Polecamy: „Mężczyzna samotny” Christopher Isherwood

    0

    Na okładce powieści Isherwooda widzimy Colina Firtha, który w filmowej adaptacji książki gra głównego bohatera, a w tle za nim herbaciana różę. I zachęcający napis, że oto mamy przed sobą historię namiętnej miłości. I tym sposobem zostajemy wprowadzeni w błąd. Bo wykreowany bohater w niczym pana Colina nie przypomina, ale to problem najmniejszy. Romantyczna róża i zachęcający napis też niech nas nie zmylą. To nie jest książka o miłości.

    Georg – starzejący się gej- jest profesorem literatury angielskiej na jednym z kalifornijskich uniwersytetów. Żyje w szczęśliwym i wieloletnim związku z Jimem. Spokojną i harmonijną egzystencję tej pary przerywa śmierć Jima w wypadku samochodowym.

    Powieść jest opisem jednego dnia Georga – dnia bez Jima, bez ukochanego człowieka, kiedy po obudzeniu trzeba się zebrać w sobie, poskładać siebie na nowo w brutalnym zrozumieniu, że coś się bezpowrotnie skończyła. Kogoś definitywnie zabrakło i nie ma od tego stanu apelacji. A żyć trzeba i wypełniać powierzone nam role też, być sąsiadem, nauczycielem, kierowcą, przyjacielem w sytuacji, w której los wyautował nas z roli, jakże ważnej i intymnej – z roli czyjegoś ukochanego czy ukochanej. Georg w sposób dotkliwy odczuwa swoje osamotnienie. Bo nie samotność. Otoczony cały dzień przez różnych ludzi tym dotkliwiej odczuwa, że został sam. Z ogromną ostrością obserwuje otaczającą go rzeczywistość, z niesamowitą wnikliwością wyławiając dla siebie interesujące szczegóły. Otoczenie nie rejestruje jego żałoby. Ona, ukryta bardzo głęboko, przybiera przeróżne kształt, z odczuciami czysto fizycznymi włącznie. Georga jednak trudno polubić – jest bowiem dość cyniczny, marudny i kapryśny, skupiony na sobie.

    Ta niewielka książeczka jest jednak niezwykłym i przejmującym obrazem stanu, który prawie każdy z nas ma szansę lub miał przeżyć, stanu, w którym tracimy bliską osobę i pojawia się ten rodzaj pustki, której nie da się zapełnić. Można ją tylko oswoić, zaakceptować jej istnienie. Bo to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych – są.

    Niewesoła to powieść, niełatwa w odbiorze, ale zmuszająca do pogłębionej refleksji i refleksji potrzebnej. Nie tylko o utracie, ale także o wielu innych kwestiach, choćby o tolerancji.

    Wspomniałam o filmie na podstawie powieści w reżyserii Toma Forda. Ponoć niesamowitym filmie – a to za pomocą świetnego aktorstwa i zdjęć. Nie widziałam, ale na pewno nadrobię zaległości – nie mniej jednak, już teraz polecam książkę.

    Izabela Jankowska