Strona główna Polityka List otwarty do Beaty Moskal-Słaniewskiej

List otwarty do Beaty Moskal-Słaniewskiej

0

List otwarty do Beaty Moskal-Słaniewskiej

z prośbą o pozwanie mnie w trybie wyborczym z powodu ukazania się ulotki w obronie „Wolnych Mediów”.

W ubiegłym tygodniu Prezydent Beata Moskal-Słaniewska pozwała Komitet Kukiz’15 w tzw. trybie wyborczym w sprawie wyżej wymienionej akcji ulotowej, którą jako szef struktur Kukiz’15 w powiecie świdnickim przeprowadziłem w obronie świdnickich mediów. Ma to związek z pojawieniem się na rynku wydawanego przez instytucję przez panią nadzorowaną biuletynu informacyjnego, który jest tubą władz miasta związanych z SLD, gdzie we władzach (Radzie Krajowej SLD) Beata Moskal-Słaniewska zasiada.

Jednak Beata Moskal-Słaniewska pozwała za rozkolportowaną przez świdnicki komitet ulotkę nie struktury Kukiz’15 w powiecie świdnickim a władze w Warszawie. Kierowała się zapewne przekonaniem, że każda partia jest zarządzana centralnie podobnie jak jej macierzyste ugrupowanie – SLD i wszystkie decyzje w niej zapadają odgórnie. Kukiz’15 jest stowarzyszeniem – a nie partią. Nie ma struktur i procedur partyjnych. Jest to pospolite ruszenie ludzi, którzy stoją razem w sprawach istotnych dla kraju, a łączy ich troska o jego dobro. Taka formuła przekonała do siebie Polaków w wyborach parlamentarnych, gdzie Kukiz’15 zdobyło trzecie miejsce w Sejmie, co było wielkim sukcesem. W tym samym czasie, kiedy pani partia nie dostała się do Sejmu.

Niestety, osobom z partyjnymi naleciałościami trudno jest zrozumieć, że można pracować na rzecz kraju i samorządu bez biurokratycznej otoczki i dotacji z pieniędzy publicznych. My za swoją pracę nie dostajemy apanaży, nie opłacamy z pieniędzy obywateli prawników ani pracowników biur.

Perfidnie podając do sądu w trybie wyborczym władze Kukiz’15 w Warszawie wiedziała pani, że jest niemożliwe, by w ciągu 24 godzin wymuszonych przepisami prawa nasze stowarzyszenie mogło odpowiedzieć na pani zarzuty, zwłaszcza, że był to najgorętszy okres kampanii związany z rejestracją list.

Nikt z władz stowarzyszenia z Warszawy nie mając struktur i procedur nie był wstanie do mnie dotrzeć w ciągu 24 godzin i uzyskać wiedzę w tej sprawie. Dlatego proces odbył się bez udziału jakiegokolwiek członka Kukiz’15 powiatu świdnickiego, również beze mnie. Nie mieliśmy szans przedstawić przed sądem własnych argumentów i motywów przyświecających naszej akcji ulotkowej. Sąd uznał więc bez wysłuchania racji, że Kukiz’ 15 musi zamieścić sprostowanie. Szanujemy tę decyzję, choć się z nią nie zgadzamy. Idee, które podnieśliśmy w ulotce, będziemy krzewili nadal. Wolne media w Świdnicy, tak jak w każdym mieście są potrzebne, bo są sensem demokracji. Tymczasem pani, była dziennikarka podniosła na te niezależne media rękę opłacając za nasze, mieszkańców pieniądze swoją „gazetę”. Pani wie doskonale, że media w polityce to klucz do władzy. I bezwzględnie pani tę władzę wykorzystuje. Próbuje pani niezależne od władzy media doprowadzić do tego, by zbankrutowały i zniknęły z rynku. Bo te media w przeciwieństwie do biuletynu z naszych, podatników pieniędzy, który pani postanowiła wydawać, utrzymują się z tego, co zarobią. Pani działania godzą także w uczciwą konkurencję. W pani biuletynie wszystko jest na koszt społeczeństwa i nikt o cyfry się nie musi martwić. Jednocześnie dezinformuje pani i pani otoczenie, że ta gazeta istniała już wcześniej. Jest to nieprawda. W mieście nie ukazywał się taki publikator. To pani stworzyła w bibliotece „redakcję” i wzorem „Kuriera Świdnickiego” wydawanego za kadencji Adama Markiewicza (pani doradcy z SLD, któremu płaciła pani z publicznych środków) z pieniędzy mieszkańców, zaczęła pani drukować biuletyn, który rzekomo obiektywnie ma pokazywać pani dokonania. Zresztą ma pani doświadczenie, bo lewicowym, zależnym „Kurierem Świdnickim” także pani kierowała.

Jest to nieetyczne i niemoralne działanie. Niezależne media – dorobek, który wypracowaliśmy wspólnie jako społeczeństwo, są wielką wartością i musimy o nie walczyć i zablokować pani zapędy do zdominowania rynku medialnego. Pani biuletyn „Moja Świdnica” powinien zostać natychmiast zlikwidowany, podobnie jak kiedyś „Kurier Świdnicki”.

Dlatego apeluję do pani, aby zachowała się pani honorowo. Proszę, by to mnie pani pozwała w trybie wyborczym za akcję ulotkową, bo tylko tak będę miał możliwość ustosunkować się do pani zarzutów. Stawię się w sądzie osobiście. Mam nadzieję, że wykaże się pani odwagą cywilną.

Robert Garstecki

Artykuł sponsorowany