Polecamy: DONNA TARTT „Tajemna historia”

    0

    … „oto historia umysłu „dobrego człowieka”, który zabija”…

    I właściwie to jedno zdanie najlepiej oddaje ducha tej powieści. Mam tę książkę od 16 lat i czytałam ją już wielokrotnie, może w jakiejś nierealnej złudnej nadziei, że za kolejnym czytanie skończy się inaczej…

    Akcja tej książki rozgrywa się w środowisku studiujących na jednym z amerykańskich uniwersytetów w celu poszukiwania piękna i prawdy świata antycznego. Główny bohater i zarazem narrator – Richard Papen na początku czuje się nieswojo w jakże nielicznej grupie studentów. Jednakże gdy bardziej się z nimi zaczyna przyjaźnić, dowiaduje się o obrzędzie, w jakim jego grupa przyjaciół uczestniczyła, czego konsekwencją było “wepchnięcie” go do sytuacji, która osobiście go nie dotyczyła… zostaje popełnione morderstwo…

    To nie jest wesoła powieść, nie zaczyna się wesoło a kończy jeszcze mniej radośnie. To jest opowieść o zbrodni, a właściwie dwóch zbrodniach. Bez kary, bez zadośćuczynienia, bez wyjawienia winy i bez przebaczenia. Zbrodnie popełnione przez grupę młodych ludzi pozostają zbrodniami bez sprawcy, jedna nawet zostaje zakwalifikowana jako nieszczęśliwy wypadek. Jedna popełniona w zbiorowym amoku, dziwnym szaleństwie ma swego moderatora, a ja czytając powieść po raz któryś z rzędu nie mogę pojąć, jak silny może być wpływ jednej osoby na grupę. Ale ponoć historia zna nie takie wpływy i ich konsekwencje.

    Druga zbrodnia jest już dokładnie zaplanowana i wykonana.

    To nie jest powieść kryminalna, choć jest przestępstwo i przestępcy. Tu cały czas chodzi o odpowiedź na pytanie, „dlaczego”. Nie znajduję odpowiedzi, mimo tylu krotnej lektury.

    Ale ta książka ma w sobie dziwny magnetyzm. Przyciąga tym nieznośnym poszukiwaniem odpowiedzi, której w efekcie nie przynosi.

    Bohaterowie zabijają i nie ponoszą kary. Żyjąc cały czas w świadomości popełnionego czynu i na wszelkie możliwe sposoby przekonując się, że musieli w taki, a nie inny sposób rozwiązać swoje problemy. Obserwujemy powolną dezintegrację całej grupy i w efekcie popadnięcie na koniec, na resztę życia w stan dziwnej martwoty psychicznej i społecznej. To, co się stało , pozbawiło ich zupełnie woli walki o swoje szczęście, miłość, karierę. Zabili, a ich karą za to stało się przeczekiwanie życia.

    Są powieści napisane tak, że ma się wrażenie, iż wibrują różnymi kolorami. Ta powieść, od której nie można się oderwać, o której się myśli uporczywie po zamknięciu książki jest szara.

    I na nic kolejne czytania – pozostanie szara. W ten jedyny, duszny, fascynujący sposób.

    Wacław Piechocki