Sołtys przed maturą

    15

    Słuszna postura, słuszny wiek i do tego wąsy – śmieje się, zapytany o stereotyp sołtysa. Sam do niego w żaden sposób nie pasuje. Adam Strach w grudniu 2010 skończył 19 lat i mimo tak młodego wieku zyskał ogromne zaufanie swojej rodzinnej wsi. Mieszkańcy Gogołowa miażdżącą przewagą głosów wybrali go na sołtysa. W zmaganiach brał udział jeszcze jeden bardzo młody człowiek, zaledwie 23-letni Wojciech Bąk, wiceprezes Ochotniczej Straży Pożarnej.

    To właśnie działania OSP były dla mnie jedną z inspiracji – przyznaje Adam Strach. – Jednostka po latach marazmu ożyła i pomyślałem, że warto zrobić jeszcze więcej dla naszej wsi. Pomysłów mam mnóstwo i mam nadzieję, że uda się je zrealizować. Chciałbym, żeby Gogołów wyszedł z cienia, a mieszkańcy poczuli się współgospodarzami – dodaje z entuzjazmem.

    Adam mówi szybko, uśmiech go nie opuszcza i widać, że energia go rozsadza. – Zawsze lubiłem działać. Przez 10 byłem ministrantem i lektorem, zresztą wiele starszych pań widziało już we mnie przyszłego księdza! – śmieje się na wspomnienie pierwszych publicznych działań. Od dwóch lat jest radnym Młodzieżowej Rady Gminy Świdnica, wyjeżdża na oficjalne spotkania do partnerskiej gminy w Belgii, a we wsi prowadzi świetlicę. – To ostatnie przez wybory trochę kulało, ale obiecuję, że zajęcia znów się zaczną w przyszłym tygodniu – zapewnia młody sołtys. W czasie swojej 4-letniej kadencji chce doprowadzić do budowy nowych chodników i uporządkowania parku. Jest niemal codziennym gościem w Urzędzie Gminy, gdzie cierpliwie wydeptuje ścieżki, by pozyskać fundusze. – Traktują mnie poważnie i serdecznie, więc jestem przekonany, że znajdę zrozumienie i wsparcie dla swoich planów – mówi Adam i dodaje, że ma jednak ważniejszy niż chodniki cel. – Bardzo chciałbym sprawić, by mieszkańcy sami chcieli działać. Do tej pory sołtys był traktowany jak ten, który ma załatwiać i wykonać. Ja chcę inspirować i zapraszać wszystkich do wspólnej pracy i zabawy! Marzy o utworzeniu czegoś na kształt Koła Gospodyń Wiejskich. – Może nie pod taką nazwą, bo wiele pań jest w bardzo młodym wieku i pewnie źle im się „gospodynie” kojarzą – śmieje się nastolatek. – Kiedy przed wyborami odwiedzałem mieszkańców i pytałem, czy w ogóle by mnie widzieli na stanowisku sołtysa, robiłem też takie małe rozeznanie, czego oczekują. I na razie mamy pierwszy konkret. Panie chcą aerobiku! I będą miały. Już prowadzę rozmowy z instruktorką.

    W wyborach na sołtysa Gogołowa w tym roku wzięła udział rekordowa liczba mieszkańców – blisko 70-ciu. – Zawsze przychodziło kilkanaście osób, nikt nie wierzył, że może mieć na coś wpływ. Udało mi się zachęcić nawet starsze, schorowane panie, by jednak wyszły z domu. Jestem z ich postawy bardzo dumny i biorę to za dobry znak na przyszłość. Cieszę się także, że bez żadnego przymusu udało się stworzyć Radę Sołecką. Na moje zaproszenie bez wahania odpowiedzieli wspaniali ludzie – Irena Całka, Anna Rudy, Zygmunt Balant, Robert Bugajski i młodsza ode mnie o rok Joasia Buzarewicz. To będzie świetny zespół.

    Adam snuje plany i zaczyna działać, a tymczasem w maju czeka go matura. Uczy się w Technikum Budowlanym (Zespół Szkół Budowlano-Elektrycznych w Świdnicy). – Rodzice byli bardzo przeciwni mojemu pomysłowi na sołtysowanie. Słyszałem, że mam się przede wszystkim uczuć, że matura, że studia… Kiedy wygrałem wybory, a przy okazji niczego w szkole nie zawaliłem i zdałem maturę próbną, chyba zaczęli wierzyć, że dam radę wszystko połączyć. Usłyszałem w końcu, że są ze mnie dumni.

    Z czego zamierza zrezygnować, żeby wywiązać się z wyborczych obietnic? – Koniec, niestety, z siłownią. Zrezygnowałem też z wyjazdu do Australii, gdzie zapraszała mnie dalsza rodzina. No i studia wybiorę raczej zaoczne. Ale to nic, ja naprawdę chcę dla Gogołowa, w którym się urodziłem, wychowałem i mieszkam, zrobić jak najwięcej. Na to potrzeba czasu.

    Adam przyszłość wiąże z pracą na rzecz swojej małej Ojczyzny. Chce skończyć resocjalizację i pracować w ośrodku pomocy społecznej. Chciałby także zostać radnym. – Nie umiem nic nie robić i siedzieć przed komputerem. Chcę się na coś przydać – dodaje z zapałem. Czy młody wiek mu nie przeszkodzi? – Nie, mam poparcie także wśród starszych mieszkańców mojego Gogołowa. Przepraszam, ale muszę już lecieć, mam spotkanie w Gminie, a potem trzeba się pouczyć – 19-letni  sołtys kończy rozmowę i zamyka wypełniony terminami kalendarz.

    Agnieszka Szymkiewicz