczył z drużyną brązowy medal w klasie F 1 C podczas V mistrzostw świata juniorów rozegranych w Krakowie – kończy Ryszard Halicki.

/oprac. MDvR, FOTO: użyczone/

Reklama
Poprzedni artykułŚwiatowa czołówka i 350 koni w Morawie