Strona główna Artykuł sponsorowany Tabele kursowe banku w umowie kredytowej — dlaczego bywają kwestionowane?

Tabele kursowe banku w umowie kredytowej — dlaczego bywają kwestionowane?

0

Wielu kredytobiorców, którzy zaciągnęli kredyt powiązany z walutą obcą, dopiero po latach spłacania rat dowiaduje się, że sposób ustalania kursu waluty w ich umowie może być prawnie wadliwy. Problem dotyczy nie tylko powszechnie znanych kredytów frankowych, ale również umów powiązanych z euro, dolarem amerykańskim czy jenem japońskim, ponieważ mechanizm przeliczeniowy stosowany przez banki był w tych produktach praktycznie identyczny. Kwestionowanie tabel kursowych stało się jedną z głównych podstaw, na których opiera się dziś unieważnienie kredytu w euro i innych walutach obcych, niezależnie od tego, ile lat minęło od podpisania umowy.

Na czym polega mechanizm tabel kursowych

W kredytach indeksowanych lub denominowanych do waluty obcej bank przeliczał kwotę udzielonego kredytu, a następnie wysokość poszczególnych rat, według kursu ustalanego samodzielnie i publikowanego we własnej tabeli kursowej. Kredytobiorca otrzymywał środki w złotych, przeliczone na walutę obcą według kursu kupna z dnia uruchomienia kredytu, a następnie spłacał raty przeliczane z powrotem na złote według kursu sprzedaży obowiązującego w banku w dniu płatności każdej raty. Różnica między tymi dwoma kursami, znana jako spread walutowy, stanowiła dodatkowe, często nieuświadomione przez kredytobiorcę źródło kosztu kredytu, niezależne od wysokości oprocentowania wskazanego wprost w umowie. Podważanie sposobu ustalania tabel kursowych to obecnie jeden z kluczowych argumentów przemawiających za unieważnieniem kredytu w euro czy innych walutach obcych — bez względu na to, jak dawno zawarto umowę.

Dlaczego tabele kursowe budzą wątpliwości prawne

Podstawowym problemem prawnym związanym z tabelami kursowymi jest to, że umowa kredytowa najczęściej nie precyzowała, w jaki sposób bank ustala kursy publikowane w swojej tabeli. Kredytobiorca podpisujący umowę nie miał możliwości zweryfikowania ani przewidzenia, według jakich zasad bank będzie kształtował kurs w kolejnych miesiącach i latach spłaty kredytu. Taki brak transparentności oznacza w praktyce, że jedna ze stron umowy, czyli bank, mogła jednostronnie i w sposób nieweryfikowalny wpływać na wysokość zobowiązania drugiej strony, co stoi w sprzeczności z zasadą równowagi kontraktowej chroniącej konsumentów w relacjach z przedsiębiorcami.

Dodatkowym elementem podnoszonym w sporach sądowych jest sam mechanizm indeksacji lub denominacji, czyli przeliczania zobowiązania z waluty polskiej na walutę obcą i odwrotnie, który przenosił na kredytobiorcę ryzyko kursowe w sposób nieproporcjonalny do korzyści, jakie miał odnieść z niższego w porównaniu do kredytów złotowych oprocentowania.

Jak sądy oceniają klauzule przeliczeniowe

Reklama

Sądy powszechnie kwalifikują postanowienia umowne odsyłające do tabel kursowych banku jako niedozwolone postanowienia umowne, jeśli nie zostały indywidualnie uzgodnione z konsumentem i kształtują jego prawa oraz obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy. Ocena ta opiera się na przepisach kodeksu cywilnego dotyczących klauzul abuzywnych, wspartych orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydanym na gruncie dyrektywy 93/13 w sprawie nieuczciwych warunków w umowach konsumenckich. Zgodnie z tym orzecznictwem niedozwolonej klauzuli kursowej nie można zastąpić innym miernikiem wartości, na przykład średnim kursem Narodowego Banku Polskiego, jeśli strony nie przewidziały takiego rozwiązania w treści umowy.

Skutki uznania klauzuli za niedozwoloną

Jeżeli sąd uzna, że klauzula przeliczeniowa oparta na tabeli kursowej banku stanowi niedozwolone postanowienie umowne, a jednocześnie stwierdzi, że bez tego postanowienia umowa nie może być dalej wykonywana, konsekwencją jest nieważność całej umowy kredytowej. Mechanizm walutowy stanowi bowiem ekonomiczny rdzeń tego rodzaju kredytu, a jego usunięcie zmienia charakter zobowiązania w sposób na tyle fundamentalny, że dalsze funkcjonowanie umowy staje się niemożliwe. W efekcie strony rozliczają się tak, jakby umowa nigdy nie została zawarta, na zasadach właściwych dla świadczenia nienależnego, co oznacza, że bank powinien zwrócić kredytobiorcy wszystkie wpłacone raty, odsetki i prowizje, a kredytobiorca zwraca bankowi wyłącznie kwotę faktycznie otrzymanego kapitału.

Kogo dotyczy ten problem

Kwestionowanie tabel kursowych nie ogranicza się do kredytów frankowych, ponieważ identyczny mechanizm przeliczeniowy stosowały banki także w umowach powiązanych z euro, dolarem amerykańskim czy jenem japońskim. Waluta, w jakiej formalnie wyrażony był kredyt, pozostaje bez znaczenia dla oceny, czy dana klauzula przeliczeniowa spełnia przesłanki abuzywności, ponieważ sąd bada przede wszystkim sposób jej sformułowania i zakres swobody pozostawionej bankowi przy ustalaniu kursu. Z tego powodu kredytobiorcy posiadający kredyty walutowe inne niż frankowe równie często korzystają dziś z dorobku orzeczniczego wypracowanego w sprawach dotyczących franka szwajcarskiego.

Problem dotyczy zarówno kredytów wciąż spłacanych, jak i tych zakończonych kilka czy nawet kilkanaście lat temu, ponieważ całkowita spłata zobowiązania sama w sobie nie zamyka drogi do zakwestionowania klauzuli przeliczeniowej. Termin przedawnienia roszczeń liczony jest bowiem nie od dnia zawarcia umowy, lecz od momentu, w którym kredytobiorca dowiedział się lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o niedozwolonym charakterze zawartych w niej postanowień.

Tabele kursowe banku bywają kwestionowane przede wszystkim ze względu na brak transparentnych i weryfikowalnych zasad ustalania kursu, co pozwalało bankowi jednostronnie kształtować wysokość zobowiązania kredytobiorcy przez cały okres spłaty. Ocena konkretnej umowy pod tym kątem wymaga analizy treści klauzuli przeliczeniowej oraz sposobu, w jaki bank faktycznie ustalał publikowane kursy, co w praktyce stanowi punkt wyjścia do dalszych kroków prawnych wobec kredytodawcy.

/Artykuł sponsorowany/

Reklama
Poprzedni artykułTo już 80 lat! Świdnicki Zespół Szkół Ekonomicznych będzie świętował jubileusz
Następny artykułRuszyły zapisy na miejsca do handlu zniczami i kwiatami przy cmentarzach