ŚKPR Świdnica wygrywa w meczu na szczycie [foto]

Piłka Ręczna — autor Redakcja dnia 17 lutego 2010 o 22:28

Horror, tak jednym słowem można opisać to co działo się podczas meczu pomiędzy ŚKPR Świdnica, a Arotem Astromal Leszno. Dwie różne połowy w wykonaniu świdnickich szczypiornistów. W meczu na szczycie II ligi piłki ręcznej ŚKPR  Świdnica podejmował wicelidera z Leszna.

Pierwsza połowa to koncertowa gra gości,  świetnie grali w ataku i obronie. W bramce gości rewelacyjnie spisywał się Edward Madaliński, były zawodnik świdnickiej drużyny. Świdniczanie swoją pierwszą bramkę zdobyli dopiero w 7 minucie spotkania. Zawodnicy z Leszna pierwszą połowę wygrali różnicą aż 6 bramek. Po 30 minutach meczu nikt nie dawał szans świdniczanom na odrobienie takiej straty. Na szczęście mecz ma dwie połowy.

Szczypiorniści ŚKPR musieli szybko zapomnieć o pierwszej połowie spotkania, bo do drugiej wyszedł całkiem inny zespół. Pełni sportowej złości, maksymalnie skoncentrowani zaczęli odrabiać straty. Tym razem to świdniczanie grali rewelacyjnie w obronie. Świetnie w bramce ŚKPR spisywał się Marcin Młoczyński, który w końcówce meczu obronił kilka groźnych strzałów. To właśnie dzięki Młoczyńskiemu świdniczanie mogli świętować zwycięstwo nad Arotem Leszno. - Cały czas wierzyliśmy, że straty z pierwszej połowy jesteśmy w stanie odrobić - mówił po meczu Mariusz Juściński.

Dzięki zwycięstwu nad zawodnikami z Leszna świdniczanie dalej liczą się w walce o awans do I ligi. Kolejne spotkanie świdnickich szczypiornistów już w sobotę. O godzinie 18.00 w hali na osiedlu Zawiszów ŚKPR zagra z Żagwią Dzierżoniów.

ŚKPR Świdnica - Arot Astromal Leszno 28 - 26 (11 - 17)

ŚKPR Świdnica:  Młoczyński - Herudziński (9), Mrugas (8), Juściński (5), P. Kijek (3), Rogaczewski (1), Piędziak (1), Makowiejew (1), Przemysław Niciński, Bąk, D. Kijek, Kuriata.

Tagi: , , , ,
Zostaw komentarz

Swidnica24.pl nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z netykietą.
Po wysłaniu komentarza będziesz miał jeszcze 5 minut na jego edycję.