Strona główna Polityka Walka z hejtem czy ciche przyzwolenie? Podwójne standardy prezydent Świdnicy

Walka z hejtem czy ciche przyzwolenie? Podwójne standardy prezydent Świdnicy

0

Walka z mową nienawiści to powracający motyw w publicznych wystąpieniach prezydent Świdnicy Beaty Moskal-Słaniewskiej. Wielokrotnie mogliśmy słyszeć z jej ust deklaracje o konieczności budowania szacunku w przestrzeni publicznej. Gdy w marcu 2023 roku samorządowcy z Ruchu „Tak! dla Polski!” występowali w Sejmie, prezydent Świdnicy sprzeciwiała się mowie nienawiści oraz hejtowi, z jakim przedstawiciele władz lokalnych spotykają się w mediach społecznościowych. Standard wyznaczany przez prezydent wydaje się prosty i jednoznaczny: nie ma zgody na osobiste obelgi i hejt w sieci.

​Jak te wysokie normy moralne wyglądają w codziennej praktyce na oficjalnym, publicznym profilu gospodarza Świdnicy?

screen FB Beata Moskal-Słaniewska Prezydent Świdnicy

​W poniedziałkowe przedpołudnie na fanpage’u „Beata Moskal-Słaniewska Prezydent Świdnicy” pojawił się wpis informujący o wizycie telewizji TVN24 w kontekście wytycznych MSWiA dotyczących transkrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych w UE. Pod postem wywiązała się dyskusja. Jedna z internautek wyraziła wyraźną dezaprobatę wobec postawy prezydent, zarzucając jej w ostrych słowach niekonsekwencję polityczną i obyczajową. Słowa te jednak odnoszą się wyłącznie do działalności prezydent Świdnicy jako polityczki, nie są oceną jej osoby – ani jej wyglądu, ani jej zdolności intelektualnych.

​Merytoryczna dyskusja szybko uległa spłyceniu. Kolejna użytkowniczka skomentowała wypowiedź krytyczki prostym i bezpośrednim atakiem personalnym: „Jaka brzydka, taka głupia”.

​Słowa te nie niosą ze sobą żadnej wartości merytorycznej. Określanie kogoś w przestrzeni publicznej słowami „brzydka” i „głupia” to klasyczna obelga (argumentum ad hominem) nastawiona wyłącznie na poniżenie i ośmieszenie drugiej osoby – podręcznikowy przykład hejtu internetowego.

​Najbardziej zdumiewający jest jednak fakt, co stało się chwilę później. Właśnie ten komentarz, zawierający agresywny atak kobiety na inną kobietę, został polubiony przez oficjalne konto Beaty Moskal-Słaniewskiej.

​Nie mówimy o prywatnym profilu udostępnianym jedynie znajomym. Przypomnijmy: oficjalny fanpage włodarza miasta to profil publiczny i gminny – co potwierdzała rzecznik prasowa Urzędu Miejskiego Magdalena Ząbkowska. Każdy kliknięty tam „lajk” nie reprezentuje jedynie prywatnego kaprysu użytkownika, ale niesie za sobą powagę sprawowanego urzędu.

Reklama

​Polubienie hejterskiego komentarza przez prezydent miasta to przyzwolenie na obniżanie standardów debaty publicznej. To niestety nie pierwszy przypadek, gdy deklaracje o walce z hejtem mijają się z reakcjami w sieci – warto przypomnieć sytuację z maja 2020 roku, gdy prezydent Świdnicy publicznie wsparła obraźliwe wpisy uderzające w fotoreportera naszej redakcji.

​Nie da się wiarygodnie apelować o kulturę dyskusji i sprzeciwiać się mowie nienawiści przed kamerami ogólnopolskich stacji, a jednocześnie w zaciszu urzędowego profilu dawać „kciuk w górę” dla prostackich obelg. Świdniczanie zasługują na reprezentację wolną od podwójnych standardów – zarówno w wypowiedziach przed kamerami, jak i w reakcjach pod postami na Facebooku.

Agnieszka Szymkiewicz

Reklama
Poprzedni artykułWakacyjny lot – co spakować i jak przygotować się do podróży?
Następny artykułNowe linie, zmienione trasy i dodatkowe kursy. Od września sporo zmian w świdnickiej komunikacji miejskiej