Jedyne marzenie – chodzić o własnych siłach

    7

    – Gdyby Artur chodził, nie musiałabym tyle się nim zajmować – z przymrużeniem oka o swoim ukochanym synu mówi Antonina Klaja. – Dlatego nie chodzę! – z szelmowskim uśmiechem odpowiada 26-latek. Mimo 10 ciężkich operacji, trwającej praktycznie od urodzenia nieustannej rehabilitacji, Artur pogodą ducha, ciętym dowcipem i ogromną wolą osiągania coraz większej samodzielności zjednuje przyjaciół. – Marzę o tym, żeby bez wózka i pomocy wyjść samodzielnie z domu – mówi. I o czym jeszcze? – Nie no, po kolei, najpierw chodzenie!

    Artur Klaja przeszedł dziecięce porażenie mózgowe. – Po ciężkich operacjach w szpitalu w Trzebnicy, stałej rehabilitacji i dzięki opiece znakomitych fachowców jego stan zdecydowanie się poprawia – wyjaśnia mama. – Zmniejszyły się przykurcze dłoni, chodzi wsparty na ramieniu rehabilitanta czy moim. Jednak wciąż jest uzależniony od wózka. Mimo to nigdy się nie poddawał, zawsze dążył do samodzielności. Skończył liceum w Mokrzeszowie i Studium Policealne przy Zespole Szkół Mechanicznych w Świdnicy, uzyskując dyplom informatyka. Pracę dyplomową obronił na piątkę. I szybko sam znalazł zatrudnienie. Najpierw jako kontroler obrazu z monitoringu w jednej z firm w Jaroszowie. Teraz pracuje na pełny etat jako operator wprowadzania danych przez Internet w firmie z Krosna. Codziennie za klawiaturą spędza 6 godzin. – Kończę o 12.30 i od tego momentu mam czas dla swoich przyjaciół – cieszy się Artur. – Latem praktycznie nie ma mnie w domu, wciąż gdzieś mnie porywają, na spacery, spotkania, koncerty. – Albo go nie ma, albo dom jest pełen koleżanek i kolegów – śmieje się mama. – Ma mnóstwo przyjaciół, których i ja bardzo lubię. Swoim radosnym usposobieniem mój syn zawsze przyciągał ludzi.

    Siłą rzeczy jest mocno ode mnie uzależniony – dodaje pani Antonina – Jednak większość spraw załatwia sam. Sam rejestruje się do lekarzy, umawia się na rehabilitację, a w ubiegłym roku po raz pierwszy przygotował akcję, która pozwoliła wśród ludzi dobrej woli zebrać ponad 5,5 tysiąca złotych na rehabilitację. Oboje musieliśmy przełamać ogromne opory, bo dotychczas radziliśmy sobie bez proszenia o pomoc. Jednak gdy Artur skończył 18 lat, skończyły się też opłacane przez NFZ całoroczne rehabilitacje. Teraz ubezpieczenie pokrywa tylko 10 zabiegów w roku. A potrzeba 5 razy w tygodniu…

    – Bez ćwiczeń, laserów, magnetoterapii byłaby tragedia – przyznaje Artur Klaja. – Czeka mnie jeszcze jedna operacja, a dzięki dalszym ćwiczeniom i zabiegom mam szansę stanąć na własne nogi. Niestety, to bardzo kosztowna sprawa. Jeden zabieg kosztuje od 40 do nawet 150 złotych.

    Artur i jego mama długo zastanawiali się, jak poprosić o pomoc. – Pomyśleliśmy, że najlepszym wyjściem będzie 1%. Jego przekazanie nie jest kłopotliwe ani nie obciąża dodatkowo budżetów darczyńców. Będziemy szczęśliwi, jeśli ktoś ten 1% z podatku przekaże na dalsze leczenie mojego syna, a może ktoś będzie chciał także dołożyć datek na specjalne konto, utworzone przez Fundację Dzieciom: “Zdążyć z pomocą”?Ja nie mam już 20 lat, sił jest coraz mniej. Chciałabym, żeby Artur mógł żyć bez mojej opieki. Żeby mógł sam otworzyć drzwi i pójść choćby po zakupy…

    Wszyscy, którzy chcą pomóc Arturowi mogą przekazać 1 proc. z podatku bądź wpłacać darowizny:

    1 % z PIT

    Fundacja Dzieciom: „Zdążyć z Pomocą”, KRS: 0000037904, pole „Cel szczególny”: Artur Klaja

    Darowizny

    Fundacja Dzieciom: „Zdążyć z Pomocą”, ul. Łomiańska 5, 01-685 Warszawa

    PKO S.A. O I/Warszawa nr konta: 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362

    Z dopiskiem: Darowizna na leczenie i rehabilitację Artura Klaja