„Dębom” stuknęła 30-tka [FOTO]

    2

    Dwudziestego ósmego maja, punktualnie o godzinie dwunastej, aula III LO w Świdnicy na chwilę zamieniła się w harcerskie obozowisko. To wszystko za sprawą okrągłej, trzydziestej już rocznicy funkcjonowania 29. Świdnickiej Drużyny Harcerskiej im. Andrzeja Małkowskiego „Dęby”. Na spotkaniu pojawiło się blisko sto osób – harcerzy – obecnych i tych, którzy swoją przygodę zakończyli lata temu. Nie zabrakło też rodziców młodych skautów, sympatyków i przyjaciół drużyny.

    Historia  tej jednej z najprężniej funkcjonujących formacji w historii świdnickiego ZHP zaczęła się w wrześniu 1981, kiedy to młody instruktor – Piotr Pamuła, zafascynowany jedną z drużyn uczestniczących wówczas na zlocie w Rogoźnicy, sam zapragnął poprowadzić podobną. -Zamarzyłem o takiej „zmusztrowanej”, jednakowo umundurowanej drużynie, składającej się  z wysportowanych harcerek i harcerzy. To marzenie szybko się spełniło, a właściwie zostało wprowadzone w życie. Po powrocie do Świdnicy natychmiast przystąpiłem do formowania drużyny. Wkrótce „dwudziesta dziewiąta” zaczęła się rozrastać, aktywnie uczestnicząc w życiu świdnickiego hufca – noszącego imię „Szarych Szeregów”. Jak wspomina wielu instruktorów, wybranie właśnie tego patrona było wielkim symbolem i znakiem oporu w czasach fałszowania historii. Również na bohatera drużyny wybrano osobę wyjątkową – Andrzeja Małkowskiego – twórcę polskiego skautingu, postać zasłużoną w walce Rzeczpospolitej o niepodległość.

    – Podczas 30 lat naszego funkcjonowania drużyny jednym z ważniejszych celów, jakie sobie stawialiśmy, to jechać na obóz, zlot, być tam, gdzie historia zapisuje na swoich kartach chwile szczególne dla harcerstwa i Polski. Pierwszy obóz miał miejsce już w 1982 na terenie dawnego ZSRR, ale drugim domem drużyny – jeszcze tego samego roku – stały się Niesulice, położone nad malowniczym jeziorem Niesłysz. Co więcej, od końca lat dziewięćdziesiątych, „dwudziesta dziewiąta” organizuje wyjazdy zagraniczne – po międzynarodowych bazach skautowych.

    Znana jest też wielka przyjaźń, jaką darzy „Dęby” Barbara Wachowicz – warszawska pisarka, scenarzystka, autorka biografii wielkich Polaków. To właśnie świdnicką drużynę upatrzyła sobie na odtwórców głównych ról bohaterów „Kamieni na Szaniec” w organizowanych przez nią tzw. kominkach – memoriałach upamiętniających bohaterów Polskiego Państwa Podziemnego.

    W trakcie trwającego ponad trzy godziny spotkania nie zabrakło wspomnień, związanych z obozami, biwakami, rajdami, festiwalami piosenki harcerskiej i licznymi przygodami – zabawnymi i tymi pełnymi wzruszeń – jakie miały miejsce w historii „Dębów”. Podczas końcowego apelu przed gmachem liceum Piotr Pamuła z lekkim żalem powiedział, że Harcerstwo dziś ma inne oblicze, niż to trzydzieści lat temu. Brak już nocnych podchodów, biwakowania pod własnoręcznie wykonanym szałasem, czy żeglowania na tratwie, którą robiliśmy wspólnymi siłami. Teraz troska o bezpieczeństwo staje się aż nadto przesadna, a wielu rodziców boi się zaufać doświadczonej kadrze. Mimo to, jak zapewnił, w drużynie nie brakuje fascynujących wyzwań, a harcerstwo nie traci na atrakcyjności. –Wychowanie w duchu patriotyzmu i przyjaźni to nadrzędny cel skautingu. Na koniec spotkania drużynowemu i drużynie zostały wręczone liczne prezenty, wśród nich też sadzonka dębu. -Dąb jest drzewem długowiecznym, twardym, mocnym, cechuje się dużą wytrzymałością, drewno dębowe z powodu swojej twardości i trwałości należy do najbardziej szlachetnych.

    W ciągu tych trzydziestu lat w drużynie było blisko 500 osób,  ale – jak zapewnia Piotr Pamuła – Mam jeszcze wiele energii, by przyjmować kolejne pokolenia młodzieży w swoje szeregi.

    Stanisław Abramik

    Foto Radosław Werner

    [photospace]