Strona główna Bez kategorii Świdniczanie na świecie. Święta po irlandzku

Świdniczanie na świecie. Święta po irlandzku

0

Izabela wyjechała do Irlandii 14 lat temu. Tam założyła rodzinę i odtąd jej Święta są polsko-irlandzkie. – Wigilia jest typowo polska – zapewnia Iza. – Sama przygotowuję potrawy na wigilijny stół. W tym roku będą to: zupa grzybowa z makaronem, pierogi z kapustą i grzybami – w lepieniu zdaję się na pomoc mojej siostry. Po raz pierwszy zamierzam przygotować kapustę z fasolą, bo moje dzieci lubią fasolę. W ubiegłym roku musiałam im rozmrozić paluszki rybne, bo nie chciały nic jeść, więc nie zamierzam popełnić tego błędu – śmieje się Iza, mama Jacka i Lilki.

Jacek i Lilka

Jacek i Lilka zostawiają ciastko i mleko dla św. Mikołaja, a dla renifera Rudolfa marchewkę.

Zakupy robi w polskim sklepie, w którym można kupić naprawdę wszystko. Ale na karpia trzeba się zapisać. – To taki posmak zamierzchłych czasów, które jeszcze pamiętam z dzieciństwa, czasów PRL – wyjaśnia. Dzieci Izy są jeszcze małe, więc w domu panuje atmosfera wyczekiwania na św. Mikołaja. – W Wigilię, przed pójściem spać, przy kominku zostawiamy ciasteczko na talerzyku oraz szklaneczkę mleka. Obowiązkowo musi być też marchewka dla renifera Rudolfa. Dzieci opóźniają pójście spać, chcąc spotkać upragnionych gości, ale zasada jest jasna: Mikołaj odwiedza dom dopiero, gdy wszyscy zasną – opowiada Iza. Pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia rozpoczynają okrzyki zdziwienia i olbrzymiej radości z powodu wizyty Mikołaja. – Ciasteczko zjedzone, mleko wypite, marchewka nadgryziona, a prezenty pod choinką – to znaczy, że był – podsumowuje. Ten dzień spędzają po irlandzku – w gronie najbliższej rodziny z tradycyjnym świątecznym obiadem: pieczonym indykiem, ziemniakami i brukselką. – To ma być wystawny obiad, często piecze się także szynkę lub wołowinę, a dodatkami mogą być kalafior i szparagi. Kiedy przyjechała do Irlandii, najbardziej zdziwił ją tutejszy sposób spędzania Wigilii. – Mimo iż Irlandia jest katolickim krajem, młode pokolenie spędza ten wieczór… w pubie. Wszak Irlandczycy to naród pubowy i oni naprawdę cierpią, gdy ich ulubione miejsca są zamknięte. A są to dwa dni w roku: Wielki Piątek oraz pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia – wyjaśnia. W tym roku w Arklow, gdzie mieszka Iza, zostanie odprawiona polska msza organizowana przez duszpasterstwo w Dublinie. Iza będzie śpiewać w chórze, oczywiście polskie kolędy.

Marta Żywicka-Hamdy
fot. archiwum prywatne