Strona główna Bez kategorii Jerzy Stępień w Świdnicy: Mamy już dyktaturę

Jerzy Stępień w Świdnicy: Mamy już dyktaturę

43

Jerzy Stępień, były prezes Trybunału Konstytucyjnego odwiedził Świdnicę, by odebrać honorowe członkostwo Stowarzyszenia Przedsiębiorców i Kupców Świdnickich. Pytań o stan polskiego państwa i prawa nie dało się uniknąć.

jerzy_stepien

Jest pan współtwórcą polskiej samorządności, której przez ćwierć wieku udawało się unikać polityki w wielkim wydaniu. Tymczasem samorządy Warszawy i Łodzi wydały uchwały-deklaracje uznawania rozstrzygnięć Trybunału Konstytucyjnego. Jak pan ocenia takie zachowanie?

– Bardzo pozytywnie, bo pokazują, że samorządowcy zaczynają dostrzegać działanie dwóch systemów prawa: jednego opartego o konstytucję, na której straży stoi Trybunał i drugiego, tworzonego doraźnie, w nocy i z dnia na dzień. Oni, zapewne tak jak i ja, nie mają powodów by przestać wierzyć, że Trybunał będzie orzekać niekonstytucyjność ustaw obecnego Sejmu, a rząd będzie odmawiać publikacji orzeczeń.

Zakłada pan, że ten Sejm nie może tworzyć prawa doskonałego pod kątem zgodności z konstytucją?

– Statystyka dotychczasowych orzeczeń Trybunału wskazuje, że połowa badanych spraw kończyła się stwierdzeniem niezgodności z ustawą zasadniczą. Nie sądzę, żeby teraz było inaczej, a zauważmy, że Trybunał Konstytucyjny nie bada wszystkich aktów prawnych z urzędu. Zatem powstaną wadliwe akty prawne, co potwierdzi orzeczeniem TK. Rząd ich nie opublikuje i powstanie sytuacja przedziwnego zawieszenia. Weźmy taki najbliższy przykład: w nowelizacji prawa o ruchu drogowym przewiduje się odbieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości o 50 km na godzinę więcej niż dozwolona prędkość. Trybunał zapewne orzeknie o niezgodności z Konstytucją, która przewiduje zasadę adekwatności. Zapewne rząd nie opublikuje orzeczenia, policja zacznie zabierać prawa jazdy. Kierowcy zaczną odwoływać się do sądów, które zapowiadają respektowanie orzeczeń TK i będą prawa jazdy zwracać. Jak zareagują organy samorządu, które tymi dokumentami dysponują? Trudno przewidzieć, ale taka sytuacja będzie nie do zniesienia. Profesor Zoll powiedział, że skończyło się państwo prawa. Jeśli tak, to co teraz mamy?

Wieści pan na swoich spotkaniach upadek demokracji. Historia podpowiada skutki, ale czy potrafi cokolwiek przewidzieć?

– W Polsce według klasycznych scenariuszy rozpoczęła się rewolucja. Zaczyna się zawsze w parlamencie, o ile on jest i ma usunąć stare elity, zmienić prawo i ustanowić nowy porządek. Tak wyglądała Wielka Rewolucja Francuska, tak wyglądała bolszewicka czy przewrót narodowo-socjalistyczny w Niemczech. W tym ostatnim przypadku doszło jeszcze społecznie artykułowane przeświadczenie, że potrzebna jest władza, która zacznie rządzić, która ogarnie nie-rząd.

Jeśli pana zdaniem Polsce grozi dyktatura, to jaki będzie scenariusz, kiedy i w jakiej perspektywie?

– Już ją mamy. W Sejmie większość nie ma własnego zdania, głosuje według wytycznych. Decyzje są w rękach jednej osoby.

rozmawiał Witold Tomkiewicz