Strona główna Bez kategorii Grzywna dla prezydenta

Grzywna dla prezydenta

6

500 złotych grzywny i 100 złotych kosztów sądowych ma zapłacić prezydent Świdnicy za nieprzekazanie skargi mieszkańca do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Postanowienie jest nieprawomocne. Rzeczniczka Urzędu Miejskiego w Świdnicy informuje, że urzędnicy odpowiedzialni za błąd poniosą karę regulaminową.

pieniądze1

– Jest mi naprawdę przykro, że taką grzywnę będzie musiała zapłacić pani prezydent Beata Moskal-Słaniewska, choć to jej podwładni są winni, a nie ona – mówi Henryk Kosiorowski. Mieszkaniec znany jest m.in. z próby doprowadzenia do referendum w sprawie likwidacji Straży Miejskiej, a także licznych skarg na działania urzędników i władz miasta.

Tym razem Henryk Kosiorowski zwrócił się na początku lutego w trybie dostępu do informacji publicznej o plany organizacji ruchu w Rynku i na ulicy Dworcowej. Na początku marca otrzymał pismo informujące o konieczności wpłacenia 10 złotych za mapki. – Zignorowałem to żądanie, bo ono nie ma żadnych podstaw prawnych – mówi Kosiorowski. Świdniczanin uznał, że odpowiedź nie została udzielona i złożył skargę na bezczynność do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Ta została oddalona, ale Henryk Kosiorowski nie zgodził się z postanowieniem i 27 kwietnia wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a wniósł ja za pośrednictwem Urzędu Miejskiego, co jest zgodne z przepisami. Jak się okazało dopiero po czterech miesiącach, urzędnicy nie przekazali skargi wraz z aktami sprawy do sądu. I na to poskarżył się pan Henryk, żądając nałożenia na prezydenta Świdnicy 10 tysięcy złotych kary. W postanowieniu z 28 października WSA uznał, że do szło do naruszenia prawa, jakim było nieprzekazanie skargi wraz z aktami do sądu. Wymierzył jednak zdecydowanie niższą grzywnę uwzględniając tłumaczenie urzędu, że wniosek Henryka Kosiorowskiego nie został odczytany jako dyspozycja przekazania skargi do sądu, a jedynie jako informacja. Oprócz grzywny WSA nałożył na prezydent Świdnicy także obowiązek zapłacenia 100 złotych kosztów, które poniósł Henryk Kosiorowski. Postanowienie nie jest prawomocne.

– Pan Henryk Kosiorowski w dniu 3 lutego br. oraz 9 lutego br. złożył w Urzędzie Miejskim pisma z wnioskiem o przesłanie na adres zamieszkania wszystkich kopii planów organizacji ruchu w świdnickim Rynku oraz przy ul. Dworcowej. Z uwagi na fakt, że wykonanie wnioskowanych kopii wymagało poniesienia kosztów na rzecz firmy zewnętrznej Urząd Miejski pismem z dnia 2 marca wezwał pana Kosiorowskiego do deklaracji pokrycia niezbędnej opłaty w kwocie 10 zł. Pan Kosiorowski nie odpowiedział na wezwanie i 13 marca złożył skargę do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Wałbrzychu o nieudzielenie informacji publicznej. SKO pismem z dnia 31 marca odpowiedziało, że występuje brak podstaw prawnych do rozpatrzenia skargi bezczynności organu z uwagi na fakt, że postępowanie nadal trwa – informuje Magdalena Dzwonkowska, rzeczniczka prasowa UM w Świdnicy. – W dniu 10 kwietnia prezydent miasta wydała decyzję umarzającą postępowanie o udostępnienie informacji publicznej, z uwagi na fakt braku odpowiedzi pana Kosiorowskiego na wezwanie urzędu w sprawie pokrycia kosztów wykonania kserokopii dokumentów dotyczących organizacji ruchu. Decyzja ta opatrzona była informacją, że strona może odwołać się od niej do SKO w terminie 14 dni od dnia jej doręczenia – czego pan Kosiorowski nie uczynił.  Twierdzenie pana Kosiorowskiego o bezczynność organu jest bezzasadne. Urząd nigdy nie odmówił udzielenia informacji, byliśmy otwarci na dialog, czekając na wniesienie opłaty przez stronę. Pan Henryk Kosiorowski od 2012 roku za pośrednictwem Urzędu Miejskiego wniósł 15 skarg związanych z organizacją ruchu w mieście do różnych organów tj. m.in.: Wojewody, Przewodniczącego Rady Miejskiej, Prezydenta Miasta, Komendanta Wojewódzkiego Policji. Wszystkie one zostały oddalone. Tym razem błąd popełnił pracownik urzędu, który nie dotrzymał terminu odpowiedzi na wniosek pana Kosiorowskiego. Urzędnicy odpowiedzialni za tę sprawę zostaną ukarani karą regulaminową.

Sprawa nie skończy się jedynie na ewentualnym odwołaniu. Henryk Kosiorowski nie zmienił zdania i jest przekonany, że odpowiedź nie została mu udzielona i nie zamierza odstąpić od skargi.

/asz/