Świdniczanie ratują ptaki [VIDEO]

    6

    Gdyby nie pomoc mieszkańców i strażaków ze świdnickiej OSP, czekałaby je pewna śmierć. Łabędzie i kaczki nad zalewem Witoszówka mają się jednak całkiem dobrze. Codziennie dziesiątki osób przychodzą albo przyjeżdżają, by sypnąć im coś do jedzenia.

    Dzisiaj już od rana nad niemal całkowicie zamarzniętą taflą wody panował spory ruch. Jedni sypali pokruszony chleb, inni kasze i ziarna. Ornitolodzy od dawna dyskutują nad tym, czym powinno się dokarmiać wodne ptactwo. Wielu uważa, że chleb ze względu na zawartość soli i chemicznych polepszaczy jest dla kaczek i łabędzi szkodliwy. Lepiej sypnąć pszenicę lub owies. Jednak jeśli już pieczywo, to na pewno nie spleśniałe. – Odkładam z całego tygodnia resztki chleba albo bułek, suszę i przywożę naszym ptakom – opowiada pani Janina, która co kilka dni odwiedza zalew. Urząd Miejski nie prowadzi programu dokarmiania. – Kilka lat temu, gdy na zalewie zimowało kilkaset łabędzi, wówczas kupowaliśmy karmę – wyjaśnia Eleonora Sikocińska z referatu ochrony środowiska. – W tej chwili ptaków jest niewiele.

    Społecznie o kaczki i łabędzie troszczą się strażacy ze świdnickiej OSP. – Od początku mrozów dbamy o to, by poszerzać przerębel i już kilka razy wysypaliśmy siano na brzegach – mówi Jan Kalinowski. – To nie jest zapisane w naszych obowiązkach, ale jak moglibyśmy zostawić ptaki bez pomocy?

    Strażacy tylko raz interweniowali w sprawie rannego łabędzia. Mimo kilkugodzinnej akcji nie udało się go jednak złapać i przekazać weterynarzowi. Zgłoszeń o przymarzniętych zwierzętach nie było.

    Mimo siarczystego mrozu warto wybrać się nad zalew, a przy okazji dokarmiania nacieszyć się słońcem i śniegiem.

    Obejrzyj filmową impresję znad zalewu: