Nie potrzeba żadnej łapówki, by przeciągnąć radnego na stronę wójta, burmistrza czy prezydenta miasta. O tym jak legalnie, przy użyciu pieniędzy podatników radni mogą być uzależniani przez lokalnych włodarzy i co z tego wynika – o tym pisze autorów felietonów „Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy”, były samorządowiec i urzędnik.
TEGO NIE PRZECZYTASZ W MEDIACH SAMORZĄDOWYCH

Mechanizm uzależniania radnych poprzez selektywne inwestycje publiczne
czyli jak wójt lub burmistrz z asfaltu robi polityczny sznurek
W polskim samorządzie istnieją mechanizmy tak subtelne, że nie trzeba nimi nikogo straszyć. One same działają — cicho, skutecznie i niemal elegancko.
Nie są to żadne łapówki, żadne koperty, żadne nagrania w restauracjach. To coś o wiele bardziej wysmakowanego: gospodarka przestrzenna.
Bo oto żyje sobie radny. Normalny, przeciętny, lokalny. Ma dom, działkę, czasem dwie. I jak każdy mieszkaniec marzy o jednym — żeby w okolicy w końcu była droga, kanalizacja i może nawet ten mityczny chodnik, o którym mówi się od lat jak o jednorożcu.
I wtedy pojawia się on — wójt, a wraz z nim środki publiczne, czyli najskuteczniejszy instrument wychowawczy w relacjach z radą.
Mechanizm jest prosty jak procedura absolutorium:
Chcesz asfaltu? Głosuj.
Chcesz kanalizacji? Nie zadawaj pytań.
Chcesz MPZP (plan zagospodarowania przestrzennego) obejmującego twoją działkę? Bądź lojalny.
Nie trzeba podpisywać żadnych umów, niczego ustalać. Wystarczy, że radny widzi, jak w budżecie kwitnie inwestycja… tuż obok jego domu.
A w innych częściach gminy? Cóż, asfalt też kiedyś dotrze. Tylko dlaczego ma docierać tam, gdzie mieszkają radni opozycyjni?
Tak oto rodzi się najbardziej miękki rodzaj presji, jaką zna polska polityka lokalna: polityka wyceniania lojalności w metrach bieżących nawierzchni.
Wójt, niczym mistrz szachowy, nie musi wzywać, prosić ani grozić. Wystarczy, że ustala kolejność inwestycji. A kolejność, jak wiadomo, jest sprawą elastyczną jak interpretacja statutu gminy. I wtedy radny zaczyna rozumieć. Głosowanie przeciwko wójtowi? Bardzo proszę. Ale może to oznaczać, że jego droga przesunie się z 2026 na 2038.
Kanalizacja, która miała być „za dwa lata”, nagle znajduje się w rubryce „po zabezpieczeniu środków zewnętrznych”, czyli — jak każdy samorządowiec wie — w rubryce „nigdy”.
A MPZP? Ach, plan się robi, ale to skomplikowane, powstaną nowe uwagi i konsultacje, a przecież planowanie przestrzenne „wymaga czasu”.
W ten sposób radni koalicyjni nabierają świadomości, że głosowanie to nie jest zwykły przycisk zielony/czerwony. To realny wpływ na wartość ich nieruchomości. Niby konfliktu interesów nie ma, bo każdy radny ma gdzieś działkę. Ale czy każdy ma działkę przy świeżo asfaltowanej drodze?
No już nie. I dlatego niektórzy głosują z takim przekonaniem, że nawet klub radnych popierających wójta patrzy na nich z podziwem.
W konsekwencji rada przestaje działać jak organ kontrolny, a zaczyna przypominać związek działkowców z mocnym poczuciem wdzięczności wobec prezesa.
Kontrola władzy wykonawczej staje się teorią, a budżet — instrumentem politycznego przywiązania. I żeby nie było: to wcale nie musi być łamanie prawa. To jest po prostu wykorzystywanie systemowego konfliktu interesów. Systemu, który idealnie sprawdza się w gminach, gdzie radnych jest piętnastu, działek kilkaset, a inwestycje drogowe — nieskończone.
Dlatego potrzebujemy czegoś, co mogłoby choć trochę rozjaśnić ten lokalny klimacik. Czegoś, co nie da się włożyć do szuflady ani przesunąć na „kolejny rok budżetowy”. Mówię o publicznej mapie inwestycji gminnych — dostępnej dla każdego mieszkańca. Z nakładami, lokalizacją i harmonogramami. Z porównaniem: gdzie mieszkają radni, a gdzie idą środki publiczne. Nie po to, żeby kogoś piętnować, ale żeby w końcu było jasne, że asfalt nie jest nagrodą za lojalność, a kanalizacja nie jest narzędziem politycznym.
Jeśli rada ma być niezależna, to nie może żyć w świecie, w którym decyzje wójta budują radnym wartość ich prywatnych działek. Na koniec pytanie fundamentalne: czy radni powinni głosować w sprawach, które bezpośrednio wpływają na wartość ich własnych nieruchomości/ w swoich sprawach? Odpowiedź jest oczywista. Ale praktyka — jak zwykle — bywa asfaltowa.
/Urzędniczo-Samorządowe Pogaduchy/






![Szklanka na drogach i chodnikach, seria kolizji, problemy na kolei. Służby apelują o ostrożność [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/Tworzyjanow-wypadek-2026.02.05-0-100x75.jpg)


![Orkiestra Księżniczek powraca. Noworoczny Koncert Wiedeński już 16 lutego w Teatrze Muzycznym Capitol [KONKURS]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/Orkiestra-Ksiezczniczek-fot.-TOMCZYK-ART-1-100x75.jpeg)