Strona główna Bez kategorii Moda na Bystrzycę?

Moda na Bystrzycę?

3

Koreański Seul i amerykańskie miasto Yonkers poniosły gigantyczne nakłady, by odsłonić przynajmniej niewielkie fragmenty zabetonowane w podziemiach rzek. Płynąca przez Świdnicę Bystrzyca ma otwarte koryto, ale dla miasta od lat nie istnieje. – To piękna rzeka. Warto, by stała się modna – zachęca profesor Rafał Eysymontt z Uniwersytetu Wrocławskiego.

rzeka

Zamiast ścieżki rowerowej i spacerowej – parking. Miasto nie próbuje wykorzystać potencjału rzeki.

Do kolejnej rozmowy o mieście zaprosił Dokumentalny Dyskusyjny  Klub Filmowy “Okiem Młodych”, będący nowa inicjatywą organizowanego od ośmiu lat w Świdnicy Festiwalu Filmów Dokumentalnych. W czwartkowy wieczór kilkudziesięciu widzów obejrzało  film w reżyserii Caroline Bâcle – „Lost Rivers”. Autorka wnikliwie i rzetelnie prześledziła losy rzek, zamkniętych w kanałach i tunelach pod Londynem, Seulem, Yonkers, Toronto, Nowym Jorku i włoskim Brescia. Woda była magnesem dla ludzi, nad nią koncentrowało się życie, ale wraz z rozwojem miast i przemysłu rzeki zaczęły przeszkadzać, a nawet stały się źródłem epidemii. Dlatego zamykano je pod ziemią. Powoli ten proces zaczyna się odwracać, choć ma na razie wymiar symboliczny. Tak jak w Seulu, gdzie odsłonięto 6-kilometrowy odcinek rzeki i stworzono z niego bajkowy park wodny w fontannami, podświetleniami, mała architekturą. W Yonkers z kolei na odsłoniętym fragmencie raj mają ekolodzy, którzy przywracają rzece jej naturalny charakter. Jeszcze inaczej jest we Włoszech, gdzie w miejscowości Brescia działa prężne stowarzyszenie, penetrujące  tunele, a władze miasta zgodziły się na udostępnienie podziemnych rzek turystom i mieszkańcom. Jedno jest pewne – ludzie na całym świecie chcą wracać nad wodę, która jest naturalnym elementem życia. W Świdnicy, choć rzeka płynie na powierzchni, dla miasta jest jedynie zmartwieniem, a wielu miejscach zupełnie zniknęła w gigantycznych zaroślach albo jej nabrzeża za przyzwoleniem władz stały się parkingami.

Czy świdniczanie mogą odzyskać rzekę jako miejsce spacerów i wypoczynku? Gość pokazu filmowego, profesor Rafał Eysymontt z Uniwersytetu Wrocławskiego, zna Bystrzyce i nie ukrywał swojego dla niej zachwytu. – To jedna z najpiękniejszych rzek na Dolnym Śląsku, wijąca się malowniczo od tamy w Zagórzu przez Świdnicę, Panków, Krasków aż do wrocławskiej Leśnicy, znaczona wspaniałymi obiektami zabytkowymi, płacami, młynami. Historycznie służyła przede wszystkim do pracy, dziś, gdy mamy znacznie więcej wolnego czasu, na pewno powinna mieć funkcję rekreacyjną – stwierdził. Przywołał przykład Wrocławia i Wiednia, miast, które w tereny nad swoimi rzekami zainwestowały olbrzymie pieniądze, budując trasy spacerowe i wielopoziomowe ścieżki rowerowe.  Jego zdaniem Bystrzyca mogłaby się stać wspaniałym szlakiem turystycznym – częściowo pieszym i rowerowym, a częściowo wodnym, po którym można by płynąć kajakiem (pomijając uregulowany odcinek świdnicki). – Trzeba popatrzeć na rzekę jako przestrzeń publiczną. Ważne jest to, by zainteresowanie nią rosło i by stała się po prostu modna – dodał profesor Eysymontt.

rzeki film

Profesor Rafał Eysymontt i Stanisław Abramik, pomysłodawca DDKF.

Uczestnicy spotkania nie mieli wątpliwości co do tego, że rzeka powinna być przywrócona świdniczanom,  a obecny poziom zaniedbania jest olbrzymi. Przyznała to m.in. Małgorzata Osiecka, dyrektor wydziału przestrzeni miejskiej i architektury w Urzędzie Miejskim, wskazując na zarośnięte wały nad rzeką, które jeszcze kilka lat temu były ścieżkami spacerowymi. – To nie jest tak, ze miasto nic nie robi – zastrzegła. – Gotowe są plany zagospodarowania dla terenów nad rzeką. Problemem jak zawsze pozostają pieniądze.

Zdaniem Marcina Paluszka, świdnickiego radnego, przeszkoda jest także fatalne prawo wodne, które daje absolutne władztwo nad rzeką Regionalnemu Zarządowi Gospodarki Wodnej. – Trwają prace nad nową ustawą, która ma dać większe uprawnienia samorzadom. Dopóki to się nie zmieni, będziemi bezradni – stwierdził. Innego zdania jest Ireneusz Pałac, były wiceprezydent Świdnicy. – RZGW bardzo chętnie przekazuje swoje obowiązki gminom, z tym nie ma problemu – mówił podczas DDKF. – Nie doszliśmy do porozumienia, bo obok tych obowiązków miasto nie otrzymywało żadnych praw.

Warto jednak wspomnieć, ze wiele miast i gmin, jak choćby gmina Świdnica, zdołało się porozumieć z RZGw i przejąć cześć obowiązków, dotyczących przede wszystkim utrzymania porządku. A to świdnickiej Bystrzycy jest potrzebne najbardziej. Brzegi zarastają inwazyjnymi roślinami azjatyckimi, które niszczą rodzimą florę. Nabrzeża są wiecznie brudne, bo nikt ich nie sprząta. Stałym elementem są libacje alkoholowe, po których zostają dziesiątki butelek. Część nabrzeża zmieniła się w dziki parking.

Do zmiany wizerunku rzeki nie trzeba wiele. Wystarczy zawrzeć porozumienie z RZGW, zadbać o porządek na miejskich terenach przy korycie Bystrzycy i zrealizować gotowe już projekty ścieżek spacerowych i rowerowych od OSiR-u do drogi krajowej nr 35. Na te niewielkie działania świdniczanie czekają już kilkadziesiąt lat.

DDKF “Okiem Młodych” na kolejny film i dyskusję zaprosi w sierpniu. Organizatorami Klubu są Świdnicki Ośrodek Kultury i Wrocławska Fundacja Filmowa.

/asz/