Upadek jednej z najsłynniejszych świdnickich firm oraz decyzja jej właścicieli o opuszczeniu miasta wyłaniają się z kart zapomnianych pamiętników. Dalsze losy rodziny Schlagów z przetłumaczonych rękopisów, przybliżał świdnicki organista, pedagog i kantor Kościoła Pokoju – dr Maciej Bator. Pretekstem do interesującej prelekcji, odsłaniającej także obraz Świdnicy z początków XX wieku oraz życia jej znamienitych mieszkańców, była 223. rocznica urodzin organmistrza Christiana Schlaga. Spotkanie z historią dopełniła muzyka i minirecital na pozytywie.
Fundacja Dobrej Muzyki wraz z Miejską Biblioteką Publiczną w Świdnicy już po raz trzeci wspólnie uczciły rocznicę urodzin Christiana Schlaga, przypominając postać słynnego świdnickiego budowniczego organów. Była to kolejna prelekcja przepełniona ciekawostkami, archiwalnymi fotografiami i dokumentami, która odsłoniła dalsze losy znamienitej rodziny wprost z kart starych, zapomnianych pamiętników.
– Świętujemy postać Christiana Schlaga, który założył firmę organmistrzowską Schlag i Synowie, produkującą instrumenty w Świdnicy. Wszystko zaczęło się od niewielkiego rodzinnego warsztatu, który z czasem rozrósł się w potężną fabrykę. […] To lokalne dziedzictwo możemy dziś odkrywać dzięki pamiętnikom Bodil Schlag […], które stanowią fascynującą lekturę – podkreślała Zuzanna Bator, prezeska Fundacji Dobrej Muzyki.
W tym roku publiczność miała okazję poznać ostatnie wspomnienia zawarte w drugim tomie pamiętników tłumaczonych przez dr. Macieja Batora. Świdnicki organista, pedagog i kantor Kościoła Pokoju podjął się tego zadania w ramach stypendiów Prezydenta Miasta Świdnicy, przyznanych w latach 2023 i 2025.
– Jürgen Schlag, wnuk autorki pamiętników, wielokrotnie odwiedzał Świdnicę, szczególnie podczas remontu dużych organów w latach 2014–2016. W 2021 roku przekazał mi cztery tomy rękopisów, abym mógł je przetłumaczyć. W szerszej perspektywie są one także odkryciem domowej, prywatnej strony działalności fabryki – mówił Maciej Bator.

Kościół Pokoju osią historii budowniczych organów
Zanim doktor sztuki w dziedzinie nauk muzycznych przeszedł do omówienia treści pamiętników, powrócił do początków firmy i jej założyciela. Christian Schlag urodził się w 1802 roku w Staschwitz, niedaleko Zeitz. Do Świdnicy przybył w 1834 roku, aby wyremontować organy w Kościele Pokoju.
– Po życiowych perypetiach trafił do Świdnicy, gdzie założył fabrykę, w której powstała większość do dziś grających organów – nie tylko w mieście i na Dolnym Śląsku, ale także w tak odległych miejscach jak Meksyk czy Republika Południowej Afryki – opowiadał Maciej Bator.
– Świdnickie organy były uważane za lepsze od wszystkich innych. Duch miasta zawarty w brzmieniu piszczałek był czymś absolutnie wyjątkowym. Dziś, słuchając organów Schlaga w katedrze, Kościele Pokoju czy kościele św. Józefa, możemy sobie uświadomić, że sto czy sto pięćdziesiąt lat temu to brzmienie było tak niezwykłe, iż całkowicie dyskwalifikowało konkurencję – zaznaczał.
– Początkowo pracował sam, później zatrudniał kilku, kilkunastu, a z czasem kilkudziesięciu pracowników. W pewnym momencie stał się przedsiębiorcą, który dawał pracę nawet 115 osobom. W fabryce funkcjonowały trzy maszyny parowe, które wówczas świadczyły o wyższości technologicznej w zakresie automatyzacji produkcji – wyjaśniał. W zakładzie działały również m.in. suszarnia drewna, stolarnia oraz hale montażowe i produkcyjne.
– Firma funkcjonowała w Świdnicy przy ul. Kliczkowskiej 1 […]. Budynki zakładu Schlaga przejęła później znana nam obecnie świdnicka fabryka Dolmeb. Obiekt został otwarty w 1869 roku i potrafiono tam dogadać realizację, wyprodukować, zmontować blisko 60 instrumentów rocznie – zauważył świdnicki organista.
Kościół Pokoju stanowi oś historii słynnych budowniczych organów. W jego pobliżu znajduje się również grób rodziny Schlagów. Nie spoczywa tu jednak sam Christian Schlag i do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowany. Jest to miejsce spoczynku pokolenia opisanego w przetłumaczonych już pamiętnikach. Pierwszy tom obejmuje lata 1902–1917, drugi – okres 1918–1926.
– Na nagrobku widnieją trzy imiona i nazwiska wraz z datami. Wśród nich znajduje się urodzony w 1904 i zmarły w 1908 roku Helmut Schlag – dziecko autorki pamiętników, która szczegółowo opisuje dylematy zdrowotne oraz śmierć własnego syna. […] Zapisała wówczas poruszające słowa: „Zamknął oczy na zawsze” – przywoływał Maciej Bator.
Kryzys i dramatyczne lata rodziny Schlagów
Pamiętniki, pisane po niemiecku przez Dunkę Bodil Schlag, żonę Reinholda Schlaga, powstawały prawdopodobnie w willi przy ul. Kliczkowskiej 20. Część rodziny mieszkała także w innej świdnickiej willi przy ul. Okrężnej 5 lub 7. Ostatnie wspomnienia z drugiego tomu rękopisów dokumentują narastający kryzys.
– W 1922 roku fabryka została zamknięta. W pamiętnikach opisano to niezwykle szczegółowo – pojawiają się nawet stawki godzinowe, roszczenia strajkujących pracowników oraz informacje o tym, kogo należało zwolnić, by ratować finanse zakładu – relacjonował.
Co doprowadziło do tak trudnej sytuacji przedsiębiorstwa? – W latach wojennych 1915–1917 autorka wspomina o braku zamówień na organy, a jednocześnie o koniunkturze związanej z przetapianiem piszczałek na cele wojenne. Gdy sytuacja się ustabilizowała, zabrane elementy należało zastąpić nowymi. Zamówień było wiele, jednak – jak z goryczą zapisała – „mamy bardzo dużo zapytań, ale ostatecznie bardzo mała ich część, około jednej piątej, jest realizowana”. Świadczy to o tym, że wśród osób decyzyjnych w fabryce byli ludzie działający na jej szkodę – tłumaczył. Po ostatecznym zamknięciu zakładu na jego miejscu powstały trzy mniejsze firmy organowe.
Potomkowie opuszczają Świdnicę
Po upadku fabryki rodzina zdecydowała się opuścić miasto. – „Nowe życie kwitnie na ruinach” – tak Bodil Schlag zapisała moment wyjazdu ze Świdnicy – mówił Bator.
Jedna z jej córek przeniosła się do Warnemünde, nadmorskiego kurortu w Niemczech, który obecnie jest dzielnicą Rostocku. – Odpowiedzią na pytanie, z czego żyć, okazała się działalność turystyczna i wynajem pokoi gościnnych. Początkowo, korzystając z rodzinnej fortuny, zakupiła willę, a następnie kolejną nieruchomość nad morzem – dzielił się nowymi ustaleniami prelegent.
Czy kolejnemu pokoleniu rodziny Schlagów udało się z powodzeniem prowadzić nadmorski biznes? – Próby budowania nowego życia i interesu były naznaczone bardzo skomplikowanymi emocjami. W pamiętniku pojawiają się nawet słowa: „Spacerujemy nad morzem i nie mamy nic” – dodał.
Przetłumaczone dotąd fragmenty pamiętników oraz artykuły powstałe na ich podstawie dostępne są w mediach społecznościowych świdnickiego organisty oraz na stronie Fundacji Dobrej Muzyki. Można tam znaleźć również filmy poświęcone rodzinie Schlagów i jej wspomnieniom.
Muzyczne dopełnienie prelekcji
Spotkanie urozmaicił minirecital Macieja Batora na pozytywie. W kameralnej bibliotecznej przestrzeni zabrzmiały utwory – „Taniec śląski”, „Fortuna” Jana Pieterszoona Sweelincka oraz „Une jeune fillette”. Muzyka stała się naturalnym dopełnieniem opowieści o rodzinie, której losy na zawsze splotły się z dźwiękiem organów.
/Tekst: Agnieszka Nowicka/
/Zdjęcia: Michał Nadolski/

![Montują nowy fotoradar przy „trzydziestce piątce”. W tym miejscu kierowcy będą musieli uważać na prędkość [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/Swidnica-montaz-nowego-fotoradaru-2026.02.27-mix-238x178.jpg)




![Mistrzowie parkowania [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/mp-Boleslawa-Chrobrego-100x75.jpg)

![European Jazz Collective już za tydzień zagra na Świdnickich Nocach Jazzowych [ROZWIĄZANIE KONKURSU]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/European-Jazz-100x75.jpg)
