Pierwsze kilometry i pierwsza awaria

    10

    Wielu mówiło nam, że to nie możliwe. Wielu wątpiło, że może nam się udać. Problemów było co nie miara. Ale udało się!
    W wielkim stylu nasz bus supertramp rozpoczął swoją podróż po Ameryce – czytamy na oficjalnym fanpagu podróżników ze Świdnicy.  Wyprawa została oficjalnie rozpoczęta. Przed nimi do pokonania ponad 20 tysięcy kilometrów po drogach Ameryki Północnej.

    Do podróży, America Trip 2012 ekipa przygotowywała się przez 9 miesięcy. – Wszystko musi się udać – mówili zgodnie świdniccy globtroterzy przed wylotem do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Kiedy w ubiegłą niedzielę Swidnica24.pl  pisała o studentach wszystko przebiegało zgodnie z planem. Podróżnicy w oczekiwaniu na statek, który płynął do Nowego Jorku z ponad 20-letnim busem, zwiedzali miasto. Udało im się sporo zobaczyć. Pod koniec mijającego tygodnia zaczęli martwić się o busa. Statku nie było widać na horyzoncie. Kiedy w końcu dopłynął zaczęły się problemy. – Nikt do tej pory nie sprowadzał samochodów do USA, zawsze było to w odwrotną stronę – piszą podróżnicy.  Termin odbioru  busa z urzędu celnego był przekładany z dnia na dzień.

    I przyszedł piątek 13-go. Pech tego dnia nie opuszcza nikogo, nawet pozytywnie naładowanych świdniczan. – Niestety dalej nie możemy wyruszyć busem z Nowego Yorku. Widzieliśmy już busa i jest cały i zdrów, ale nie możemy nim wyjechać z powodu papierkowych problemów, między innymi z ubezpieczeniem. Nie wiemy czy nas w końcu wypuszczą, ale mamy nadzieje, że szybko uda nam się wszystko wyjaśnić i będziemy mogli kontynuować wyprawę – piszą podróżnicy. W Polsce 13 lipca również daje się ekipie we znaki. Padł serwer. Strona www.busemprzezswiat.pl przestała działać. Tak wiele osób chce śledzić wyprawę “busiarzy”.

    Dzień później szczęście uśmiecha się do globtroterów. Bus, a w zasadzie kierownica jest już w rękach Karola Lewandowskiego, pomysłodawcy wypraw 20 – letnim busem. Jadą na Time Square. Tam oficjalnie rozpoczyna się amerykańska przygoda studentów z Polski. – Pożegnaliśmy sie z pastorem Markiem i jego żona Kasią. Nie obyło sie bez łez – w koncu spedzilismy u nich tydzien doświadczając niesamowitej gościnności. Teraz jedziemy do Frenchtown odwiedzić świdniczanina, który nas zaprosil. Potem kierujemy sie do Piotrka w Connecticut – piszą podróżnicy.

    Wyruszyli. Pierwsze przejechane kilometry i pierwsza amerykańska awaria. Z rury wydechowej poszedł biały dym, a silnik zgasł.  Nie wiadomo co jest przyczyną awarii. Jutro ekipa zabierze się do naprawy busa.

    tepe