„Horyzont to akt łączenia błękitu z kawałkiem lądu” – śpiewał kiedyś Adam Nowak w swojej piosence. I zawsze, gdy fotografuję tę linię w oddali, zastanawiam się, co jest na moim osobistym horyzoncie. Tym bliższym – wiadomo – zawodowe obowiązki, zaległości do wyprostowania i jeszcze więcej obowiązków. Na tym dalszym planie dopiero w barwną układankę składają się jakieś nowe pomysły, projekty, zarysy planów.
W święta zwykle robię parę kroków w kierunku tego odległego horyzontu. Gdy już zrobię zakupy, pościel schnie na sznurkach, podłogi pachną, a na gazie pyka postna kapucha z grzybami, siadam z herbatą z korzeniami i marzę. W myślach układam tkaniny. Rysuję schematy barwnych aplikacji. Myślę o nowych opakowaniach. W myślach dekoruję stół na święto. W myślach układam potrawy na odświętnej porcelanie ze złotym paseczkiem. Gdy już uporam się ze stołem, inwentaryzuję, co bym w ciągu najbliższego roku chciała znaleźć w domowej biblioteczce. Kręcę domowe kosmetyki, które niedawno nauczyłam się robić. W myślach przeprowadzam rozmowy przy stole. Snuję wakacyjne plany – na pewno urlop spędzę znowu na rowerze. W myślach też biorę się za pomoc Oliśce w nauce i chodzę z nią na babskie zakupy.
Piękne mam myśli na święta. A gdy one są piękne, zwykle wszystko się spełnia. To jest przećwiczone przez czterdzieści pięć edycji przedświątecznych przygotowań. Można brać i korzystać…
Szanowni Państwo, korzystając z okazji, że się tu widzimy, życzę Państwu, aby Państwa horyzonty były jasne. Aby nabierały konkretnych kształtów. Aby dostawali Państwo dobre drogowskazy. Oraz aby wyobraźnia poszła ręka w rękę z rozumem – aby więc wyobraźnia nie bała się podpowiadać śmiałych marzeń, a rozum się zorganizował i podpowiedział, jak je spełniać. Marzenia ważna rzecz. Od nich wszystko się zaczyna…
Beata Norbert
Po piękne drobiazgi Beaty zapraszamy do sklepu na atrillo.pl