Polecamy: “Jak czytać malarstwo” Patrick Rynck

    2

    “Obraz powinien być jak poemat” – tą maksymą kierowali się dawni mistrzowie pędzla. Co znaczyło, że ich dzieło musiało opowiadać jakąś historię. Antyczną, biblijną, im współczesną – ale obraz zawierał jakieś istotne przesłanie, okraszone mocno elementami symbolicznymi. I te elementy były dla odbiorców czytelne. A jak jest dzisiaj? Film o obrazie Rembrandta “Straż nocna”, który obejrzałem niedawno, uzmysłowił mi bezmiar mojej ignorancji w zetknięciu ze sztuką malarską. Stąd też chęć poznania tego wszystkiego, co sprawia, że patrząc na obraz zacznę go czytać.

    Współczesny człowiek “zalany” jest masą informacji bez znaczenia. Brakuje mu kulturowej wiedzy na temat Biblii, antyku, starożytności, mitów, a są to klucze otwierające drzwi do malarskiej edukacji. I polecana dzisiaj książka ma w tym pomóc. Większość zaprezentowanych w niej dzieł uznaje się za absolutne arcydzieła od wczesnego Renesansu aż do XVIII wieku. Wybór około 180 obrazów stanowi reprezentatywny przekrój przez pięć wieków malarstwa zachodniego. Reprodukcji każdego obrazu towarzyszy rys historyczny i opis najważniejszych detali. Lektura książki, czy to wyrywkowa, czy systematyczna, unaocznia fakt, że aby zrozumieć, trzeba dostrzec. I nagle okazuje się, że opisywane malowidło ma wiele warstw znaczeniowych. Historię opowiadają postacie poprzez strój, gest, ułożenie ciała, barwę ubioru i każdy najdrobniejszy element. Znaczenie ma światło, perspektywa, cień, najdrobniejszy kwiat
    i element martwej natury. Odkrywamy nagle, jak wiele chcą nam swymi dziełami powiedzieć ich autorzy. To nie tylko “ładne” widoczki, rozrzucone po muzeach i galeriach całego świata; to “wizualne” listy z przeszłości. Pełne rebusów, zagadek, tajemnic i niedopowiedzeń.

    Ta książka nie traktuje o technikach malarskich, ale o zawartości obrazu. Pozwala nam zrozumieć “co autor miał na myśli”. Obawiam się jednak, że ta wiedza przyda się bardzo niewielu i proponując tę książkę, czuję się trochę jak mamut z zamierzchłej epoki. Ale, jeśli choć parę osób ją przeczyta i dozna olśnienia w kontakcie z tzw. Wielką Sztuką, to wystarczy. Cel zostanie osiągnięty.

    Izabela Jankowska