Alternatywa dla 35-tki jest. Na papierze

    2

    Wczorajsza tragedia w Marcinowicach wstrząsnęła opinią publiczną. Dwie mieszkanki tej wsi po prostu szły z przystanku autobusowego do domu, po chodniku, wydawałoby się, że z dala od jezdni. Nie po raz pierwszy piesze były bez szans wobec aut jadących 35-tką. Obie zginęły, przygniecione do muru.

    To jedna z najniebezpieczniejszych tras na Dolnym Śląsku i rację mają wszyscy uczestnicy naszego forum, piszący o brawurze i kompletnym braku rozsądku wielu kierowców. Trudno jednak całkowicie ich potępiać. Krótką trasę ze Świdnicy do Wrocławia w szczycie pokonują nawet 1,5 godziny. Droga biegnie przez duże wsie, co chwilę są ograniczenia prędkości, do kompletu brak pobocza i szans na wyprzedzanie ślamazarnie jadących starych samochodów czy rolniczych maszyn. 35-tka, jedyny korytarz do Wrocławia, dawno przestała się sprawdzać. Mało kto wie, że jest dla niej alternatywa. Ponad 20 lat temu została wytyczona trasa równoległa. Widnieje na planach.

    Nie tylko widnieje, ale jest zabezpieczona, jeśli chodzi o grunty pod budowę. W większości należą do skarbu państwa, nie byłoby więc konieczności kosztownych wykupów. Tych działek nie można ani sprzedawać, ani budować w ich pobliżu dużych budowli, jak np. elektrownie wiatrowe. Wytyczona jest w ten sposób, że omija wszystkie wsie, ciągnące się wzdłuż 35-tki. I aż się marzy, by po prostu powstała, a obecna droga zmieniła status z krajowej na wojewódzką i obsługiwała głównie ruch lokalny. Nigdy jednak nie powstało lobby, które skutecznie wymusiłoby budowę. Są plany… i tyle.

    Władze powiatu świdnickiego głęboko wierzą, że sytuacja poprawi się po wybudowaniu łącznika do autostrady A4. Ich zdaniem właśnie tamtędy będą jeździć ciężarówki ze świdnickich i żarowskich zakładów przemysłowych, co zdecydowanie odciąży 35-tkę. W ten scenariusz nie wierzy wójt Marcinowic. Jerzy Guzik uważa, że i tak wszyscy będą wybierali najkrótszy dojazd przez jego wieś. I odpiera zarzuty, że gmina nic nie robi w sprawie przynajmniej częściowej poprawy bezpieczeństwa. Zarząd 35-tki pozostaje w gestii Generalnej Dyrekcji Dróg i Autostrad. – Od lat wysyłane są monity i apele o wybudowanie sygnalizacji świetlnej czy choćby ustawienie fotoradarów, odbijamy się jednak jak od ściany – narzeka Jerzy Guzik. Dodaje, że wkrótce przynajmniej częściowo Marcinowice same wykonają kilka zadań, poprawiających bezpieczeństwo. Przy wylocie ze wsi powstanie nowy chodnik i oświetlenie, a także dodatkowe przejście dla pieszych. Jednak znów nie ma mowy o światłach. Zresztą cokolwiek by nie robić, będzie to i tak działaniem pozornym. Tylko alternatywna trasa może sprawić, że mieszkańcy wsi przy 35-tce nie będą musieli walczyć o życie przy zwykłym włączaniu się do ruchu czy przejściu na drugą stronę. Może warto wreszcie o nią powalczyć?

    [photospace]