Rozkopali fragment starego cmentarza?

Rozkopali fragment starego cmentarza? [FOTO]

6
PODZIEL SIĘ

Jedno jest pewne, podczas prac ziemnych przez pomyłkę spychacz usunął ziemię z niewielkiej części działki, na której do 1945 roku był cmentarz. Zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej, który zlecił prace, przyznaje, że doszło do zniszczenia fragmentu terenu, ale twierdzi, że o cmentarzu nic nie wiedział. Pomyłka wydobywa z niepamięci historię miejsca, gdzie przez 200 lat chowano zmarłych mieszkańców Schoenbrunn.

Pojawienie się spychacza na obrzeżach świdnickiego Osiedla Młodych, na wprost numeru 111 ulicy Dąbrowskiego, wywołało szereg informacji, które – choć nie udało ich się potwierdzić – z dalekiej przeszłości wydobyły historię niemieckiego cmentarza, na którym przez 200 lat chowani byli zmarli z dzisiejszej Słotwiny. – O tak, pamiętam ten cmentarz. Kiedy tu się wprowadziliśmy w latach 80-tych, były jeszcze pomniki i zarysy grobów. Potem jednego dnia przyjechali i wszystko wywieźli – opowiada jedna z mieszkanek ulicy Dąbrowskiego. Czy tak było rzeczywiście?

Tajemnicza interwencja

Kilka dni temu mężczyzna pracujący nieopodal górki, nazywanej niegdyś Morwami (ze względu na morwowy sad, po którym nie ma już śladu), miał być świadkiem niecodziennej sceny. Na ulicy zatrzymał się samochód na zagranicznych numerach, wysiedli z niego trzej mężczyźni, którzy na widok prowadzonych prac mieli zapowiedzieć, że nie pozwolą niszczyć cmentarza, który się tu znajdował, zawiadomią konserwatora zabytków i inne instytucje. Robotnik był przekonany, że to reprezentanci Gminy Żydowskiej. Zresztą wspomniana już mieszkanka ul. Dąbrowskiego także była przekonana, że  cmentarz był żydowski.

Ani Gmina Żydowska we Wrocławiu, ani Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego nic o cmentarzu w Świdnicy w okolicy ul. Dąbrowskiego ani o żadnej interwencji w tej sprawie nie słyszały. Nic nie wie policja ani delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków  w Wałbrzychu (być może coś wie archeolog pracujący w delegaturze, ale jest na urlopie). Żadne zawiadomienie nie wpłynęło także do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Świdnicy.

Co rozkopał spychacz?

Nieprawdą okazała się informacja, że na zlecenie Spółdzielni Mieszkaniowej dawny cmentarz jest rozkopywany. Zniszczony został fragment działki, sąsiadującej z terenem należącym do spółdzielni.  Na nasze pytania, dlaczego teren nie został ani zabezpieczony, ani oznaczony przez geodetę, co spowodowało naruszenie działki, gdzie mógł sięgać cmentarz, zarząd spółdzielni odpowiedział: „Prace prowadzone na działce należącej do Spółdzielni Mieszkaniowej  przy ul. Dąbrowskiego mają typowo charakter porządkowy tj. rekultywacja terenu w celu usunięcia wszelkich nierówności. Teren, który został „zniszczony” zostanie przywrócony do stanu pierwotnego. Spółdzielnia Mieszkaniowa nie posiada wiedzy oraz nie ma map wg których na tej działce znajdował się cmentarz.” Z całą pewnością ma jednak mapy, które wyznaczają granice jej własnej działki, a także sąsiadujących terenów. O tym, że mniej więcej w tym miejscu był cmentarz, wie wydział architektury Urzędu Miejskiego w Świdnicy. Nekropolia była oznaczona jeszcze na mapach z lat 40-tych XX wieku, ale ze względu na zmiany, jakie zaszły wraz z budową Osiedla Młodych, w tej chwili nie jest możliwe precyzyjne odtworzenie granic. Trudno stwierdzić, czy groby mogły sięgać aż do rozkopanego fragmentu działki. Na pewno znajdowały się w centralnej części wzgórza. W tym roku został uchwalony plan zagospodarowania przestrzennego dla tego obszaru. Żadna instytucja podczas opracowywania planu nie wniosła wniosku o szczególne zabezpieczenie miejsca, gdzie był cmentarz, jednak działka ta została oznaczona jako teren zieleni, rekreacyjny.

Czyj to cmentarz?

-To smutne, że szybko zaciera się pamięć o innych ludziach, którzy kiedyś tu żyli i umierali – mówi Bożena Pytel z parafii ewangelicko-augsburskiej w Świdnicy. Dzięki jej pomocy, a przede wszystkim dociekliwości szefa archiwum Kościoła Pokoju Stephana Aderholda udało się ustalić, że cmentarz został założony w 1741 roku i byli tu chowani zmarli ewangelicy z obecnej Słotwiny. W ówczesnym Schoenbrunn nie było parafii luterańskiej, wierni należeli do parafii przy Kościele Pokoju, ale mieli własną nekropolię, która była czynna do 1945 roku. Niestety, nie ma informacji ani o tym, kto był tam pochowany, ani co faktycznie stało się z nagrobkami. Portal labiryntarium.pl przywołuje informacje, że kamienne płyty były wykorzystywane m.in. w okolicznych ogrodach działkowych. A może, jak mówiła nam jedna z mieszkanek, mogło dojść do masowej wywózki nagrobków? Wiadomo na pewno, że na tym cmentarzu musiały stać okazałe pomniki. W tej chwili leży tu jeden niewielki granitowy fragment cokołu nagrobka. Napis odczytał Stephan Aderhold. To nazwisko Rudolph Schirmer, a pisze o nim Marian Twardowski w  artykule zamieszczonym na portalu swidnicamojemiasto.pl. Schirmer to niezwykle ciekawa postać. Był masonem i rzeźbiarzem, autorem obelisku poświęconego dwóm cesarzom, który stał w obecnym parku przy ul. Sikorskiego. Obelisk został rozebrany jeszcze w 1941 roku, ale  dorobek Schirmera do dziś można podziwiać na trzech cmentarzach w Świdnicy – przy Kościele Pokoju, w Alei Brzozowej i przy ul. Waleriana Łukasińskiego. Nietrudno odnaleźć jego dzieła, wszystkie „podpisywał”, wykuwając na postumencie swoje imię i nazwisko. Bogata galeria zdjęć znajduje się we wspomnianym artykule.

Część mieszkańców twierdzi, że pomniki wciąż są w ziemi. Operator spychacza przyznał, że natrafił na dużą płytę z napisami. Nie zachował jej, leży pokruszona gdzieś w zwałach ziemi. Jak stwierdził, nie miał pojęcia, że obok był cmentarz. Uznał, że to mógł być kawałek płyty betonowej, takiej, jakimi często utwardzano osiedlowe drogi.

Pewnie nie ma już szans na to, by sprawdzić, co kryje ziemia. – Warto byłoby jednak upamiętnić to miejsce choćby tablicą – mówi Bożena Pytel. Wszelkie decyzje – czy zostawić teren tak jak wygląda teraz, czy ewentualnie wspomnieć o jego historii – należą do miasta.

Agnieszka Szymkiewicz

Osoby, które dysponują archiwalnymi zdjęciami cmentarza lub informacjami na temat losów nagrobków, proszę o kontakt na adres szymkiewicz@swidnica24.pl

 

  • Slyd

    W pubie Biała Dama jest element nagrobka chyba z tego cmentarza. Jest na nim napis że pochowana mieszkała w Schoenbrunn.

    • Siostra Bernadetka

      W pubie….
      Ludzie nie znają miary.

      • YES

        no jak najbardziej w pubie,napisane przecież jest:”piętnastu chłopa na umrzyka skrzyni i butelka rumu”

  • Krisper

    A co z dawnym cmentarzem nad parkiem centralnym (na wprost SP315)? Groby ciągle się tam zapadają po deszczach a ludzie wyprowadzają tam psy. W Dzierżoniowie dali chociaż tablicę…

    A kawałki starych, niemieckich pomników nagrobnych leżą na tyłach Farmy Miejskiej.

  • Jakub Rolak

    bzdura kazdy kto mieszka tam w okolicy wie ze tam byl cmentarz juz dawno temu bawiące się dzieci znajdowały tam resztki grobów…

  • Marcin M

    „Spółdzielnia Mieszkaniowa nie posiada wiedzy oraz nie ma map wg których na tej działce znajdował się cmentarz.”
    Ta wiedza jest powszechnie dostępna, mapy Messtischblatt nie są żadna tajemnicą wystarczy chwila klikania. Przed chwilą sam sprawdziłem, tam faktycznie jest zaznaczony cmentarz..