Dawna Stacja Uzdatniania Wody odsłania tajemnice

Dawna Stacja Uzdatniania Wody odsłania tajemnice [FOTO]

3
PODZIEL SIĘ

Niedostępna na co dzień, dawna Stacja Uzdatniania Wody w Świdnicy została otwarta, w ramach trwającego Festiwalu Zabytków Techniki. Grupa zwiedzających miała okazję przekonać się na własne oczy jak wygląda zabytkowy obiekt, zobaczyć zachowane historyczne już urządzenia, poznać interesujące dzieje świdnickich wodociągów oraz proces technologiczny.

W ramach trwającego Festiwalu Zabytków Techniki, organizowanego przez Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej, w tym roku zainteresowani mieli okazję zwiedzić niedostępną na co dzień dawną Stację Uzdatniania Wody i poznać jej interesującą historię. – Od początku istnienia zakładu niewiele ocalało wyposażenia historycznego. Są to cztery przedwojenne filtry. Najważniejsze w tej Stacji Uzdatniania Wody jest to, że zachował się cały układ przestrzenny budynków ze wszystkich etapów funkcjonowania zakładu. Są to obiekty z XIX wieku i z lat 20-tych, które po dziś dzień przetrwały. Są one usytuowane 50 metrów od nowego zakładu – stwierdził zastępca dyrektora ds. ochrony zabytków Maciej Mądry z Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śl.

Zakład swoje przepracował. Powstał na przełomie 1875/1876 roku. W listopadzie 1876 roku został uruchomiony i pracował nieprzerwanie do roku 2012. Funkcjonujący przez tak wiele lat obiekt trzeba było modernizować, więc sukcesywnie zastępowano dawne urządzenia – mówił Witold Walkowski, mistrz działających Zakładów Uzdatniania Wody, który wcielił się w rolę przewodnika. Oprócz czterech dawnych nitowanych filtrów, zachowały się także cztery manometry. – Obecne pompy zamontowano współcześnie. Na samym początku działała pompa parowa. Stała ona w miejscu, gdzie obecnie znajduje się agregat. Pochodzi on od czołgu i został wstawiony w razie zaniku prądu, by zakład mógł działać w razie zbyt dużych obciążeń, które generowały m.in. pompy – tłumaczył.

Same początki wodociągów w Świdnicy sięgają XVI wieku. – Pierwotnie były to płytkie studnie kopane, bądź wiercone, które pobierały wody podskórne. Czasami dostawały się one do studni poprzez infiltrację rzeki Bystrzycy. Z biegiem czasu zapotrzebowanie w wodę wzrastało, więc dobudowywano sieci wodociągowe – mówił Witold Walkowski. Kulminacyjnym momentem, który zmusił włodarzy do wybudowania zakładu wodociągów było pojawienie się epidemii cholery w Świdnicy. – Epidemia wybuchła w mieście w 1866 roku. Chorobę sprowadzili żołnierze powracający do świdnickiego garnizonu. Zaraza rozprzestrzeniła się w gwałtownym tempie i według statystyk w ciągu tygodnia zginęło 350 osób. Uważano, że do tak szybkiego rozprzestrzeniania się epidemii przyczyniła się woda. Zapadła, więc decyzja o wybudowaniu zakładu – przedstawiał dzieje wodociągów mistrz Zakładów Uzdatniania Wody.

Na początku, jak relacjonował przewodnik, w użyciu wodociągów były trzy studnie, które infiltrowały wodę z rzeki Bystrzycy. – Już w roku 1901 wywiercono osiem nowych studni o głębokości 36 metrów. Poziom ujmowania wód był już dużo niższy, co dało gwarancję lepszej jakości wody, którą można było wykorzystywać także do spożycia – opowiadał Witold Walkowski. 10 lat później wywiercono kolejne osiem studni. – W tym momencie było ich na tyle, że możliwe było zaopatrzenie w wodę całej Świdnicy i wszystkie jej zakłady, które w tym czasie funkcjonowały – dodał.

Grupa zwiedziła dwa budynki dawnej stacji – jeden, w którym odbywał się proces filtrujący i drugi, gdzie woda była napowietrzana. W trakcie spaceru poznała także proces technologiczny wodociągów, który współcześnie niewiele się zmienił.

Festiwal Zabytków Techniki potrwa do 15 sierpnia. Wspólnie z jaworzyńskim muzeum można jeszcze zwiedzić chociażby Młyn Hilberta w Dzierżoniowie czy Kopalnie Magnezytu „Wiry”, a także udać się na historyczny spacer po Jaworzynie Śląskiej i poznać dzieje kolejnictwa.

Tekst: AN
Zdjęcia: Jacek Dyderski

  • Maciej Miłosz

    Świdnickie media jak zwykle doskonale poinformowały po fakcie o takiej możliwości.

  • Grzegorz Jasiński

    Niestety, jedyne 2 atrakcje festiwalu, czyli obiekty niedostępne na co dzień, były możliwe do odwiedzenia tylko w tym samym dniu i o tej samej godzinie… rozdwoić się jest ciężko.
    Poza tym, w porównaniu do edycji poprzednich, to w tym roku wyjątkowo słabiutko i jak tak dalej pójdzie to wymrze to śmiercią naturalną, z drugiej strony trudno się dziwić, skoro społeczeństwo ma takie imprezy w głębokim poważaniu.
    A informacja też do niczego – praktycznie zerowa.