Edukacja a pieniądze [VIDEO]

    2

    Na niewiele zdały się słowa Krystyny Szumilas, sekretarza stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej o skoku cywilizacyjnym i coraz lepszych efektach kształcenia w polskich szkołach na przestrzeni ostatnich 20-lat. Spotkanie samorządowców, dyrektorów szkół i pracowników oświaty z wiceminister skończyło się i tak na pieniądzach. A przede wszystkim na tym, że jest ich zdecydowanie za mało.

    Krystyna Szumilas, goszcząca wczoraj na zaproszenie starosty świdnickiego w Zespole Szkół Specjalnych, w krótkim wystąpieniu mówiła głównie o zmianach w oświacie. Między innymi tych, dotyczących szkolnictwa zawodowego. Zmienia się bowiem system nauki zawodu. Uczniowie będą zdobywać kwalifikacje zawodowe i to co najmniej 2 w całym cyklu nauki. Zakończone sukcesem egzaminy będą jednoznaczne z uzyskaniem prawa do wykonywania zawodu. Zmiany dotyczą szkół zawodowych i techników.

    Od przyszłego roku rozpoczyna się także rewolucja w liceach. Najogólniej mówiąc – nie będzie już klas profilowanych. Po roku nauki uczniowie będą decydować, wybierając również przedmioty na maturę, z jakich zajęć chcą korzystać. To ma zbliżyć Polskę do systemu, który od dawna obowiązuje w wielu innych państwach. Dyrektor I LO Robert Kasków nie ukrywał, że obawia się całej tej operacji, bo to uczniowie zadecydują, jakich nauczycieli najbardziej potrzebują. Tymczasem szefowie placówek ze względu na Kartę Nauczyciela mają bardzo ograniczone pole manewru w kwestii zatrudniania. – Czy nie dojdzie do tego, że powiat będzie musiał wyłożyć dodatkowe pieniądze? – pytał Robert Kasków. Wiceminister Szumilas odpowiadała, że wszystko zależy od organizacji pracy, a atutem szkoły jest przedstawianie podczas naboru wachlarza możliwości, poza który uczniowie nie będą mogli wyjść. – To na pewno wymaga sporej gimnastyki, ale jest możliwe do przeprowadzenia bez dodatkowych nakładów – przekonywała podczas spotkania.

    Na tym jednak rozmowa o pieniądzach się nie skończyła. – Na samorządy wciąż nakładane są dodatkowe zadania, za którymi –  niezgodnie zresztą z Konstytucją, nie idą środki – alarmowała Maria Jaworska, odpowiedzialna za oświatę w gminie Świdnica. Jej obawę wzbudził ustawowo nałożony obowiązek zapewnienia pomocy specjalistów – logopedów i psychologów – dla dzieci z dysfunkcjami. – Kto opłaci etaty? – pytała gościa z MEN-u. Pytania innych samorządowców dotyczyły m.in. subwencji na zapewnienie obowiązkowej nauki przedszkolnej wszystkim 5-latkom. To w tej chwili wyłącznie obowiązek gmin. Zgodnie mówiono także o sztywnych zapisach Karty Nauczyciela, która m.in. sprawia, że większość wydatków na oświatę to pensje dla nauczycieli. Wiceminister podkreślała, że bardzo trudno jest pogodzić oczekiwania wszystkich – samorządów, nauczycieli i rodziców z  możliwościami finansowymi państwa. Przytaczała liczby. W 2007 roku subwencja oświatowa pochłaniała z budżetu państwa 28 miliardów złotych. Teraz to 38,5 miliarda. Krystyna Szumilas przyznała jednak, ze większość pieniędzy rzeczywiście jest wydawana na płace.  – Kryzys światowy odbija się także na nas, więc trudno spodziewać się jakiegoś dynamicznego wzrostu – tłumaczyła przedstawicielom oświaty. Wskazywała też, że samorządy mają dużo instrumentów do decydowania o kształcie i organizacji oświaty w swoich gminach i powiatach, z czego powinny lepiej korzystać.

    Nieprzypadkowo Krystyna Szumilas została zaproszona właśnie do Zespołu Szkół Specjalnych. Wybudowana wyłącznie za pieniądze z budżetu powiatu świdnickiego nowoczesna placówka została oddana do użytku 1 września. Tymczasem pojawiły się zmiany, dotyczące kształcenia uczniów niepełnosprawnych. Szkoły masowe są zobowiązane do zapewnienia nauki i pomocy takim dzieciom. Stąd obawa – czy szkolnictwo specjalne zostanie ograniczone? Czy takie placówki jak świdnicka będą miały problemy? Obejrzyj rozmowę z wiceminister Krystyną Szumilas i starostą Zygmuntem Worsą:

    [photospace]