Psy szczekają, karawana idzie dalej…

    5

    Mija czas, zmieniają się epoki historyczne, upadają monarchie, dyktatury, nawet te proletariatu, a jedno zawsze jest niezmienne – narzekanie na to, jak się nas traktuje. W sklepie, u fryzjera, w banku, na kolei – wszędzie tam, gdzie dochodzi do styku relacji klient – konsument. Za mojej pamięci było kilka form dyscyplinowania tych stosunków. Niektóre odnosiły skutek, inne raczej nie. Oczywiście jednym ze źródeł tych problemów były, jak się to wówczas nazywało zabawnie , „przejściowe problemy w zaopatrzeniu rynku”. Prócz tego i nasz charakter, a raczej charakterek. O problemach zaopatrzeniowych zapomnieliśmy już dawno, a to drugie – charakterek – jakoś nam się nie zmienia. Choć sztuczny uśmiech przyklejony do twarzy i nieśmiertelne „Miłego dnia” czasami irytuje aż nadto. Gdzieś w necie wygrzebałem historyczne wpisy z czasów Peerelu zamieszczane w ówczesnych książkach skarg i zażaleń.

    Skarga z 1979 roku:
    Złe zachowanie kasjerki. Kasjerka robiła sobie manicure w sklepie żywności. Kiedy prosiłam o mleko nic nie odpowiedziała, mani kura trwała. Drugi raz prosiłam. Sugerowałam, że to nie miejsce do mani kury. Odpowiedziała niegrzecznie i znowu zaczęła z mani kura. Czekam na tłumaczenie z Urzędu Dzielnicowego. Przepraszam, że niedokładnie pisze po polsku – Kacy Withers.
    Skarga z 1983 roku:
    Jako mistrz z 1948 roku stwierdzam – dziura w szynkowej z powodu złej pracy nadziewarki. Zwyczajna zamiast na drobnym sicie była meta na piątce. Jakiś niefachowiec tu pracuje – T. Cieślak
    Skarga z 1983 roku:
    Kolejka zaczyna się już przed sklepem, a obsługa odmawia uruchomienia drugiego stanowiska kasowego, mimo że w sklepie są cztery pracownice. Dwie siedzą sobie na zapleczu i piją herbatę. Ponadto kierowniczka ubliżała mi przy wpis… (tu książka skarg jest nieco pomięta i naddarta, jakby ktoś ja klientowi z całej siły wyrwał – przyp. red.)
    Wpis kierowniczki:
    NIEPRAWDA!!! KŁAMSTWO!!! Jako kierowniczka oświadczam, że w sklepie była duża kolejka spowodowana świeżą dostawą tak atrakcyjnych towarów jak olej, margaryna, cukier. Ekspedientki nie nadążały z noszeniem towaru. Ponadto klient ten jest wyjątkowo konfliktowym klientem, który to wiecznie ma dużo nieuzasadnionych pretensji i sam ubliża!!!
    Skarga z 1985 roku:
    Około godz. 11.30 przyszłam do sklepu mięsnego, aby ustawić się w kolejce. Oczywiście nic już nie było o tej godzinie, ale ponieważ dostawa poranna jest zawsze dzielona na sprzedaż przedpołudniową i popołudniową (o godz. 16), liczyłam, że jakiś towar zostanie o godz. 16 wyłożony. Było nas takich 20 osób. Pytaliśmy ekspedientki, czy warto stać, ale nie wiedziały, co będzie, tylko, że na pewno będą wyłożone parówki z porannej dostawy. Czekaliśmy więc w ciemno do 16. Kiedy wystawiono towar, okazało się, że wszystkiego jest, b. mało? A parówki z porannej dostawy w ogóle wyparowały. Domagaliśmy się kontroli komisyjnej zaplecza i tego, co tam zostało odłożone, ale nie pozwolono nam na te społeczną inicjatywę – R. Kopal, A. Będkowska, S. Jędrzejczyk, D. Kozłowska.
    Wyjaśnienie kierowniczki:
    Parówki zostały sprzedane na żywienie zbiorowe dla kolonii.
    Skarga z 1985 roku:
    Kupiłam nieświeże drożdże, pól kilo. Nie chciano mi ich wymienić – Wawelska
    Wyjaśnienie kierowniczki:
    Klientka przedstawiła do reklamacji drożdże kupione rzekomo w naszym sklepie 3 dni temu. Tymczasem były one zapakowane w prawdziwy papier pakowy, którego to papieru sklep nie posiada od pół roku – a więc drożdże nie nasze.
    Skarga z 1987 roku:
    Jestem siostrą PCK. Mam pod opieką sześć samotnych kalek i mam zezwolenie na kupowanie dla nich poza kolejnością. Odmówiono mi sprzedaży wafli, natomiast sprzedano trzem innym osobom z kolejki po 14, 15 i 10 sztuk – Marcinkowska.
    Wyjaśnienie kierowniczki:
    Zgodnie z wytycznymi ministra w sprawie zasad obsługi poza kolejnością wyjaśniam, że opiekunka PCK nie miała prawa do zakupu poza wszelką kolejnością – które to prawo mają wyłącznie inwalidzi wojenni i wojskowi – a jedynie miała prawo do stania w kolejce dla uprzywilejowanych, zamiast w kolejce zwykłej. Z uwagi na to, że zarówno w kolejce zwykłej, jak i w kolejce dla uprzywilejowanych stała znaczna ilość klientów i nie wyrażali oni zgody na sprzedaż wafli siostrze PCK, klientce odmówiono sprzedaży poza wszelką kolejnością. Tak więc nie było żadnej winy ekspedientki – wszystkim uprzywilejowanym przysługuje obsługa poza kolejnością, ale tylko, jeśli staną w kolejce dla uprzywilejowanych. I w tej kolejce powinna pani – jako siostra PCK – stanąć. Jest jeszcze zwykła kolejka, dla nieuprzywilejowanych. W niej stać pani nie musi.
    Skarga z 1987 roku:
    Poprosiłam o mleko z żółtym kapslem, ale ekspedientka nie chciała mi go sprzedać, tłumacząc, że jest to mleko jutrzejsze, z jutrzejszą datą na kapslu. Proszę mi wyjaśnić, dlaczego mleko w dniu 3 maja datowane jest na 4 maja i czy ekspedientka mogła odmówić mi sprzedaży tego mleka – Halina Mikolajczyk.
    Wyjaśnienie kierowniczki:
    Mleko tłuste z żółtym kapslem dostarczane jest w południe i jednocześnie jest awansem na dzień następny. Proszę przyjść jutro, a będzie!
    Skarga z 1988 roku:
    Na wystawie odkryłem naboje do syfonów, jednak w sklepie nie chciano mi ich sprzedać, wykazując przy tym arogancję i chamskie odzywki – Jerzy Kawa.
    Dopisek kierownika: Klient nie miał żadnej racji. Wchodząc do sklepu, był już zdenerwowany. Ubliżał mojej pracownicy. Chciałem uspokoić tego klienta, tłumacząc sytuację obecnego braku naboi, lecz klient w dalszym ciągu miał pretensje i ubliżał. A co do wystawy, stoi tam tylko puste pudełko po nabojach.

    Ileż w tych wpisach charakterystycznej atmosfery tych czasów. I choć minęło już tyle lat, od czasu do czas zdarzają mi się podobne „kwiatki”. To nic, że wolny rynek, że konkurencja. Arogancja i najzwyklejsze chamstwo bierze górę nad rozsądkiem i ekonomiczną kalkulacją. Wówczas zastanawiam się, czy nie warto, by niektóre takie instytucje np. „Tajemniczych Inspektorów” powróciły?

    Wacław Piechocki