Strona główna Bez kategorii Chaos nie służy edukacji

Chaos nie służy edukacji [WYWIAD]

0

Minęły zaledwie 3 miesiące od objęcia rządów w Polsce przez Prawo i Sprawiedliwość. Rząd Beaty Szydło dzięki parlamentarnej większości wprowadza w błyskawicznym tempie zmiany we wszystkich dziedzinach, także w oświacie. Pierwsza – szkoła obowiązkowa dla siedmiolatków – stała się faktem. Na tym nie koniec. O już zrealizowanych zamiarach i zapowiedziach kolejnych zmian rozmawiamy z Markiem Michalakiem, Rzecznikiem Praw Dziecka.  

Marek Michalak i gimnazjaliści

Uczniowie Gimnazjum nr 1 w Świdnicy wręczyli  w listopadzie 2015 roku Rzecznikowi Praw Dziecka petycję w obronie gimnazjów.


  1. Szkoła obowiązkowa od 7 roku życia – tego chciało wielu rodziców i zmiana została dokonana. Czy jednak rzeczywiście jest ona dobra dla dzieci? Czy Polska na tle innych rozwiniętych krajów nie robi kroku wstecz? I jakie ta decyzja pociąga za sobą konsekwencje, które budzą niepokój także RPD?

W mojej ocenie niestety robimy krok wstecz. To, czy reforma była zasadna będziemy mogli oceniać dopiero za kilka lat, a i tak pewnie nie będzie w tym temacie 100 proc. zgody, głównie z powodu indywidualnych różnic w rozwoju dzieci. Są kraje, gdzie dzieci rozpoczynają edukację wcześniej, ale stworzone są ku temu odpowiednie warunki i nie mam tu na myśli materialnych aspektów, ale także odpowiednie kompetencje nauczycieli i wychowawców. Trzeba potrafić odróżnić „dziecko od ucznia” – to duża sztuka. Warto też zauważyć, że polskie dzieci pod względem gotowości szkolnej nie różnią się od rówieśników z innych krajów a polscy nauczyciele nauczania początkowego do dobrze przygotowani pedagodzy.  Indywidualna opinia rodziców powinna jednak być poważnie brana pod uwagę.

W chwili obecnej przede wszystkim jestem zaniepokojony sytuacją trzylatków, które będą ubiegać się o miejsce w przedszkolu na rok szkolny 2016/2017. Wiek przedszkolny jest szczególnie ważnym okresem w rozwoju dziecka, nie można zaniedbać tego czasu. Ostatnia reforma oświaty nasuwa natomiast pytania: czy zmiany nie spowodują negatywnych konsekwencji w zakresie zapewnienia najmłodszym dostępu do edukacji przedszkolnej, czy nie spowodują zmniejszenia miejsc dla trzylatków w przedszkolach, czy nie pogłębią nierówności w dostępie do edukacji przedszkolnej dzieci najmłodszych?

  1. Rezygnacja z egzaminów dla szóstoklasistów – młodzież się cieszy, ale czy kompetencje uczniów po zakończeniu tego etapu nauki nie powinny być sprawdzane?

Nie jestem entuzjastą egzaminu dla szóstoklasistów. Egzamin ten weryfikował jednak treści programowe, dawał obraz o poziomie edukacyjnym uczniów – niektórzy dyrektorzy sprawnie wykorzystywali to „narzędzie” w swojej pracy, mógł dawać informacje potrzebne do tworzenia polityki oświatowej. Decyzja o rezygnacji z egzaminu nie narusza jednak praw dziecka, i to jest dla mnie najistotniejsza kwestia.

  1. Bez zgody kuratora oświaty nie będzie likwidacji szkół. To dobra zmiana?

Dobra, bo kuratorzy często potrafią ocenić sytuację z innej perspektywy niż przedstawiciele organu prowadzącego, czyli np. gminy. Dobrze jeżeli ktoś dodatkowo oceni, czy podczas podejmowania decyzji o likwidacji placówki, nie ucierpiało dobro uczniów, a tym samym ich prawa.

Kompetencje kuratorów oświaty to właściwie osobny temat. Uważam, że powinny być rozszerzone np. w zakresie opiniowania projektów arkuszy organizacji szkół przed rozpoczęciem danego roku szkolnego. Kuratorzy powinni móc przedstawić stanowisko w przypadku sporu między gminą odpowiedzialną za dowóz dziecka z niepełnosprawnością do przedszkola czy szkoły i jego rodzicami lub prawnymi opiekunami, szczególnie w kwestii definicji „szkoły najbliższej”.

  1. MEN zapowiada zmiany w podstawie programowej, najpierw nauczania przedszkolnego, potem ogólnego. Na razie szczegóły nie zostały przedstawione, zapowiadana jest debata z udziałem ekspertów. Czy jednak rzeczywiście dzieciom i młodzieży jest potrzebna kolejna rewolucja? W podstawach programowych manipuluje się od lat, wprowadzając nieustanny chaos.

Dzieci zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, mają prawo do nauki i to prawo powinno być realizowane w sposób możliwie najlepszy. Chaos nie służy edukacji, każdy kto kiedyś uczył się do sprawdzianu pamięta, że wiedzę najlepiej przyswaja się w spokoju, ciszy. Nie znamy jednak szczegółów nowych programów, więc trudno je komentować. Stabilność systemu oświaty jest istotna dla realizacji wspomnianego wyżej prawa do nauki. Zmiany w edukacji, w tym w tak ważnej sprawie, jaką jest organizacja obowiązku szkolnego, nie mogą być wynikiem pośpiesznych działań i decyzji.

  1. W expose premier Beata Szydło zapowiedziała zmianę ustroju szkolnego i powrót do 8-klasowej podstawówki. W tej chwili minister edukacji zamiaru “wygaszania” gimnazjów nie przedstawia w planach na ten czy przyszły rok, jednak zamiar pozostał. Czy taka zmiana w ogóle jest potrzebna? I przy okazji – w oficjalnych wypowiedziach przedstawicieli rządu i parlamentu pojawiły się sugestie, że to dorośli zmuszają dzieci do pisania listów w obronie gimnazjów. Czy takie oceny są pana zdaniem uprawnione?

Kiedy powstawały gimnazja, nie byłem ich zwolennikiem, ale dziś nie uważam, że powinny być zlikwidowane. Znów – poczekajmy jednak na szczegóły założeń reformy – dopiero wtedy będzie można odnieść się do tego pomysłu w sposób merytoryczny. Wokół tego tematu potrzebna jest szeroka, publiczna dyskusja wielu środowisk, w tym dzieci. Najmłodsi od lat aktywnie wypowiadają się sprawach ich dotyczących, czego dowodem są listy nadsyłane do Rzecznika Praw Dziecka. To nie jest odkrycie ostatnich tygodni, choć z przekazu medialnego można tak wywnioskować. Jeżeli otrzymuję list podpisany przez dziecko – a dzieje się to bardzo często – to nie poddaję pod wątpliwość autora treści. Traktuję to jako dziecięcy głos w społecznych konsultacjach, głos, w który wielokrotnie warto się wsłuchać.

  1. I wreszcie kwestia słynnej drożdżówki. Czy warto przywrócić dawną dowolność w kwestii żywienia w szkołach?

Na terenie szkoły jedzenie powinno być wyłącznie zdrowe – to nie podlega dyskusji. Aktywnie zabiegałem o wycofanie ze szkół tzw. śmieciowego jedzenia i poprawę standardów żywieniowych w stołówkach i gdyby trzeba było zrobiłbym to raz jeszcze. Szkoła powinna być drogowskazem dobrych wartości, również w zakresie żywienia. Być może wdrożone przepisy, mówiące co można sprzedawać w szkolnych sklepikach i jeść w stołówkach nie są doskonałe, ale bywało, że głosy krytyki były nieuzasadnione. Pięć miesięcy po wdrożeniu przepisów to dobry czas, aby je ocenić. Wystąpiłem w tej sprawie do Głównego Inspektora Sanitarnego.

Rozmawiała Agnieszka Szymkiewicz