Polecamy: Milan Kundera „ Nieznośna lekkość bytu”

    2

    Dzisiejsza książka w dziale recenzji to wynik całotygodniowych spekulacji o tym, kogo w tym roku uhonoruje swoją nagrodą w dziedzinie literatury Komitet Noblowski. Jeszcze we wtorkowy wieczór dwaj specjaliści w dziedzinie literatury w radiowej Trójce największe szanse dawali właśnie Czechowi, Milanowi Kunderze. Podobno od lat żaden nasz południowy sąsiad nie dostąpił zaszczytu odbierania Nagrody Nobla w Oslo. No i stąd Kundera. „Nieznośna lekkość bytu” – (oryg. Nesnesitelná lehkost bytí) to jedna z najgłośniejszych powieści czeskiego pisarza.

    Wydana w 1984 roku we Francji i w 1985 roku w Kanadzie. Po wielu latach, w roku 2006, książka ukazała się w Czechach. Pierwsze polskie wydanie miało miejsce w 1985 roku, przekładu dokonała Agnieszka Holland. Autor uważa, że egzystencja pozbawiona głębszych emocji jest pozbawiona sensu, życie codzienne, codzienne sprawy są lekkie, mimo to nie przynoszą satysfakcji. Przyjemności życia, powtarzalność, przewidywalność powodują w człowieku dyskomfort. Każdy z nas ma tylko jedno życie do przeżycia, a to życie właściwie niezauważenie przelatuje przez palce. Jednocześnie każde życie jest nieznaczące; pojedyncze decyzje nie mają znaczenia. Są lekkie, ponieważ nie są w stanie w pojedynkę pociągnąć nas w dół. Ten brak znaczenia, ta lekkość staje się przez to nie do zniesienia. Książka porusza problemy: lekkości i ciężaru, ciała i duszy, miłości i seksu. Książka ta opowiada o zmaganiach czeskich intelektualistów z trudnościami dnia codziennego w Pradze po Praskiej Wiośnie w 1968 roku. Jest wielowątkowa i niezwykle złożoną strukturę.

    Głównym bohaterem jest Tomasz, chirurg, prowadzący niezwykle bogate życie erotyczne. Pewnego dnia los stawia na jego drodze Teresę – miłość jego życia. Tomasz nie rezygnuje jednak z licznego grona kochanek, gdyż według niego miłość i seks to dwie odrębne sprawy. Wkrótce po inwazji Sowietów na Czechosłowację w 1968 r. Tomasz wraz z Teresą wyjeżdża do Szwajcarii. Nie zabawili tutaj długo, bo Teresa nie wytrzymuje ciągłego romansu Tomasza z przebywającą na emigracji malarką Sabiną. W kilka dni później do Pragi powraca Tomasz. Komunistyczne represje sprawiają, że Tomasz zostaje zdegradowany do roli lekarza w przychodni. Ponieważ nie zgodził się odwołać swojego artykułu krytykującego komunistów, musi porzucić praktykę i zaczyna pracę przy myciu okien. Jego potajemne życie erotyczne rozkwita w dwójnasób.

    Dziwna, a jednak tak bliska para: Tomasz i Teresa, mimo iż są razem, mieszkają i śpią obok siebie, ciągle się szukają. Nie mogą się odnaleźć, błądząc po omacku uliczkami Pragi, wyłożonymi śliskimi „kocimi łbami”, oraz po ciasnych i wilgotnych zaułkach Paryża. Nawołują się, trzymając się za ręce. Teresa gubi Tomasza wśród zapachu innych kobiet, on szuka jej w ciemnych odbiciach szyb. Zawsze znajduje, mocno chwyta za rękę, oddycha tym samym snem, by nad ranem już ją zgubić. Odciski palców innych kobiet na ciele Tomasza ranią Teresę jak kawałki szkła na dnie oka, ale dla niego te inne to tylko jednorazowy obiekt badań jego męskości. Dla niego miłość nie jest „spaniem z kimś”, lecz snem obok tej jedynej. Dla Teresy zdrada to zdrada, ręce dotykające innego niż jej ciała, spocony oddech opływa nie jej twarz. Lepkie dowody zbrodni, które on często przynosi do ich wspólnego mieszkania.  Cała powieść pachnie zmęczoną snem pościelą kochanków, nawet, gdy błądzą, zdaje się, że kręcą się w kółko. Emigrują z komunistycznej Pragi do Paryża, który wypluwa ich z powrotem. Ciągle słychać ich kroki, wiatr szalejący we włosach, stukanie walizek o peron, gdy już znajdują własny kąt, gdy już wydaje im się, że ręce zrosły się na zawsze, ich droga nagle się kończy, grubą kreską podkreślając znaczenie samej tej gonitwy.
    Kundera idealnie prześwietla kobiecą psychikę. Z niezwykłą zręcznością wyłuskuje różnice w myśleniu i odczuwaniu świata między kobietą a mężczyzną. Z czego można wysnuć wniosek, że powinniśmy głośno mówić drugiej osobie  o tym, co nas boli. Zamykanie ust to jakby opieczętowanie całego siebie i trwanie w bólu i złych domysłach. A wystarczyłoby odlepić taśmę na moment, by nitki wątpliwości się rozwiały.  Oba te splecione losy rozgrywają się na tle komunizmu w Czechosłowacji. Najpierw rok 1968, gdy do Pragi wjeżdżają radzieckie czołgi i ma miejsce niezwykły bunt Czechów – młode dziewczyny paradują w bardzo krótkich spódniczkach przed obcymi żołnierzami. Kobiece piękno i namiętność przeciwko stali męskich czołgów. Dwie wojny, a jednak walczące w jednej bitwie. Emigracja nie rozwiązała problemu kochanków, nie mogli się wszyć w klimat Francji, byli z innego materiału, ciągle strzępiącego się na końcach i odpruwającego. Wrócili, jedno za drugim, prosto w rubaszne łapy komunizmu. Mimo iż prześladowani, zmuszeni do rezygnacji z wielu przyzwyczajeń, to jednak u siebie, gdzie czuli się najlepiej.
    Jak pisze jedna z recenzentek na portalu książkowym biblioNETka.pl – „W tej powieści czas snuje się jak biały lunatyk, jednak jakby prowadzony czyjąś ręką. Zdarzenia zazębiają się bezszelestnie, idealnie naoliwione i dopasowane. Autor mówi do czytelnika, jakby szeptał mu do ucha. Po przeczytaniu ma się pełne kieszenie słów bohaterów, czuje się zapach zmęczonych snem prześcieradeł, słyszy odgłosy kroków na wąskich korytarzach kamienic. Inaczej się patrzy na osobę śpiącą obok nas, a to chyba największy prezent, jaki czytelnikowi może podarować pisarz.”

    Wacław Piechocki