Polecamy: Fannie Flagg „Smażone zielone pomidory”

    2

    Są książki, które niosą ze sobą takie ciepło, że chciałoby się przy tym cieple trwać, grzać serce i duszę, z dala od różnych „zawieruch” rzeczywistości. I taką książką jest powieść Fannie Flagg.

    Evelyn Couch, jedna z głównych bohaterek, ma 48 lat. Menopauzę i życie osobiste „na zakręcie”. Żyje w przeświadczeniu, że coś istotnego ją ominęło, że coś przeoczyła, czegoś zaniechała. Z mężem oddalają się od siebie, dorosłe dzieci mają swoje życie, a ona je batony, tyje i jest coraz bardziej nieszczęśliwa.

    W domu starców, gdzie przychodzi odwiedzać teściową, poznaje panią Ninny Threadgood, jedną z pensjonariuszek. Zażywna i gadatliwa staruszka opowiada jej historię swego życia. O latach 30-stych ubiegłego wieku, w Alabamie, w mieścinie Whistler Stop, o swojej młodości i niezwykłej przyjaźni z „Idgie” Threadgood, młodszą siostrą jej męża. Dla Evelyn ta opowieść staje się początkiem nowego etapu w jej życiu…

    A „Idgie” w opowieściach Ninny i w narracji autorki staje się pierwszoplanową postacią powieści. Od dzieciństwa niezależna i uparta „Idgie” była utrapieniem dla rodziców i rodzeństwa, ale kochano ją bezwarunkowo. Dlatego stała się kobietą odważną i na swój sposób wyzwoloną. Razem z przyjaciółką Ruth prowadzą w Whistler Stop kawiarnię przy torach, na maleńkiej podmiejskiej stacji pod Birmingham. Razem z nimi mieszkają synek Ruth i czarnoskórzy pomocnicy. Kawiarnia stanowi punkt centralny okolicy, ciągną do niej wszyscy, zwabieni domowym jedzeniem, domową atmosferą i ciepłem, którym obdarzają gości przyjaciółki – restauratorki. Jednakże nakarmienie gości to nie jedyny problem, z jakim zmagać się muszą mieszkanki domu i kawiarni pod biało – zielonymi markizami.

    Książka ma bardzo ciekawą konstrukcję. O losach „Idgie” opowiada Evelyn Ninny, ale też autorka powieści. A całość uzupełniają wstawki z miejscowego biuletynu Whistler Stop – TYGODNIKA DOT WEEMS i to one w sposób staromodnie rozczulający okraszają humorystycznie opowieść o Alabamie w latach wielkiego kryzysu. Mamy zatem gdzieś w dalekim tle kwestię rasizmu, bezrobocia i biedy.

    Nie chcę zdradzać fabuły książki, pisząc o jej wątkach. Ale zapewniam, że jest to książka ciepła i budująca w swojej treści. Bo choć opisuje wiele dramatycznych wydarzeń w losach głównych bohaterów – śmierć, choroby, przemoc a nawet morderstwo – to przede wszystkim afirmuje rzeczy dobre i cenne, życie samo w sobie. A obok tego opowiada pięknie o przyjaźni między kobietami w różnym wieku, o wdzięczności, odwadze w podejmowaniu trudnych decyzji i dokonywania zmian, o lojalności wreszcie. Przynosi także gawędę o relacjach między ludźmi, w której głównym motywem tychże relacji jest życzliwość i bezinteresowność.

    Wątek współczesny pokazuje z kolei, jak ważny i potrzebny jest starym ludziom kontakt z innymi ludźmi, ciepłe relacje i zainteresowanie, jak samotność niszczy szybciej niż wiek i choroby. Historia Evelyn daje nadzieję na to, że zmiany na lepsze w każdym wieku są możliwe, że nie są utopią i wymysłem, że zadowolenie z życia osiąga się głównie dzięki zgodzie z samym sobą. I zachęcam gorąco do obejrzenia filmu opartego na powieści. Jessica Tandy i Kathy Bates grają wyśmienicie, zwłaszcza ta ostatnia. Scena z parkingu pod hipermarketem – bezcenna.

    A wracając do książki. Opowieść o tym, co dobre, bez nachalnego dydaktyzmu i „złotych” myśli. Prosta, dobra i potrzebna.

    Izabela Jankowska