Wyłudził 10 tysięcy „na wnuczka”

    14

    Najpierw był telefon. – Babciu, pilnie potrzebuję 14 tysięcy złotych. Staruszka odparła z żalem, że ma tylko 10 tysięcy. Mężczyzna w słuchawce odparł, że tyle też go ratuje i zapowiedział, że zaraz po pieniądze przyjdzie jego kolega. Gdy wkrótce zadzwonił domofon, kobieta zniosła podarunek dla wnuczka osobie, która czekała przed wejściem do bramy. Prawdopodobnie nawet nie dowiedziałaby się, że padła ofiarą przestępstwa, gdyby nie córka, której opowiedziała o tym, jak pomogła wnuczkowi. Tyle że żaden prawdziwy wnuczek o pieniądze nie prosił.

    90-latka ze Świdnicy oszczędności straciła 21 marca, zgłoszenie o oszustwie wpłynęło do Komendy Powiatowej Policji dopiero wczoraj. – Starsza pani nie była świadoma, co się stało – mówi Katarzyna Czepil, oficer prasowy. – Jak wiele osób w podeszłym wieku bezgranicznie zaufała i nie przyszło jej do głowy, że ktoś może ją oszukać. Niestety, tę ufność oszuści wykorzystują bezwzględnie.

    Apelowanie do emerytów praktycznie nie przynosi skutku. – Dlatego po raz kolejny zwracamy się do rodzin i sąsiadów – dodaje Katarzyna Czepil. – Takie akcje na ogół są przez oszustów wcześniej przygotowywane. Jeśli widzą państwo w pobliżu swoich domów, na podwórkach czy klatkach schodowych nieznajome osoby, które kręcą się bez powodu, zawiadomcie policję. Bliscy powinni też rozmawiać z osobami starszymi i cały czas do znudzenia przypominać, by nie podejmowały samodzielnie decyzji o przekazywaniu nieznajomym pieniędzy czy wpuszczaniu ich do domu.

    asz

    foto archiwum