Polecamy: Anne Gavalde „Pocieszenie”

    0

    Annę Gavaldę odkryłem w niedzielne popołudnie przy okazji promocji książek w salonie Świata Książki. A we wtorkowy wieczór byłem już po lekturze 400 – stronicowej powieści francuskiej pisarki. Po lekturze i z poczuciem niedosytu, a to znak, że z pewnością sięgnę po inne książki tej autorki. Spodobała mi się historia opowiedziana przez Gavaldę i spodobał mi się sposób, w jaki ją opowiedziała. Krótkie proste zdania, niedopowiedzenia, które wychodzą na zdrowie inteligencji czytelnika, lekka ironia i ładny język. Brak epatowania wulgaryzmami i brutalnością, tak, że nie trzeba się po tej lekturze otrząsać z dosadności i różnorakich „naturalizmów”. Blisko pięćdziesięcioletni Charles, architekt z dorobkiem i pozycją, wchodzi w ostry zakręt w życiu zawodowym i osobistym. Rozpadający się związek, stygnące bez nadziei uczucia, zwątpienie w sens pracy i jej efekty, zmarnowane przyjaźnie, nie najlepsze relacje rodzinne – bilans jawi mu się zdecydowanie ujemnie. A gorzkim dopełnieniem jest wiadomość o śmierci kobiety, która była kiedyś dla niego kimś bardzo ważnym… Trzy słowa w liście – „Anouk nie żyje” – stają się dla niego punktem zwrotnym w całym życiu. Przeróżne zbiegi okoliczności prowadzą go z eleganckich ulic Paryża na zapuszczoną fermę w małej wsi, gdzie wszystko jest diametralnie inne od jego dotychczasowych upodobań i preferencji. Jednak dziwnie znajome i bliskie. No i jest tam Kate… I Charles się tam odnajduje. A choć z góry możemy przewidzieć rozwój akcji i wydarzeń, to urokiem tej książki jest sposób, w jaki dochodzi do rozwiązania akcji. Spodobała mi się jego sympatia do dzieci, chęć poznania ich świata, uczestniczenia w ich zabawach, nauce, chęć towarzyszenia im w dorastaniu. To bardzo ciepły element w tej powieści. A może skutek tego, że męski punkt widzenia opisała kobieta. Miło i dobrze czytało się Anne Gavalde. Jej książki wydane w milionowych nakładach świadczą o tym, że taka ilość czytelników nie mogła się mylić.  Trzeba sprawdzić, co jeszcze napisała.

    Wacław Piechocki