Sesja powiatu. O łączniku, NIK-u i roszczeniach

    10

    Na pierwszej powakacyjnej przerwie sesji Rady Powiatu zapowiadała się gorąca dyskusja w sprawie tzw. łącznika autostradowego. Przedstawiony miał być protokół z kontroli inwestycji, przeprowadzonej przez Komisje Rewizyjną. Prezentacji nie było, ale zaniepokojenie wzbudziła inna informacja –  o roszczeniach finansowych wykonawcy. – W najgorszym wypadku trzeba będzie dopłacić 2 miliony złotych – powiedział  Swidnica24.pl starosta Zygmunt Worsa, który liczy jednak na to, że po negocjacjach nie będzie trzeba nic dopłacać.

    Ewidentnie było widać, że większość radnych nie chce żadnej dyskusji o tej największej inwestycji powiatu. Jak przekonywał przewodniczący Krzysztof Sołtys, z ostateczna oceną kontroli Komisji Rewizyjnej, która wskazała szereg nieprawidłowości,  trzeba zaczekać do zakończenia innej kontroli, prowadzonej po doniesieniu poseł Anny Zalewskiej przez NIK. Ta druga obejmuje zresztą nie tylko drogę, ale i działalność samego starostwa, jak i podległych jednostek  – PUP i PCPR. Radny Roman Etel domagał się jednak realizacji zapisów ustawy o samorządzie terytorialnym i wykonania przez starostę zaleceń pokontrolnych Komisji. Starosta odpowiedział, że większość była nieaktualna i wykonał jedno. (o wynikach kontroli i odpowiedzi starosty pisaliśmy szczegółowo 26 maja, 27 czerwca i 29 czerwca).

    Niepokój wzbudziły natomiast informacje starosty o prowadzonym przy udziale negocjatora postępowaniu w sprawie roszczeń finansowych przy budowie. Ma je zarówno wykonawca, jak i powiat. Konsorcjum złożyło 3 roszczenia, jedno na 9,9 miliona złotych, kolejne na 2 miliony. Powiat z kolei żąda zwrotu 1,5 miliona. – W tej chwili za wcześnie mówić o rozstrzygnięciach – wyjaśnia Zygmunt Worsa. – Część negocjacji kończy się w połowie września, ostatnie pod koniec września. Zrobimy wszystko, by powiat ani nasi partnerzy nie musieli dopłacać ani złotówki.

    Jak poinformował starosta, wykonawca już wycofał się z części roszczeń. Największy problem stwarza estakada w Bagieńcu, której w pierwotnym projekcie nie było. Okazało się, że zamiast nasypu ze względu na podmokły teren musi powstać obiekt inżynieryjny. Tu konieczne są wyceny kosztów.

    Radni zostali także poinformowani o przyczynach przesunięcia terminu zakończenia budowy łącznika. Starosta podtrzymał wcześniejsze zapewnienia, że droga, która ma być alternatywnym dojazdem w kierunku Wrocławia, zostanie oddana do użytku jeszcze jesienią.

    asz