Wyjazdowa porażka ŚKPR-u w Końskich!

Wyjazdowa porażka ŚKPR-u w Końskich!

0
PODZIEL SIĘ

Blisko sprawienia niespodzianki byli piłkarze ręczni ŚKPR-u Świdnica w wyjazdowym meczu z KSSPR Końskie. Porażka trzema trafieniami na parkiecie rywala, który dziewięć ostatnich sezonów kończył w pierwszej szóstce I ligi ujmy nie przynosi, ale pozostał pewien niedosyt.

Była to dziewiąta konfrontacja Szarych Wilków z Koniami. Siedem z poprzednich ośmiu meczów kończyło się zwycięstwem przeciwnika, a raz był remis. W sobotę podopieczni Grzegorza Garbacza byłi naprawdę blisko pokonania ekipy z Końskich. Po pierwszej, bardzo wyrównanej połowie ŚKPR prowadził 14:12, a po zmianie stron odskoczył nawet na cztery gole – w 34. minucie po trafieniu Konrada Cegłowskiego na tablicy wyników było 17:13. Kluczowy dla losów spotkania okazał się fragment między 39 i 48 minutą. W tym okresie aż trzy dwuminutowe kary otrzymał Piotr Kijek. Tym samym lider świdnickiej drużyny musiał opuścić boisko, a bez niego ŚKPR-owi grało się bardzo trudno. W bramce nieprawdopodobnymi interwencjami popisywał się Tomasz Wasilewicz. „Misiek” został wybrany najlepszym zawodnikiem drużyny, ale nie był w stanie zapobiec przegranej 24:27.

Szare Wilki mogły jednak opuszczać parkiet z podniesionymi głowami. Na tle bardzo wymagającego przeciwnika zespół udowodnił, że jest dobrze przygotowany do sezonu i jest w stanie dotrzymać kroku najlepszym. Za tydzień poprzeczka znów będzie zawieszona bardzo wysoko, bo do Świdnicy przyjedzie lider – AZS AWF Biała Podlaska. To jedyna drużyna w lidze, która ma na koncie komplet dziewięciu punktów.

– Możemy być źli sami na siebie. Nie wykorzystaliśmy kilku stuprocentowych sytuacji i to zaważyło na wyniku. Zagraliśmy jednak bardzo dobre zawody, każdy dał z siebie sto procent, każdy dołożył swoją cegiełkę. Udowodniliśmy, że choć jesteśmy beniaminkiem, to każdy musi się z nami liczyć i walczymy jak równy z równym z czołowym zespołem w lidze. Końskie są zresztą w naszym zasięgu. Jeśli u siebie zagramy równie dobrze jesteśmy w stanie z nimi wygrać – powiedział nasz zawodnik Andrzej Brygier. – Zespół zasłużył na duże słowa uznania. Zagrał bardzo walecznie i ambitnie. Jak na beniaminka zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Szkoda, że popełniliśmy dzisiaj wyjątkowo dużo własnych błędów. Cztery czy pięć razy trafialiśmy w słupek lub poprzeczkę, po czym poszły szybkie kontry. Trudno też się gra, gdy aż 14 minut trzeba sobie radzić w osłabieniu. Podwójna kara dla Piotrka w 40 minucie, a kilka minut później trzecia kara i czerwona kartka z gradacji mocno skomplikowały naszą sytuację – dodał Arkadij Makowiejew, wiceprezes ŚKPR-u.

KSSPR Końskie – ŚKPR Świdnica 27:24 (12:14)

KSSPR Końskie: Wnuk – Matyjasik 7, Smołuch 7, Jakubowski 5, Maleszak 5, Sękowski 1, Rurarz 1, T. Napierała 1, Bernacki, M. Napierała, Szot

ŚKPR: Prus, Wasilewicz – Borszowski 6, Cegłowski 6, K. Rogaczewski 4, Brygier 3, Piędziak 2, P. Kijek 1, W. Makowiejew 1, P. Rogaczewski 1, Chaber, Lasak, D. Kijek

/ŚKPR/