Strona główna Polityka Wpadki i złote myśli na początek Kongresu Regionów

Wpadki i złote myśli na początek Kongresu Regionów

17

“Prezydent jest jak sołtys”, “wśród prezydentów brakuje pań, ale widocznie mężczyźni są lepsi”, “diament dla żony, wolność dla mnie”. Sesja otwierająca IV Kongres Regionów obfitowała w wypowiedzi, budzące na zmianę wesołość i gorące protesty. Bohaterami wieczoru – niekoniecznie z wyboru – zostali  Jacek Karnowski, prezydent Sopotu, Jan Lityński, doradca prezydenta RP, i Henryk Wujec, legenda zrywu wolnościowego. Osobną statuetkę powinni otrzymać organizatorzy Rankingu Najlepszych Prezydentów, którzy wykonując skomplikowane figury retoryczne uzasadniali zakaz startu w kolejnych edycjach prezydenta Wrocławia.

Na zainicjowane przez magazyn Forbes, Newsweek i prezydenta Świdnicy doroczne spotkanie samorządowców z całej Polski stawiło się ponad 1000 gości. Otwierająca 11 czerwca kongres sesja w teatrze miejskim rozpoczęła się od wręczenia dyplomów 15-tu najlepszym prezydentom miast (prezydent Świdnicy na 14. miejscu). Statuetkę Superprezydenta wręczono Rafałowi Dutkiewiczowi, który co roku zwyciężał. Przedstawiciele jury tłumaczyli, że jest najlepszym z najlepszych szefem miasta, ale – na tym koniec jego udziału w kolejnych rankingach. Jakby kwieciście nie wyjaśniać tego posunięcia, prezydent Wrocławia został wyeliminowany.

Po uściskach, gratulacjach i minucie dla fotoreporterów nagrodzeni (dojechała ponad połowa wyróżnionych prezydentów) wzięli udział w debacie “Szeryf czy negocjator?”, czyli jaka powinna być rola prezydenta i jego kompetencje. Większość szefów miast opowiadała się za łączeniem obu tych postaw, a najdalej poszedł Jacek Karnowski, prezydent Sopotu mówiąc wprost, że prezydent musi być jak sołtys – blisko ludzi, ale twardo reagować, kiedy potrzeba. Wadim Tyszkiewicz z Nowej Soli skrytykował Rady Miejskie. – Walka radnych z prezydentem bardzo często prowadzi do paraliżu. Najlepszym wyjściem byłoby połączenie funkcji prezydenta z przewodniczącym rady.

Większość uczestników debaty narzekała na ciągłe dodawanie przez rząd i parlament samorządom obowiązków bez przeznaczania środków. Z drugiej jednak strony wszyscy skarżyli się na niepokojącą tendencję do centralizacji, podkreślając, że państwa, a przykładem jest Skandynawia, które postawiły na przekazywanie władzy “w dół”, wygrywają w kryzysie. Zdaniem części prezydentów lokalny podział samorządów wymaga poprawki. Ogromny sprzeciw obecnych na widowni starostów wzbudziło nawoływanie do rozwiązania powiatów jako tworów kompletnie niepotrzebnych, a nawet szkodliwych. Wreszcie – co stwierdził Rafał Dutkiewicz – konieczne jest odpolitycznienie samorządów wojewódzkich. Te rozważania znalazły nieoczekiwaną puentę w znacznie późniejszej  wypowiedzi Henryka Wujca, który podkreślał, że nasza demokracja jest największym osiągnięciem Polski, ale wymaga ciągłych zmian i ulepszania.

Henryk Wujec – polski polityk, fizyk, działacz opozycji w czasach PRL, obecnie doradca Prezydenta RP ds. społecznych – podczas sesji inauguracyjnej kongresu odbierał Diament Wolności, nagrodę przyznawaną przez Stowarzyszenie Przedsiębiorców i Kupców Świdnickich. Zdecydowanie to on został gwiazdą wieczoru. Ujął gości sesji skromnością i poczuciem humoru. Skutecznie uratował z opresji wygłaszającego na jego cześć laudację Jana Lityńskiego. Znany ze sceny politycznej obecny doradca prezydenta zaliczył poważną wpadkę, niefortunnie komentując ranking najlepszych prezydentów. Jego słowa, że w tym gronie są wyłącznie mężczyźni, bo widocznie są lepsi w takiej roli niż kobiety”, wywołały głośny sprzeciw pań. Henryk Wujec tłumaczył przyjaciela i jego słowa obrócił w żart. Wreszcie – dziękując za nagrodę – stwierdził, że z diamentu ucieszy się żona, a dla niego najważniejsza jest wolność.

Pierwszy kongresowy dzień zakończył bankiet z koncertem Lady Pank. Przed uczestnikami prawdziwy maraton spotkań i dyskusji. Do 13 czerwca zaplanowano 56 paneli dyskusyjnych i 5 sesji plenarnych. Kongres obecny jest nie tylko w zamkniętych salach. Na Rynku można oglądać wystawy i stoiska promocyjne.

asz