Pies przewodnik wesprze niewidomego

    3

    Nora czy Lucy? To najważniejsze pytanie, na jakie musi odpowiedzieć niewidomy od 20 lat Stanisław Szymański ze Świdnicy. Długo trwały starania o psa przewodnika (o sprawie pisaliśmy 3 stycznia). Nie bez problemów, ale udało się i teraz trzeba rozstrzygnąć dylemat, który ze specjalnie przeszkolonych labradorów retriverów zostanie z panem Stanisławem.

    – Raczej Nora, jest bardziej energiczna – śmieje się szczęśliwy. Obie suczki przyjechały razem z trenerem Jerzym Przewiędą, który w Pile prowadzi szkołę tresury. Treser będzie gościł w Świdnicy do piątku. – Na ogół to niewidomy przyjeżdża na kurs do mnie, ale tym razem umówiliśmy się inaczej. Od wczoraj psy oswajają się z panem Stasiem, a on sam będzie musiał się nauczyć „instrukcji obsługi” swojego psiaka – żartuje pan Jerzy. Na poważnie, to obie strony są właśnie w trakcie kursu zżywania. – I Nora, i Lucy przeszły szkolenie, potwierdzone egzaminem – mówi Jerzy Przewięda. – Potrafią prowadzić niewidomego po ulicach, omijając przeszkody, zatrzymując się przed przejściami, a nawet bramami w płotach, skąd może wyjechać samochód. Wskażą drzwi, schody, poprowadzą do okienka na poczcie czy w urzędzie. W domu potrafią szaleć, ale gdy zakłada im się tzw. szorki (specjalna uprząż), dostają sygnał, że są w pracy i stają się bardzo odpowiedzialne.


    – Nareszcie będę bardziej niezależny, pójdę na spacer czy załatwić drobną sprawę! – niewidomego rozpiera radość. – A przede wszystkim odciążę żonę, której stan zdrowia ostatnio bardzo się pogorszył. Mam nadzieję, że z psem szybko się „dogadamy”. Nora jest wspaniała, radosna, ufna i grzeczna. Musimy jej jednak trochę pilnować, bo to straszny łakomczuch i zjada wszystko, co napotka na swojej drodze! Niestety, to nie jest jeszcze szczęśliwy koniec. Tylko dzięki zgodzie tresera pies trafił do pana Stanisława już teraz, choć rachunek nie został do końca uregulowany. Dzięki pomocy wielu ludzi dobrej woli, wśród których są panie z Lions Club, a także Czytelnicy Swidnica24.pl, udało się zebrać około 6 tysięcy złotych. Pies kosztuje 15 750 złotych. – Wszystkim darczyńcom dziękuję z całego serca! Gdyby nie te wpłaty, mógłbym o psie przewodniku zapomnieć – mówi pan Stanisław. – Dziękuję też panu Jerzemu, który zgodził się poczekać na resztę pieniędzy tak długo, aż je uzbieram.


    Niestety, niewidomy wciąż musi liczyć na ludzi dobrej woli. Mimo że Polski Związek Niewidomych w ubiegłym roku przyznał mu psa i zamówił u tresera w Pile, okazało się, że nie ma ani grosza na pokrycie kosztów. Pieniądze na ten cel zawsze przekazywał Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, tym razem pojawiły się niejasności i dotacji zabrakło. – To nie tylko problem z psem dla pana Stanisława, kilka innych osób znalazło się w identycznej sytuacji – rozkłada ręce treser.

    Polska jest jednym z nielicznych krajów, gdzie kwestia psów-przewodników nie została uregulowana. Efekt jest taki, że tylko 8-10 niewidomych rocznie może liczyć na otrzymanie takiego pomocnika. W znacznie mniejszych Czechach liczba ta sięga 40-tu rocznie. W Wielkiej Brytanii do niewidomych trafia każdego roku pół tysiąca psów-przewodników.

    asz

    Każdy, kto może pomóc w zebraniu potrzebnej kwoty, proszony jest o wpłaty na konto, utworzone dzięki uprzejmości Fundacji LIONS:

    Klub Lions Wrocław Wratislavia, Rynek 38, Wrocław

    nr konta: 93 2490 0005 0000 4500 2474 7672

    tytuł wpłaty: Na psa przewodnika dla Stanisława Szymańskiego