Na okładce powieści Isherwooda widzimy Colina Firtha, który w filmowej adaptacji książki gra głównego bohatera, a w tle za nim herbaciana różę. I zachęcający napis, że oto mamy przed sobą historię namiętnej miłości. I tym sposobem zostajemy wprowadzeni w błąd. Bo wykreowany bohater w niczym pana Colina nie przypomina, ale to problem najmniejszy. Romantyczna róża i zachęcający napis też niech nas nie zmylą. To nie jest książka o miłości.
Georg – starzejący się gej- jest profesorem literatury angielskiej na jednym z kalifornijskich uniwersytetów. Żyje w szczęśliwym i wieloletnim związku z Jimem. Spokojną i harmonijną egzystencję tej pary przerywa śmierć Jima w wypadku samochodowym.
Powieść jest opisem jednego dnia Georga – dnia bez Jima, bez ukochanego człowieka, kiedy po obudzeniu trzeba się zebrać w sobie, poskładać siebie na nowo w brutalnym zrozumieniu, że coś się bezpowrotnie skończyła. Kogoś definitywnie zabrakło i nie ma od tego stanu apelacji. A żyć trzeba i wypełniać powierzone nam role też, być sąsiadem, nauczycielem, kierowcą, przyjacielem w sytuacji, w której los wyautował nas z roli, jakże ważnej i intymnej – z roli czyjegoś ukochanego czy ukochanej. Georg w sposób dotkliwy odczuwa swoje osamotnienie. Bo nie samotność. Otoczony cały dzień przez różnych ludzi tym dotkliwiej odczuwa, że został sam. Z ogromną ostrością obserwuje otaczającą go rzeczywistość, z niesamowitą wnikliwością wyławiając dla siebie interesujące szczegóły. Otoczenie nie rejestruje jego żałoby. Ona, ukryta bardzo głęboko, przybiera przeróżne kształt, z odczuciami czysto fizycznymi włącznie. Georga jednak trudno polubić – jest bowiem dość cyniczny, marudny i kapryśny, skupiony na sobie.
Ta niewielka książeczka jest jednak niezwykłym i przejmującym obrazem stanu, który prawie każdy z nas ma szansę lub miał przeżyć, stanu, w którym tracimy bliską osobę i pojawia się ten rodzaj pustki, której nie da się zapełnić. Można ją tylko oswoić, zaakceptować jej istnienie. Bo to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych – są.
Niewesoła to powieść, niełatwa w odbiorze, ale zmuszająca do pogłębionej refleksji i refleksji potrzebnej. Nie tylko o utracie, ale także o wielu innych kwestiach, choćby o tolerancji.
Wspomniałam o filmie na podstawie powieści w reżyserii Toma Forda. Ponoć niesamowitym filmie – a to za pomocą świetnego aktorstwa i zdjęć. Nie widziałam, ale na pewno nadrobię zaległości – nie mniej jednak, już teraz polecam książkę.
Izabela Jankowska



![Ścieżka rowerowa podmyta podczas powodzi doczeka się odbudowy? [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/Aleja-Kolarska-podmyta-sciezka-rowerowa-2026.02.17-3-238x178.jpg)
![Kolizja dwóch aut na łączniku [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/lacznik-kolizja-2026.02.18-2-100x75.jpg)


![Zaginął 20-letni Żarowianin [ODNALEZIONY]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2023/03/policja-ilustracyjne-2023.03.06-5-100x75.jpg)

![European Jazz Collective już za tydzień zagra na Świdnickich Nocach Jazzowych [ROZWIĄZANIE KONKURSU]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/01/European-Jazz-100x75.jpg)
