Rowerzyści w starym młynie

Rowerzyści w starym młynie [FOTO]

4
PODZIEL SIĘ

Kolejna rowerowa wycieczka Klubu Cyklistów „Old Spokes” przy GCKiS wiodła do zabytkowego młyn Iwony i Witolda Markiewiczów w Siedlimowicach. Uczestnicy wyprawy mieli okazję także obejrzeć miejscowe ruiny pałacu i folwarku ze spichlerzem.
Uczestnicy wycieczki wyruszyli spod Gminnego Centrum Kultury i Sportu w Żarowie, aby przez Kalno i Gołaszyce, dotrzeć do niezwykle urokliwego miejsca, jakim jest siedlimowicki młyn. Po chwili odpoczynku, Klubowicze „Old Spokes”, powędrowali pieszo, aby obejrzeć miejscowe ruiny pałacu i folwarku ze spichlerzem, który należał niegdyś do majętnej rodziny wrocławskich drukarzy – von Kornów. Młodzi uczestnicy wycieczki zostali zapoznani z historią tego miejsca oraz archiwalnymi materiałami, dokumentującymi dawny wygląd posiadłości von Kornów. Nie małą atrakcją było zwiedzanie wspomnianego zabytkowego młyna, o którym opowiadali jego właściciele, udostępniając jednocześnie dla ciekawskich, wszystkie zakamarki tej wspaniałej historycznej budowli.
Po sporej dawce historii i opowieści o minionych czasach, przyszła pora na wspólne ognisko oraz gry i zabawy rekreacyjne. Droga powrotna wiodła przez Wostówkę oraz Kalno, w którym cykliści skorzystali z gościny państwa Piaseckich i chwilę odpoczęli.

/UM Żarów/

 

  • Wiesław

    Kartę rowerową wprowadź nam Prezesie!

    • Maciej Miłosz

      Karta rowerowa da tyle co prawo jazdy czyli nic. Tak jak większość kierowców po zdaniu egzaminu nie umie jeździć tak samo będzie z rowerzystami.

      • Swidniczanin

        No nie gadaj, że nic bo coś trzeba umieć (i w teorii, i w praktyce) żeby ten egzamin na prawo jazdy zdać – chociażby znać znaki drogowe i przepisy ruchu drogowego, których uczą na kursie. Potem są jazdy z instruktorem, zarówno po placu, jak i po mieście, gdzie uczy się tych przepisów w praktyce. Po przejeżdżeniu określonej liczby godzin zdajesz egzamin i albo umiesz i dostajesz prawko, albo nie umiesz i zdajesz kolejny raz. A jak już się prawko dostanie pozostaje kwestia przyzwyczajenia się do innego samochodu i pozbycia nawyków typu jazda przy krawężniku. W międzyczasie można też jeździć jako pasażer i obserwować, co robi kierowca na danym skrzyżowaniu, można też zapytać. Tak samo jest w innych dziedzinach, w których wymagane są uprawnienia do wykonywania takich czy innych czynności.

        No ale niestety – czasy mamy takie, że piesi czy rowerzyści znają ten kodeks jedynie po łebkach albo mają go gdzieś, albo po prostu nie myślą, kierowcy zaś olewają albo też nie znają do końca. Przykładów nie będę tutaj przytaczał, ale jak który dostanie mandat i pan policjant mu wytłumaczy to może się nauczy i zapamięta. Zawsze można też sięgnąć po KRD i sobie poczytać.

      • Wiesław

        Ale przynajmniej jako takie pojęcie o przepisach posiadają 😉