Świdnicki Bieg Niepodległości: Medalowy niesmak

Świdnicki Bieg Niepodległości: Medalowy niesmak

8
PODZIEL SIĘ

Bieganie jest w Świdnicy coraz bardziej popularne. Dobitnie przekonaliśmy się o tym dziś podczas dziewiątej edycji Świdnickiego Biegu Niepodległości. Mimo iż organizatorzy przygotowali aż o pół tysiąca więcej koszulek i medali, to jednak nie dla wszystkich starczyło gadżetów.

dsc_4683

Jesteśmy bardzo rozżaleni zaistniałą sytuacją. Około godz. 11.00 nasza czteroosobowa rodzina zgłosiła w biurze zawodów chęć uczestnictwa w imprezie. Niestety nie otrzymaliśmy koszulki ani opaski bowiem przekroczony został już limit 1500 uczestników. Mimo to wpisaliśmy się na listę, stanęliśmy na starcie licząc, że przynajmniej dzieci zostaną za swój trud uhonorowane pamiątkowym medalem. Tak się niestety jednak nie stało, nie zostaliśmy wpuszczeni na podest, bo nie posiadaliśmy opaski uprawniającej nas po odbiór pamiątkowego medalu. Trudno wytłumaczyć dziecku ten fakt, że biegło jak inni, a nie dostało medalu. Dla dzieci ważne było też to, że okazanie w szkole medalu ze Świdnickiego Biegu Niepodległości, wiązałoby się z podwyższoną oceną z zachowania... – przekazuje pani Agnieszka, Czytelniczka portalu Swidnica24.pl.

O wyjaśnienie zaistniałej sytuacji poprosiliśmy przedstawiciela Świdnickiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, głównego organizatora imprezy. – Zgodnie z naszym zapowiedziami i regulaminem biegu byliśmy przygotowani na wydanie 1500 pamiątkowych koszulek i medali (od red. to liczba o 500 więcej niż przed rokiem). Osoby, które ponad tą liczbę zapisały się do biegu nie mogły liczyć na otrzymanie medalu, o czym informowano w biurze zawodów. Po odbiór medali na platformę były wpuszczane jedynie osoby posiadające opaskę, które również trafiły do pierwszych 1500 osób. Ponieważ jednak już po biegu okazało się, że nie wszyscy zapisani stanęli na starcie lub zgłosili się po odbiór medali, zostało nam trochę pamiątek. Dlatego też chcielibyśmy zaprosić rodzinę, a zwłaszcza dzieci po odbiór medali do siedziby OSiR-u (poniedziałek – piątek, godz. 7.00 – 15.00), jeśli ich nazwiska widnieją na liście zgłoszeń. Jesteśmy bardzo miło zaskoczeni wciąż rosnącą frekwencją. Na gorąco zebraliśmy pochlebne opinie dotyczące organizacji tegorocznego wydarzenia i dołożymy wszelkich starań, aby w kolejnych latach było jeszcze lepiej – komentuje Przemysław Grzyb, specjalista ds. marketingu OSiR-u Świdnica.

Patrząc na frekwencję z lat ubiegłych wydawało się, że liczba 1500 pamiątek powinna wystarczyć. Dwa lata temu na starcie stanęło 979 uczestników, a przed rokiem 1056 śmiałków. Teraz na liście widniało rekordowe 1585 biegaczy.

/Mateusz Dzień vel Rakoczy/

  • adi

    Trzeba było wcześniej wstać i się zapisać, a nie jęczeć. Organizator jasno mówił ile jest medali i koszulek. Kto miał opaskę chyba medal dostał. Niesmak to był w 1 czy drugiej edycji jak medali zabrakło dla tych co 4 kółka zrobili.

    • Zanim usuną…

      W pełni się zgadzam. 1500 medali to sporo. Ja byłem tuż po 9:00 i w muzeum było już sporo chętnych. Jasne, można było zrobić 2000 medali, ale co potem zrobić z 400 niewykorzystanymi? Rozdać dzieciom w szkole to by była niegospodarnosc. Pani Agnieszka lamentuje i robi burzę w szklance wody. Niektórzy ludzie myślą, że im i/lub ich dzieciom wszystko się należy „bo tak”. Pan Grzyb z OSiR-u jest zbyt cierpliwy i wyrozumiały dla tej mamusi.

    • Alonzo

      Dokładnie, zgadzam się z Wami. Pretensje do wszystkich a nie do siebie. Jeszcze 10 lat temu można było pomarzyć o takiej imprezie w święto niepodległości i o takiej frekwencji, organizacji itp. Było super, ale zawsze znajdzie się ktoś kto powie „ale mi należy się więcej bo tak!”.

  • Alonzo

    Reguły startu w wyścigu takie same jak zazwyczaj, tzn. jest ograniczona pula upominków. Gratulacje, że frekwencja tak dopisała, ale braku upominków nie nazwałbym „niesmakiem”. Czytając ten wpis niesmakiem było to co napisała pani Agnieszka, ponieważ jej tłumaczenia są… dziecinne.
    1. Dla dzieci p. Agnieszki to dobra lekcja – gdy coś robi się na ostatnią chwilę (niezależnie od przyczyn) to może coś ci przejść koło nosa. Ot, takie jest życie, po prostu. Dziwi mnie w tym wypadku obwinianie organizatorów, skoro zapisy trwały długo długo wcześniej.
    2. Tłumaczenie, że pomimo liczenia na to, że uda się „stanąć na podeście” tak się nie stało to odwracanie kota do góry ogonem. Jest regulamin. 1500 pamiątek to i tak sporo jak na lokalny bieg, jest informacja w czasie zapisów od organizatorów, że jest się poza limitem, ale na koniec pretensje „że liczyliśmy że jednak się uda”. Jak to miało by się udać niby udać skoro wszystko dobitnie świadczyło o tym, że tak nie będzie? 😉
    3. „Trudno dziecku wytłumaczyć fakt, że biegło a nie dostało medalu”. Wydaje mi się, że jednak prosto to wytłumaczyć, trudno raczej przyznać się przed swoim dzieckiem, że to przez to nie dostało, że się nie pomyślało o wcześniejszych zapisach?

    Idąc tym tropem możemy mieć pretensje do wszystkich o wszystko, ale nie do siebie, bo tak prościej. Np. wczoraj na KGHM zdrożał o 8% na GPW. Może napisać do giełdy, że to nie w porządku, że wczoraj trafił się taki wzrost, bo nie zdążyłem kupić akcji w środę, i jak mam wytłumaczyć dziecku, że przez to niedostanie nowej zabawki?

    Trochę się rozpisałem, ale po prostu bardzo zdziwił mnie list p. Agnieszki i pretensje do organizatorów, choć nie ma w całej sytuacji ani trochę ich winy, a wręcz zachowali się koniec końców bardzo elegancko składając propozycję odebrania medali. Wiem, że nasze państwo staje się coraz bardziej opiekuńcze, ale przede wszystkim trzeba myśleć samemu.

  • runmember

    Nie rozumiem rozżalenia rodziców. Zasady były jasne dla wszystkich. Pierwsze 1500 dostaje pakiety startowe i medale (tak jest również na wszystkich zawodach biegowych – obowiązuje limit pakietów startowych i uczestników). Kto chciał medal, wstał wcześniej i się zapisał. Dodatkowo dziecko mógł zapisać rodzić, więc nie było potrzeby ciągnięcia dziecka na zapisy.
    Sam bieg jest ważną i dobrą inicjatywą ale chyba jego formuła w takiej formie (bieg po pętli x 4 ) już się wyczerpała. Przy tej ilości uczestników i nie zamkniętej dla ruchu pieszych trasie robi się to po prostu niebezpieczne. Biegamy w różnym tempie i dla jednych bieg tempem np. 4:30 min/km to będzie rekreacyjne rozbieganie a dla innego uczestnika takim tempem będzie np. 8:00 min/km. Do tego dochodzą ludzie spacerujący w poprzek trasy lub całkiem pod prąd. O zderzenie, upadek, wpadnięcie na zaparkowane samochody naprawdę nietrudno. Może pora zrobić dwie trasy. Na przykład jedną w dotychczasowym formacie (ale tylko jedna rekreacyjna pętla) a dla tych którzy chcą przebiec więcej ( 5km) wydłużyć trasę o inne ulice również z metą w Rynku. Będzie równie patriotycznie a przy okazji sporo bezpieczniej.

  • Uczestnik

    Niestety pomimo otrzymanej opaski koszulek także zabrakło. Zaskoczenie było ogromne gdy na fotografii widniał pies nagrodzony medalem. Organizatorzy powinni zbierać symboliczne kwoty,dzięki którym osoby które się zapisały a się nie wstawiły przemyślą zagadnienie bagatelizowania innych osób, fundusze można przekazać na ratowanie grobów poległych, lub cele charytatywne. Wszyscy dobrze wiemy, że na rynku nie uczestniczyła liczba ponad 1500 osób. Bardzo ważna była idea biegu, no cóż nie dla ludzi, którzy zapisali się aby otrzymać koszulkę(wow) nie wstawiły się o czym pisze OSiR. Dodam, że o godz 11 nie było już miejsc.

    • Pepe Reina

      No właśnie chyba biegnie sie dla idei a nie dla geszeftów. Co Cie tak ogromnie zaskoczyło w psie z medalem?

  • Krzysztof Czarnecki

    Najlepsze jest to: „Dla dzieci ważne było też to, że okazanie w szkole medalu ze Świdnickiego Biegu Niepodległości, wiązałoby się z podwyższoną oceną z zachowania…”

    Nie ma to, jak uczyć bezinteresownego świętowania. W sumie biegli za frajer.