Chlebowskiemu się upiekło

    7

    Mimo że kariera pochodzącego z Wierzbnej koło Świdnicy byłego prominentnego posła zakończyła się wraz z przegraną w październikowych wyborach parlamentarnych, wrzawa medialna nie milknie . Tym razem Rzeczpospolita informuje o umorzeniu śledztwa w sprawie udziału Zbigniewa Chlebowskiego w aferze z budową wyciągu w Zieleńcu.

    O sprawie w „Komu się upiekła afera” pisze Jacek Kałucki:

    “Sobiesiak, Chlebowski i Rosół nie odpowiedzą za postawienie nielegalnego wyciągu w Zieleńcu

    Prokuratura Apelacyjna w Poznaniu umorzyła właśnie śledztwo wobec biznesmena Ryszarda Sobiesiaka, jego syna Marka oraz byłych polityków PO Zbigniewa Chlebowskiego i Marcina Rosoła zamieszanych w aferę wyciągową. Oskarżyła za to sześć osób – leśników, samorządowca i biznesmenów – które łamały prawo, by wyciąg Sobiesiaka w Zieleńcu (Dolny Śląsk) mógł błyskawicznie powstać.

    W styczniu 2010 r. „Rz” ujawniła, że Winterpol, firma Ryszarda Sobiesiaka, od którego zaczęła się afera hazardowa, zbudowała wyciąg narciarski, wyciąwszy najpierw nielegalnie pół hektara państwowego lasu. Dopiero potem, sfałszowawszy dokument poświadczający prawo do dysponowania gruntem Lasów Państwowych, wyłudziła pozwolenie budowlane. Opisaliśmy, jak urzędnicy – od samorządowych do ministerialnych – legalizowali samowolę budowlaną i bezprawną wycinkę lasu.

    Ujawniliśmy, że w sprawę zaangażowali się politycy. Ze stenogramów rozmów nagranych przez CBA wynikało, że Chlebowski, wówczas szef Klubu Parlamentarnego PO, chwalił się Sobiesiakowi, iż dyrektor Lasów Państwowych we Wrocławiu „melduje na bieżąco”, jak się ma stan spraw związanych z budową wyciągu, bo „tam narozrabiane jest”.

    Śniegu nie załatwimy

    Z kolei Marcin Rosół, asystent ówczesnego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, zabiegał w Ministerstwie Środowiska o wydanie kluczowej dla inwestycji decyzji. Osobiście przefaksował ją Sobiesiakowi, a nie Urzędowi Miasta w Dusznikach-Zdroju, który był jej formalnym adresatem. „My załatwiliśmy ci wycinkę, ale śniegu ci nie załatwimy” – mówił Rosół Sobiesiakowi.

    W efekcie wyciąg ruszył w Wigilię 2008 r., choć w świetle przepisów Sobiesiak mógł zacząć starania o pozwolenie budowlane w marcu 2009 r.

    Po wielu miesiącach śledztwa poznańska prokuratura umorzyła śledztwa dotyczące Sobiesiaka, Chlebowskiego i Rosoła. Chodzi o nakłanianie przez nich urzędników do popełnienia przestępstwa. – Brak uzasadnionych dowodów, że popełnili zarzucane im czyny – twierdzi prokurator Hanna Grzeszczyk. – Nie możemy podać szczegółów, bo materiały, na których oparto te decyzje, są niejawne.

    Czy nagrane przez CBA rozmowy Sobiesiaka z politykami dla poznańskiej prokuratury są niewiarygodne, choć warszawska w 2010 r. przesłuchiwała dziennikarzy „Rz” w związku z ujawnieniem tych samych rozmów uznanych wtedy za ważne materiały z postępowania przygotowawczego (sprawę umorzono ze względów formalnych – ujawniliśmy te rozmowy, zanim stały się materiałami włączonymi do śledztwa)? – Nie mogę nic powiedzieć oprócz tego, że te rozmowy trzeba osadzać w kontekście, a nie oceniać ich wyrywki – ucina Grzeszczyk.(…)”

    opr. red.