Polecamy: Aleksandra Klich „Cały ten Kutz”

    1

    Mam słabość do Kazimierza Kutza. Zawsze z niekłamanym podziwem słucham tego, co mówi i z rozdziawioną buzią konstatuję jego niespożytą energię życiową, bezkompromisowość, typ intelektu, który przedkłada w życiu praktyczne rozwiązania nad czczą retorykę.

    Dlatego jego biografii nie mogło zabraknąć  na  półce z moimi książkami. Autorką jest Aleksandra Klich, związana mocna ze środowiskiem Gazety Wyborczej i od lat pisząca dla niej. Pisząca także o Śląsku i to tenże Śląsk jest drugim, jakże ważnym, bohaterem biografii reżysera. Śląsk ukochany i znienawidzony zarazem, Śląsk noszony przez Kutza w głowie, sercu i trzewiach. Mówią, że po jego śląskich filmach każdy chciał być ślązakiem. Nie pamiętam, jak było ze mną, bo jego filmy po raz pierwszy oglądałam jako nastolatka, ale zapadły we mnie głęboko. Mogę nie pamiętać fabuły, ale pamiętam nastrój, dramatyzm i nostalgię scen, Olgierda Łukaszewicza rekwirującego synkom ukradzione karminadle. I koloryt tych filmów pamiętam.

    Biografia reżysera to próba zamknięcia w ograniczone ramy osobowości niezwykłej, żywiołowej, barwnej, niepokornej, złośliwej, prześmiewczej. Dużo tu o „małej ,lokalnej ojczyźnie”, ale bez patosu i nadęcia, za to z wyrażoną troską o losy Śląska, o język i kulturę.Ta książka to także opowieść o drodze do artystycznych sukcesów, twórczych niepokojach i szarpaninie, ale także o twórczych euforiach i wzlotach. W przypadku Kutza możemy śmiało powiedzieć, że wiemy „co autor miał  na myśli”, oglądając jego filmowy dorobek.

    To wreszcie kolorowa, pełna anegdot i dykteryjek opowieść o filmowym środowisku, o robieniu filmów w czasach siermiężnego PRL-u, o bojach z cenzurą.Nie wiem, czy „pójście w politykę” pozwoliło Kutzowi wywalczyć coś więcej dla ukochanego i znienawidzonego jednocześnie Śląska, ale epizodem senackim kończy się ta książka.Ale kończy się przesłaniem, że póki oddechu należy robić swoje, że starość czasem schorowana i niedołężna może być czasem walki o swoje…

    Kutz-miłośnik  kobiet, kobiet bujnych i dojrzałych, kurdupel – korniszon – jak o sobie mówi – daje ogromny apetyt na życie, takie prawdziwe z krwi, kości i mięsa. Obśmiewa różne bzdury i durnoty, ponoć takie ważne i pozwala złapać zdrowy dystans do siebie .

    Kontrowersyjny, lubiany i znienawidzony za mówienie prosto z mostu – jest idealnym bohaterem na biografię , na pewno nie letnią. I taka ,która jednoznacznie mówi, że w życiu najważniejsze jest samo życie.

    Izabela Jankowska