ŁZY „Bez słów”

    0

    Po ciężkich perturbacjach z Anią Wyszkoni oraz żmudnych poszukiwaniach nowego głosu, zespół ŁZY, powrócił 13 maja z nowym albumem „Bez słów”. Wokalistką została Sara Chmiel, piękna i utalentowana dziewczyna, występująca gościnnie w Teatrach Muzycznych w Gliwicach i w Kaliszu oraz półfinalistka trzeciej edycji programu „Mam Talent”. Już pierwszy singiel „Zatańcz ze mną, proszę” pokazał, że Sara idealnie wpasowała się w muzykę chłopaków oraz, że jest silnym ogniwem tego zespołu. Myślę, że wielu fanów kapeli przez to nie mogło doczekać się premiery całego albumu. ŁZY nie trzymały też ich w niepewności i stosunkowo szybko, bo pół roku po wstąpieniu Sary do kapeli, pojawiła się wreszcie ich nowa płyta.

    Zastanawiałem się, czy muzyka zostanie utrzymana w klimatach charakterystycznych dla ŁEZ, czy coś się zmieni. Sara jest fanką Betonce, a z tercetem Mocha, z którym wcześniej występowała, wykonywała muzykę pop, czy r’n’b. Już pierwszy utwór na płycie, „7 stóp pod ziemią” pokazuje, że Adam Konkol, kompozytor zespołu, nie miał zamiaru zmieniać klimatu, a Sara świetnie odnalazła się w rock’n’rollowej piosence. Takich na tej płycie jest trochę więcej, szybki „Twoje serce, skraść chcę”, nieco balladowy ale ciężki „Jeśli jeszcze wierzysz w miłość”, buntowniczy „Czy jeszcze kochasz mnie?”. Żadna z tych piosenek nie pozwala przez chwilę zapomnieć, że grają ŁZY. Oczywiście, czym by była ta grupa, gdyby na płycie nie znalazły się piękne, bardzo smutne ballady. Te również charakterystyczne dla ŁEZ, długo zostają w pamięci. „Tak nie będzie zawsze”, singlowy „Zatańcz ze mną, proszę” oraz „Jedna myśl” to absolutne perły na tej płycie, szczególnie ostatnia, która mogłaby śmiało stać się powszechnie znaną piosenką, której tekst refrenu może towarzyszyć w każdej chwili w życiu. Gorąco polecam również humorystyczny kawałek „W tym znaku zapytania”, utrzymany trochę w klimacie reggae, gdzie Sara śpiewa nieco zabawny tekst, który już od samego początku intryguje słowami „Hej Ty! Panie w bieli! Co robię w tej pościeli?!”.

    Przez cały album Sara wszem i wobec pokazuje wszystkie swoje spore wokalne możliwości. Nie dość, że świetnie zaśpiewane są wszystkie kawałki, to chórki są tak idealnie dopasowane do koncepcji utworów, że nadają im bardzo oryginalnego charakteru. Okładka płyty również przyzwoita, z dużą liczbą zdjęć oraz tekstów piosenek, jedynie co mi przeszkadza, to cena tej płyty. Jak na polską płytę zawierającą 13 utworów, cena w Empiku, 42,99 zł, wydaje się być trochę za wysoka. W dodatku wydana została jeszcze wersja dwupłytowa, na której największe hity ŁEZ, wykonały wokalistki, które brały udział w castingu zorganizowanym przez chłopaków pod koniec zeszłego roku. Ciekaw jestem, ile ta kosztuje.

    Ania Wyszkoni może jedynie zacząć żałować, że odeszła, by tworzyć swe rzewne pieśni. Chociaż na pewno nie zaśpiewałaby tego tak jak Sara, więc może i dobrze, że odeszła?

    Kamil Franczak