Strona główna 112 Manewry z naczepą w sądzie

Manewry z naczepą w sądzie

1

Aż cztery zarzuty postawiła świdnicka prokuratura mieszkańcowi jednej z podwrocławskich miejscowości, który w sierpniu zgłosił kradzież naczepy z kruszywem. Bajka, którą wymyślił, może go kosztować 8 lat więzienia.

sad okregowy

39-latek w sierpniu tego roku zawiadomił policję w Świdnicy o kradzieży należącej do niego naczepy ciężarówki. Miała być załadowana kruszywem, a wartość z ładunkiem przekraczała 120 tysięcy złotych. Naczepa rzekomo zniknęła sprzed kopalni w Siedlimowicach. Zamontowany na terenie kopalni monitoring zarejestrował  moment, w którym mężczyzna przyjechał i wyjechał. Poza tym faktem nic więcej się nie zgadzało, bo poruszał się pojazdem z zupełnie inną naczepą niż ta, którą ktoś miał mu ukraść. – Policjanci odnaleźli tę właściwą w zupełnie innym, znanym mężczyźnie miejscu. Miała przebite numery – mówi prokurator Marek Rusin. Początkowo Artur K. nie przyznawał się do próby oszustwa. We wrześniu trafił do aresztu tymczasowego. Zmienił zdanie i wyjaśnił, że popadł w tarapaty finansowe, a rzekoma kradzież miała mu ułatwić pozyskanie pieniędzy z ubezpieczenia. Mężczyźnie areszt zamieniono na poręczenie majątkowe i przed sądem będzie odpowiadał z wolnej stopy. Usłyszał zarzuty złożenia fałszywego zawiadomienia o kradzieży, składania fałszywych zeznań, próby wyłudzenia odszkodowania i przebicia numerów naczepy. Akt oskarżenia prokuratura rejonowa skierowała do sądu 30 grudnia.

asz